Wakacje od Święta

W grudniu oglądam mnóstwo świątecznych filmów. Większość jest bardzo schematyczna i przewidywalna. Zapracowana bohaterka trafia podczas Świąt do jakiegoś uroczego miasteczka, gdzie poznaje samotnego ojca rezolutnej córeczki, który okazuje się być księciem nieistniejącego europejskiego państwa. Zmieńcie jeden element, a stworzycie scenariusz do nowego filmu. Razem odkrywają na nowo ducha Bożego Narodzenia, nie odczuwając przy tym zimna i mając zawsze idealnie ułożone włosy. Dni upływają im na takich aktywnościach jak pieczenie pierników, wspólne kolędowanie, uroczyste zapalanie lampek na choince i dostarczanie prezentów do sierocińca. Jeśli nie ma się wobec tych filmów zbyt wielkich oczekiwań, jest to najlepszy plasterek na skołatane nerwami serduszko.

Jednak moim absolutnie ulubionym filmem świątecznym jest „Holiday”. Jest to już taki klasyk, że zapewne wszyscy go widzieliście, ale gdybyście jakimś cudem jeszcze go nie znali, to opowiada on o dwóch kobietach, które zamieniają się domami na Boże Narodzenie. W efekcie, Brytyjka Iris spędza je w luksusowej willi w Los Angeles, a Amerykanka Amanda – w przytulnym domku na angielskiej wsi. Obie są w swego rodzaju kryzysie uczuciowym i obie potrzebują wakacji. Bo tytuł: „Holiday” oznacza nie tylko „Święta”, ale również „wakacje”. Żadna z bohaterek nie robi w zasadzie nic typowo świątecznego. Przede wszystkim obie zamierzają spędzić Boże Narodzenie w pojedynkę, a nie – jak tradycja nakazuje – z bliskimi. O ile dobrze kojarzę, żadna z nich nie ma nawet choinki. A jednak ich święta / wakacje okazują się całkiem przyjemne.

Zmierzam do tego, że lubimy podkreślać, jak bardzo wyjątkowym czasem jest Boże Narodzenie. Ale stworzenie tej wyjątkowości wymaga od nas dużego wysiłku. Gdyby nie świąteczne dekoracje, starannie wyszukane prezenty, wykwintne potrawy, odświętne stroje i dom posprzątany na błysk, Gwiazdka nie różniłaby się w zasadzie niczym od innych długich weekendów. Wszystko to może sprawiać dużo radości, ale też nieźle dać w kość. Zwłaszcza kobietom, bo to głównie one przejmują na siebie większość okołoświątecznych obowiązków. Jakby na to nie patrzeć, Boże Narodzenie to też kilka dni wolnego. Nie ma nic złego w tym, by nie ulegać presji perfekcyjnie przygotowanych i perfekcyjnie wesołych Świąt, wyjechać w podróż albo po prostu (o zgrozo!) posiedzieć w domu przed telewizorem – zrobić sobie wakacje od świętowania.

Ten rok był pełen wyzwań i niepokoju, z przyczyn dobrze nam wszystkim znanych. Dlatego na resztę świątecznego czasu życzę Wam przede wszystkim odpoczynku – i tego fizycznego i emocjonalnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.