Winobranie w Zielonej Górze – relacja z pierwszej ręki

Nie zna życia, kto nigdy nie był na winobraniu w Zielonej Górze! Teraz mogę o tym pisać z całym przekonaniem, bo w weekend wybrałam się z dwiema koleżankami na zielonogórksie bachanalia. Co prawda, nasza grupa miała pierwotnie liczyć cztery osoby i miała być koedukacyjna, ale ostatecznie została zrekonstruowana. Przynajmniej oszczędziło mi to inwestycji w piżamę, która nadawałaby się dla męskich oczu ;) A tak właściwie, to miałyśmy ze sobą jednego mężczyznę. I to jakiego: samego Rambo! Tak wabi się bowiem pies mojej koleżanki, którego niedawno adoptowała ze schroniska.

Korowód winobraniowy

Pokój, który wynajmowałyśmy, mieścił się przy głównej ulicy Zielonej Góry. Pochód, będący kulminacyjnym punktem winobrania, przechodził dosłownie pod naszymi oknami. Miałyśmy więc strategiczne miejsca, zapewniające nam doskonały widok na wszystkich uczestników korowodu. Pochód trwał ponad półtorej godziny, bo chyba każdy w Zielonej Górze chciał się w nim zaprezentować. I trzeba powiedzieć, że ludzie naprawdę się postarali. Przebrania, konstrukcje, platformy – wszystko to wymagało mnóstwo pracy i nie mniej inwencji.

Na czele, na czymś pomiędzy hulajnogą a motorkiem, śmigali Bachus i prezydent miasta. A za nimi wszyscy pozostali: winogrodnicy, szkoły, kluby karate, szkoły tańca, steampunkowcy, wikingowie, samuraje. Byli nawet ludzie wywijający sztandarami, co przypominało toskańską tradycję rzucania chorągwiami. Moje serce skradli jednak przesiedleńcy – wyglądali bardzo autentycznie w przebraniach, z walizkami i tobołami, poza tym doceniam ich dystans do trudnego tematu. Świetne były też sufrażystki, niosące historyczne, ale wciąż aktualne, hasła z czasów walki o prawo głosu dla kobiet.

Winobranie w Zielonej Górze
Winobranie w Zielonej Górze
Winobranie w Zielonej Górze
Widziałam premiera!

Po obejrzeniu korowodu, postanowiłyśmy pójść coś zjeść i chwilę później wylądowałyśmy w ogródku jednej z restauracji na zielonogórskim rynku. Kończyłam właśnie jeść moją sałatkę z kurczakiem, kiedy tuż przed nami, ni stąd, ni zowąd na rynku zapanowało poruszenie. Jednocześnie na rynek wlała się spora grupa ludzi w garniturach. Koleżanka, która akurat wyprowadzała Rambo, pierwsza zorientowała się, co jest powodem zamieszania. Dała nam znać: przyjechał premier. I rzeczywiście, wkrótce udało mi się zlokalizować premiera w otoczeniu swojej świty i BOR-owców.

Jako uczestniczka marszów i akcji opozycyjnych oraz osoba, która ślubowała przyczyniać się do ochrony i umacniania porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, nie mogłam przepuścić takiej okazji. Krzyknęłam w stronę premiera: „konstytucja!”, ryzykując, że zostanę aresztowana przez BOR za naruszanie porządku publicznego, znieważenie konstytucyjnego organu RP, publiczne przeklinanie, propagowanie faszyzmu, czy jaki tam paragraf by się na mnie znalazł. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Trochę to tylko przykre, że byłam totalnie osamotniona w moim proteście. No helou??? Czy wszyscy obecni na zielonogórskim rynku popierali obecną władzę???

Imprezowa część winobrania

Wieczorem poszłyśmy z dziewczynami na pizzę i na diabelski młyn do wesołego miasteczka. Wreszcie spróbowałyśmy też polskiego wina. Potem miałyśmy w planach iść zobaczyć główną atrakcję winobrania, czyli koncert BAJM. Niestety, nie do końca zczaiłyśmy, że są dwie sceny i oczywiście stałyśmy pod tą niewłaściwą. Kiedy w końcu trafiłyśmy w odpowiednie miejsce, koncert miał się już ku końcowi. Na szczęście Beata długo bisowała, więc załapałyśmy się jeszcze na kilka piosenek. Wspólne śpiewanie: Nieeeee ooodnajdzie więęęcej naaas ta sama chwila wprawiło nas świetny nastrój, a w jeszcze lepszy – przepiękny pokaz fajerwerków zamykający winobranie. Do ubiegłej soboty byłam zdeklarowaną przeciwniczką fajerwerków, ale zielonogórski pokaz podobał mi się tak bardzo, że fajerwerki oficjalnie trafiają na listę rzeczy, co do których mam wątpliwości moralne.

Winobranie może i się skończyło, ale my postanowiłyśmy jeszcze nie kończyć wieczoru i udałyśmy się do klubu tanecznego o wiele mówiącej nazwie „Demon”. Nie jestem może zwierzęciem klubowym, ale jak trzeba, to sobie radzę, nawet jeżeli oznacza to tańczenie na trzydziestu centymetrach kwadratowych powierzchni z torebką przyciśniętą do boku. W życiu trzeba jednak próbować różnych rzeczy. Bo niby skąd masz wiedzieć, czy coś nie jest przypadkiem stworzone specjalnie dla ciebie?

Za mną kolejny bardzo udany weekend. Z całego serca dziękuję Marcie, Iwonie i Rambo, bez których wyjazd na winobranie nie miałby absolutnie żadnego sensu <3

5 thoughts on “Winobranie w Zielonej Górze – relacja z pierwszej ręki

  • Reply Wesley 24 września 2018 at 2:10 pm

    Z wrzucaniem politycznych upodobań na blogu turystycznym byłbym ostrożny, bo to może odebrać czytelników, zwłaszcza że dzisiejsza opozycja ma wiele złego na sumieniu a obecna władza rośnie w siłę i ma ogromne poparcie.
    Zresztą sam uważam, że Konstytucja w Polsce teraz ma się całkiem dobrze, a do jej łamania częściej dochodziło w minionych latach niż obecnie. Nie jestem prawnikiem i trudno mi odbierać to co się teraz dzieje przez pryzmat prawniczy, jednak jako zwykły obywatel widzę jak wiele w kraju trzeba zmienić i jak wiele złego działo się wcześniej. Dla mnie nie pojętym jest, jak TK mógł pozwolić na przejęcie 150 mld. zł. z OFE i zasilenie tymi pieniędzmi państwowego ZUS-u. To właśnie TK przyznał, że te pieniądze nie są ludzi którzy je odkładali tylko państwowe. Ten wyrok z daleka śmierdzi pobudkami politycznymi i łataniem budżetowej dziury a nie troską i szanowaniem obywateli. Odrębnym tematem jest sprawa AmberGold i jak do tego doszło, że ludzie z pierwszych stron politycznej areny wiedzieli co się dzieje i nic z tym nie zrobili by ratować mienie obywateli, a nawet po części maczali w tym palce – może właśnie dlatego nic nie zrobili? Takie przykłady oczywiście można mnożyć jak i można mnożyć przypadki rozsprzedawania za bezcen dobra narodowego obcym kapitałom.
    Zresztą Konstytucję ustanowili ludzie jak również ludziom powinna ona służyć a nie być obciążeniem dla uczciwych obywateli. Jeżeli coś trzeba w niej zmienić to należy to zrobić i tyle. Nie może być tak, że ścisłe grono elitarnych sędziów uważa się za „zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi”. A kuriozalnym już jest jakim prawem obce państwa próbują stać na straży naszego wewnętrznego prawa i mówić nam co jest dla nas dobre a co złe oraz czy możemy ingerować we własną Konstytucję, czy też nie możemy. Dzięki Bogu jesteśmy suwerennym krajem i tego powinniśmy się trzymać.

    Ps. Wiadomość z ostatniej chwili zasłyszana w radio.
    Właśnie sąd oczyścił z zarzutów Joannę Jaśkowiak o publiczne stosowanie wulgaryzmów. Przy odczytaniu uniewinniającego wyroku brał udział sam prezydent Jaśkowiak. Ciekawy jestem czy przed jego ogłoszeniem wyrok był już mu znany – moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobne, skoro tam się znalazł, co samo w sobie jest niepokojące. Nie znam jeszcze szczegółów ogłoszonego wyroku, ale to co właśnie usłyszałem jest dla mnie jawnym dowodem, że z polskim prawodawstwem nadal jest coś nie tak, skoro jeden sąd skazuje a drugi nie widzi nic złego w krzyczeniu przez mikrofon na jednym z głównych placów Poznania wulgaryzmów, gdzie kilka metrów obok krzyczącej, rozwścieczonej kobiety stoją, patrzą i przysłuchują się temu dzieci! Rozumiem konstruktywne wiece, marsze i wyrażanie swojego niezadowolenia w kulturalny sposób, ale po tym wyroku to dzisiaj już każdy może wyjść na ulicę wziąć mikrofon w ręce i krzyczanymi wulgaryzmami agitować do nienawiści. Pytam się więc, gdzie jest Konstytucja, która powinna stać na straży szacunku do każdego obywatela jak i demokratycznie wybranej władzy???
    Swoim wpisem ja również mogę sobie narobić wrogów, bo taka jest brudna polityka, ale czy na miejscu jest, kiedy prezydent Poznania biorący udział w kontrowersyjnym wiecu idzie z parasolką w reku na której wymalowana jest dłoń przedstawiająca gigantycznego fakera? Czy takie zachowania przystoją prezydentowi miasta??? Oczywiście NIE!
    Sorry, trochę się rozpisałem :/

  • Reply Wesley 24 września 2018 at 5:01 pm

    No i stało się. Po dzisiejszym wyroku sądu uniewinniającym Joannę Jaśkowiak przez jakiś czas będę wstydził się, że jestem Polakiem!

    Sędzia Sławomir Jęksa powiedział cyt.”Mimo oczywiście, że ten czyn był niepożądany, z punktu widzenia w szczególności obecności dzieci. Może dorosłych mniej, ponieważ tak się oswoiliśmy z wulgaryzmami, że z pewnością nas nie są w stanie zdeprawować, ale jeżeli zestawimy tym bardziej taki czyn z czynami w stosunku, do których stanowi reakcję, to jedynym możliwym stwierdzeniem było stwierdzenie, iż ten z takiego punktu widzenia pozbawiony był społecznej szkodliwości w rozumieniu czynu karnego – mówi sędzia.”
    Czyli wychodzi na to, że po pierwsze; wulgaryzmy już nie są szkodliwe bo się do nich przyzwyczailiśmy, a po drugie; że skoro fizycznie nikomu nic się nie stało, co podlegałoby karze, to wykroczenia nie popełniono. Co za kuriozum?!

    W innych słowach mowy końcowej sędzia podkreślał, że w tej sprawie musiał się zmierzyć z problemem, jak traktować taką sytuację, kiedy z jednej strony mamy do czynienia – jak stwierdził sędzia – „z ciężkimi naruszeniami konstytucji przez przedstawicieli władzy”, a z drugiej strony z zachowaniami obywateli, w szczególności obwinionej, którzy za pomocą czynów formalnie bezprawnych, temu się sprzeciwiają.
    I tutaj powstaje pytanie czy sędzia dla sądu powszechnego może oceniać czy działania rządu są dobre czy nie, czy są zgodne z konstytucją czy nie? Jedynym organem w Polsce uprawnionym do orzekania zgodności z konstytucją jest na podstawie artykułu 188 (Konstytucji RP), Trybunał Konstytucyjny.

    Wychodzi na to, że kolejny raz mamy do czynienia z wyrokiem politycznym tam, gdzie nie powinien on mieć miejsca, zwłaszcza, że przedmiotem sprawy nie były względy polityczne a obyczajowe, gdzie ponadto sędzia nie powinien stawiać siebie na równi z sędziami TK i oceniać rządu.

    Nie zamierzam się tu wymądrzać w sprawach prawa, zwłaszcza, że nie jestem osobą kompetentną, ale na zdrowy rozum widać jak bardzo mamy od lat upolitycznione sądy i mówienie teraz przez wielu przeciwników politycznych, że Pis chce zawładnąć sądami jest co najmniej hipokryzją.
    Powstaje też pytanie gdzie byli ci wszyscy obrońcy konstytucji za rządów PO/PSL kiedy notorycznie łamano prawa Polaków?

    Oczywiście mógłbym tutaj opisać sytuacje z własnego życia i styczność z wyrokami sądowymi czy odszkodowaniami, które były zależne nie tyle od szkodliwości czynu czy chęci ukarania prawdziwych sprawców ale od szczebla upolitycznienia i stanowisk tych sprawców. Jednak to nie czas i miejsce na takie opowieści.
    Eh, lepiej pozostać przy przyjemniejszych chwilach jakimi bez wątpienia są wakacyjne wyjazdy. Pozdrawiam

    • Reply Hrabina Weltmeister 25 września 2018 at 8:36 pm

      Dziękuję za tak obszerny komentarz! Musiałam poświęcić dobrą chwilę, żeby go w całości przeczytać ;) Mam nadzieję, że wybaczysz mi, że nie na wszystko odpowiem.
      Przede wszystkim jestem pewna, że moi czytelnicy są osobami tolerancyjnymi i nie przestaną czytać mojego bloga, nawet jeśli miałabym inne poglądy polityczne niż oni.
      Łamanie Konstytucji przez obecną władzę to bardzo obszerny temat i z pewnością powstanie o tym wiele prac doktorskich. W dużym skrócie: demokratycznie wybrana władza ma dwie opcje: albo stosować Konstytucję albo ją zmienić. Ponieważ w obecnym Parlamencie żadna z sił nie ma odpowiedniej większości, by zmienić Konstytucję, musi działać w jej ramach, nawet gdyby „lud” chciał inaczej. Duże poparcie dla PiS – co zresztą samo w sobie jest dużym uproszczeniem – nie daje tej partii prawa do tego, by – zamiast zmienić Konstytucję zgodnie z przewidzianą w niej procedurą – naginać ją do swoich potrzeb.
      Co do pani Jaśkowiak: dzieci nie żyją w próżni jak jakieś niewiniątka i jestem pewna, że już wcześniej wiele razy słyszały słowo na „k”. Biorąc pod uwagę, że słowa pani Jaśkowiak padły w określonym kontekście, to zgadzam się z wyrokiem sądu i również uważam, że nie było w tym społecznej szkodliwości. Tym kontekstem był natomiast strajk kobiet przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Z perspektywy kobiety, jestem przerażona zmianami, które nam grożą, bo ten temat wciąż przecież powraca. Jeśli pani Jaśkowiak zdecydowała się użyć wulgarnego słowa, by przyciągnąć uwagę do kwestii łamania fundamentalnych praw człowieka, to jak najbardziej ją popieram.
      Pozdrowienia! :)

  • Reply Wesley 26 września 2018 at 5:43 pm

    W tym co napisałaś odnośnie Konstytucji jest wiele prawdy i jak podejrzewam nie byłoby żadnego zamieszania z Konstytucją jako taką, gdyby poprzednia władza na swój sposób jej nie zawłaszczyła.
    Przez długie lata urzędowania, postkomunistyczne rządy obsadziły swoimi przedstawicielami wszystkie istotne stanowiska w tym te najważniejsze sądownicze. Sędziowie swoimi orzeczeniami sprzyjali opozycji blokując pracę nowego rządu, robił to również TK. Nowy rząd chcąc spełniać swój program wyborczy musiał wprowadzić zaufanych ludzi do TK, bo ówczesny skład robił wszystko by doprowadzić do upadku nową demokratycznie wybraną władzę, co już samo w sobie było niezgodne z wolą wielu wyborców i wybranej władzy. Dlatego na pierwszy ogień poszedł TK, który jak wspomniałem w moim wcześniejszym wpisie wydawał orzeczenia nie tylko przychylne opozycji i nie przychylne ludowi ale również blokujące ustawy nowego rządu. Czy kroki PISu były/są zgodne z Konstytucją? Nie wiem, nie jestem prawnikiem, ale skoro wiele osób mówi że nie, to może i złamano Konstytucję. Jednak jestem pewien, że to co wtedy robił TK i robią sądy dzisiaj nie powinno mieć miejsca i należy się coś z tym jak najszybciej zrobić. Prawo ma stać po stronie ludu i ludowi służyć a nie stać po stronie tych co je ustanawiają (myślę, że sprawa p. Jaśkowiak jest tutaj idealnym przykładem). Nie ma nic gorszego jak prawnicy/rządzący ustanawiający prawo wyłącznie pod siebie albo naginający je dla swoich korzyści! Nie bez przyczyny wspomniałem przykład o zawłaszczeniu 150 mld.zł. przez rząd PO/PSL do którego walnie przyczynił się TK, a który skrzętnie pominęłaś w swojej odpowiedzi.
    Również pominęłaś odpowiedź jakim prawem sędzia Jęksa swoje orzeczenie odnosił do działania rządu, kiedy jego przedmiotem sprawy było zupełnie coś innego. Sędzia Jęksa winien być osadzony wyłącznie w faktach sprawy o wykroczenie a nie oceniać zachowania rządu. A fakty były takie, że pani Jaśkowiak popełniła wykroczenie z artykułu 141 Kodeksu wykroczeń (Dz. U. z Dz.U. 1971 nr 12 poz. 114 z zm.). Zgodnie z nim umieszczanie nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów, rysunków oraz używanie słów nieprzyzwoitych to wykroczenia przeciwko obyczajności publicznej. To i tylko to winno być przedmiotem jego rozpatrywania i nie ma tutaj znaczenia co p.Jaśkowiak wk… znaczy rozzłościło. Sędzia Jęksa nadużył swojego stanowiska, postawił się na równi z TK a co gorsza podważył poprzednie orzeczenie sądu i wydał wyrok nie zgodny z Kodeksem Wykroczeń! Do tego co upoważniło sędziego Jękse do postawienia siebie na równi z TK również się nie odniosłaś. Jednak rozumiem, że trudno bronić coś czego obronić się nie da, a przynajmniej z czystej przyzwoitości bronić nie powinno.
    Ponadto pisanie przez Ciebie, że „dzieci nie żyją w próżni jak jakieś niewiniątka i jestem pewna, że już wcześniej wiele razy słyszały słowo na „k” ” nie stanowi żadnego usprawiedliwienia a tym bardziej do uniewinnienia pani Jaśkowiak, gdyż przedmiotem sprawy nie było to czy dzieci słyszały wcześniej wulgaryzm na „k” tylko czy p.Jaśkowiak złamała prawo. A to że prawo złamała mówi o tym wspomniany wyżej Art.KW.

    Idąc dalej Twoim tokiem postrzegania prawa ( co dla mnie jako że zajmujesz się prawem jest nie do pomyślenia), to dzieci wielokrotnie widujące zabójstwa na ekranach TV są do nich tak przyzwyczajone, że będzie można bez problemu uniewinnić jakiegoś mordercę za pozbawienie życia przedstawiciela rządu bo ten w jakimś stopniu mu się naraził np.chcąc ograniczyć jego prawo do aborcji (notabene zabicia życia). Czy widzisz tutaj jakąś różnicę po za samym czynem karalnym? Jedynie ów czyn podlegający karze winien określać wysokość wyroku, jednak w obydwu tych przypadkach dopuszczono się złamania prawa. Więc dlaczego p. Jaśkowiak uniewinniono? Jeżeli według Ciebie (bo tak napisałaś) kontekstem do uniewinnienia p.Jaśkowiak była walka o zgodę na zabijanie nienarodzonych dzieci to bardzo mi smutno i przykro, że mówi to młoda kobieta – potencjalna matka.

    Ps. Nie będę już ponownie pytał o sprawę AmberGold jak do tego doszło, nie będę również pytał dlaczego przez wiele lat w Polsce działały mafie paliwowe, mafie reprywatyzacyjne za którymi stali włodarze miast i wiele innych. Faktem jednak jest, że w Polsce znikały miliardy złotych, które winny trafiać do budżetu państwa a trafiały w prywatne ręce i to wszystko działo się w dużej mierze za przyzwoleniem rządu. Również sądy nie są bez winy, gdyż wciąż uniewinniają bossów, czy wypuszczają na wolność/przepustki morderców i nie trzeba tutaj daleko szukać – wystarczy wspomnieć o tragedii do jakiej doszło w sobotę na warszawskim Śródmieściu.
    Kurcze, znowu się rozpisałem…
    Pozdrawiam

  • Reply Wesley 26 września 2018 at 9:10 pm

    Może jeszcze jedna kwestia odnośnie poruszonej przez Ciebie niby chęci zaostrzenia prawa aborcyjnego przez PIS, ale tym razem widzianego z punktu prawa.
    Jakiś czas temu usłyszeliśmy o dwóch projektach obywatelskich w tej sprawie; jeden „Ratujmy kobiety” i drugi „Zatrzymaj aborcję”. Trzeba tutaj dodać, że żaden z nich nie był projektem PIS-u. Powiem więcej, projektu „Ratujmy kobiety” nie odrzuciło wielu czołowych działaczy Pis w tym sam J.Kaczyński z zamiarem przekazania go pod obrady. Czyli oskarżanie PIS o chęć zaostrzenia przepisów aborcyjnych jest bezpodstawne. To po pierwsze. Po drugie przyjęcie projektu „Ratujmy kobiety” byłoby nie zgodne z Konstytucją jak i stanowiskiem zajętym w tej sprawie przez TK! Jest to bardzo ważne zdanie, ponieważ wszyscy ludzie popierający ten projekt jednocześnie popierają oraz nakłaniają do złamania Konstytucji jak i decyzji TK! Mógłbym tutaj oczywiście przytoczyć artykuły prawne z tym związane, ale myślę że sama dobrze je znasz.
    Reasumując, jesteś przeciwna łamaniu Konstytucji a jednocześnie sama to łamanie popierasz akceptując „Czarne protesty” i przemowę p.Jaśkowiak. Celem tych protestów było wywalczenie zgody do przerywania ciąży na życzenie do 12 tyg! Hipokryzja? Tak. Dziwne? Otóż nie, bo tak właśnie działają politycy, krytykują to co nie jest po ich partyjnej myśli zarzucając innym łamanie prawa, jednocześnie sami to prawo potrafią złamać żeby przeforsować swoje programy związane z jakimiś tam konkretnymi zyskami. Przypadki takiego świadomego łamania prawa można mnożyć.
    Ponadto celem „Czarnych protestów” tak naprawdę nie była walka o aborcję tylko oręże do walki opozycji z rządem. Opozycja do tej walki wykorzystała niczego nieświadome kobiety, szczując je PIS-em (że niby to PIS chce zaostrzyć prawo aborcyjne) i wyprowadziła je na ulicę. Wiele kobiet dało się w to wmanipulować, jednak nurtuje mnie pytanie do jakiej grupy Ty się zaliczasz? Nie potraktuj tego proszę jako atak na Twoją osobę, zwyczajnie jestem ciekawy jak to odebrałaś wtedy i jak to odbierasz dzisiaj jako osoba kształcona i obyta w prawie. Chociaż w zasadzie jeżeli popierasz sędziego, który uniewinnił p.Jaśkowiak jak i jej wypowiedzi, to właściwie odpowiedź sama się nasuwa, więc nie musisz odpowiadać ;)
    Niech każdy żyje według swoich zasad. Ważne żeby po iluś tam latach człowiek mógł z czystym sumieniem, na starość spojrzeć w lustro i sobie powiedzieć „nie mam sobie nic do zarzucenia, nie mam niczyjego życia na swoim sumieniu” itp. Ja już swoje przeżyłem i niestety troszkę grzeszków mam, ale przed Tobą jeszcze całe życie, nie zmarnuj go, bo w tej branży naprawdę o to nie trudno i wierz mi wiem co mówię, bo znam ludzi z tego kręgu osobiście i to z pierwszych stron gazet, więc wiem jak łatwo i niepostrzeżenie można tam zboczyć na złe tory. Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.