Weltschmerz z powodu choinki

W tym roku po raz pierwszy postanowiłam – oprócz choinki stojącej tradycyjnie w moim rodzinnym domu – zainstalować sobie choinkę także w moim mieszkaniu. Stoję więc obecnie przed odwiecznym dylematem: prawdziwa czy sztuczna?

Jeśli się dotychczas nie zorientowaliście, nie jest łatwo być mną. Bywa, że najprostsze rzeczy postrzegam w kategoriach poważnych dylematów moralnych, wywołujących we mnie prawdziwy Weltschmerz. Oczywiście wybór pomiędzy prawdziwą a sztuczną choinką jest jednym z nich.

Prawdziwe drzewka są… prawdziwe. Przez to są bardziej hygge i nie będą się rozkładać przez kolejnych kilkaset lat. Ale świadomość, że z mojej przyczyny zostałoby ścięte malusie drzewko, które dopiero zaczęło wyciągać gałązki do słonka, jest dla mnie zbyt okrutna. Rzecz jasna, pisze to osoba, która jest w stanie zaakceptować unicestwianie kurczaczków, świnek i krówek dla dostarczenia jej pożywienia. Okropnie to schizofreniczne.

Posiadanie choinki w doniczce na balkonie i sezonowe przenoszenie jej do wnętrza wydaje się dobrą opcją. Niestety ten eksperyment już raz (w moim rodzinnym domu) skończył się dla drzewka źle. Mam mocne podstawy, aby przypuszczać, że tym razem byłoby podobnie. A nawet, gdyby choinka przetrwała, to co będzie, kiedy urośnie tak, że nie tylko nie przeciśnie się przez drzwi balkonowe, ale zacznie przerastać balkon?

Jest podobno coś takiego jak wypożyczalnia choinek. Drzewka udostępniane są na dwa tygodnie. Uważam to za świetny pomysł. Z tym, że ja dwa tygodnie od możliwej daty zamówienia choinki, zamierzam być w zupełnie innym miejscu, więc byłby problem z jej odbiorem.

Może zatem plastik wcale nie jest takim złem? Biorąc pod uwagę, jak dużo plastikowych odpadów generuje moje jednoosobowe gospodarstwo domowe – i to przy założeniu, że nie używam foliówek, ani plastikowych butelek na wodę – jedna mała choinka w tą czy w tą nie zrobiłaby wielkiej różnicy. Tym bardziej, że o jej ewentualnym wyrzuceniu byłaby mowa dopiero za wiele, wiele lat. Ale czy właśnie nie z takiego rozumowania biorą się te pływające po Pacyfiku wyspy śmieci wielkości Francji?

Koszmar. Jeśli ktoś ma może jakieś kreatywne i ekologiczne pomysły choinkowe, to będę bardzo wdzięczna za podzielenie się. Decyzja musi zapaść do soboty, bo właśnie wtedy wybieram się po moją pierwszą własną choinkę.

4 thoughts on “Weltschmerz z powodu choinki

  • Reply Madikalotta 3 grudnia 2018 at 8:43 pm

    Prawdziwa, koniecznie prawdziwa! Sztuczna to nie choinka tylko atrapa☹️. Mała , prawdziwa w doniczce. Po świętach na balkon, a potem do ogrodu. Będzie pięknie, pachnąco i ekologicznie ?

    • Reply Hrabina Weltmeister 3 grudnia 2018 at 9:50 pm

      Bardzo dziękuję za opinię! Biorę ją mocno pod uwagę :)

  • Reply CeciliaLind 4 grudnia 2018 at 12:40 am

    „Jeśli się dotychczas nie zorientowaliście, nie jest łatwo być mną.” Haha, jak bardzo się z tym identyfikuję… ? Ja jakoś na razie u siebie bojkotuję choinkowy zwyczaj, ale gdybym miała wybierać, to padłoby na żywe drzewko. Bardziej klimatyczne i w moim odczuciu też bardziej eko. Drzewka z choinkowych szkółek niestety i tak nie mają szansy na prawdziwe leśne życie. (No chyba, że się mylę i większość sprzedawanych choinek jest po prostu wycinana z lasu?)

    • Reply Hrabina Weltmeister 4 grudnia 2018 at 7:32 pm

      Dziękuję! To trochę uspokaja moje sumienie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.