• Barokowe Bayreuth

    Bayreuth od zawsze było gdzieś na mojej orbicie. Rozważałam wyjazd na Erasmusa na tamtejszy uniwersytet. Ostatecznie wybrałam Passau i był to najlepszy wybór, ale sadzę, że również w Bayreuth bawiłbym się świetnie… to znaczy oczywiście: uczyłabym się pilnie ;) Mam wielu znajomych (Polaków), którzy studiowali w Bayreuth i nazywają to miasto pieszczotliwie Bejrutem. Przejeżdżałam obok niezliczoną ilość razy, ale jakoś nie mogłam tam trafić. Jeśli miałabym być zupełnie szczera, wszystko to, z czego Bayreuth słynie – festiwale wagnerowskie, opera, śmietanka towarzyska o wyrafinowanych gustach muzycznych – niespecjalnie mnie pociągało. Aż wreszcie moja wizyta w Bayreuth doszła do skutku. I podobało mi się tam bardziej, niż mogłam przypuszczać.

    Read More
  • Ikony Schwarzwaldu

    Gdyby ktoś zapytał mnie rok temu, z czym kojarzy mi się Schwarzwald, to najprawdopodobniej w pierwszej kolejności pomyślałabym o torcie schwarzwaldzkim. Miłośnicy kulinariów z różnych stron świata tak już mają. Zapewne po chwili przyszedłby mi na myśl zegar z kukułką. Natomiast o Bollenhut jeszcze wtedy nie słyszałam. Wszystkie te ikony Schwarzwaldu są ambasadorami bogatej tradycji tego regionu Niemiec. W dzisiejszym wpisie poznacie je bliżej.

    Read More
  • Skansen Vogtsbauernhof – Schwarzwald w wersji kompaktowej

    Jedną z największych rewolucji w dziejach ludzkości był moment, kiedy człowiek nauczył się uprawiać rośliny i hodować zwierzęta. Stał się niezależny od zasobów dostępnych w danej okolicy i nie musiał już przenosić się w inne miejsce po ich wyczerpaniu. Mógł na stałe osiąść w jednej lokalizacji, zbudować trwałe domy i zgromadzić większy majątek. Od czasu tamtego przełomu zbudowano miliardy domów, z których jedynie nieliczne przetrwały dłużej niż wiek – dwa. Nic w tym zresztą dziwnego, zmieniają się ludzkie potrzeby, co wymusza budowę wciąż nowych siedzib, które w lepszym stopniu na nie odpowiedzą. Wcześniejsze domy zostały przebudowane, zastąpione innymi albo opuszczone, by z czasem popaść w ruinę. Dzieje się tak nadal. Jeśli dany budynek nie ma aktualnie statusu zabytku, to raczej nie myśli się o tym, że za pewien czas może się nim stać i bez wahania poddaje go rozbiórce, by zrobić miejsce nowym zabudowaniom.

    Read More
  • Miasta i miasteczka Schwarzwaldu

    Gdyby w Europie kręcono świąteczne filmy z równym zapałem co w USA i Kanadzie, ekipy filmowe zapewne nie opuszczałyby miasteczek Schwarzwaldu i Alzacji. Szachulcowe domki, klimatyczne kościółki i przytulne sklepy z rękodziełem są gotowym planem filmowym, wręcz idealnym dla uroczych do granic możliwości bożonarodzeniowych opowieści. Mam nadzieję, że ten szczególny vibe będzie dla Was dostrzegalny w tym i kolejnym wpisie o miastach i miasteczkach pogranicza niemiecko-francuskiego, mimo że zdjęcia w nich zamieszczone zostały zrobione późnym latem. W pierwszej kolejności przedstawię Wam miejscowości po niemieckiej stronie, położone w południowej części landu Badenia-Wirtembergia. Ten region przecinają dwa pasma górskie: Schwarzwald i Kaiserstuhl. Wprawdzie leżą po sąsiedzku, ale mają zupełnie inny charakter. Podczas gdy szczyty Schwarzwaldu są porośnięte gęstym i mrocznym lasem iglastym i (podobno) zamieszkane przez nie zawsze przyjazne baśniowe stworzenia, na słonecznych stokach Kaiserstuhl panuje śródziemnomorski mikroklimat, który pozwala na uprawę winorośli i celebrowanie życia w iście południowym stylu.

    Read More
  • Norymberga – pamięć o starych Niemczech

    Korek na autostradzie. Nic przyjemnego, nawet jeśli trasa przejazdu przez Alpy jest szczególnie malownicza. Posuwając się żółwim tempem przez przełęcz Brenner, chwytamy się każdej opcji rozrywki: słuchamy niemieckiego radia i machamy ludziom w mijanych samochodach (szczególnie ciepło myślę o chłopakach w jeepie z napisem U.S. Army – sądzę, że nawiązaliśmy prawdziwą autostradową przyjaźń). Do hotelu na obrzeżach Norymbergi docieramy jednak znacznie później niż zakładaliśmy, a także z nadszarpniętymi już mocno siłami. Mimo to wskakujemy jeszcze w S-Bahnę, by dojechać do centrum miasta.

    Read More
  • Oberschleissheim – w podróży do Italii

    Jestem jedną z tych osób, dla których Italia jest synonimem szczęścia i – o ile już nie wydały oszczędności życia na przeprowadzkę do tego kraju – dla własnego zdrowia psychicznego muszą tam raz na jakiś czas wracać. Mój najnowszy „raz na jakiś czas” przypadł na czerwiec. Zarówno podróż samochodem, jak i samolotem mają swoje wady i zalety, jednak największym przywilejem związanym z jazdą do Włoch autem jest przekroczenie Brennero. Przełęcz Brenner na granicy Austrii i Italii jest portalem, przez który opuszczamy krainy północy i wkraczamy w świat śródziemnomorski. Przejazd przerzuconą między Alpami, winnicami i zamkami autostradą, zwaną „Mostem Europy” nie jest w stanie mi spowszednieć, nieważne ile razy pokonywałam tę drogę. To też dla mnie niemal namacalny sygnał, by zostawić stres dnia powszedniego za sobą i rozpocząć beztroską dolce vita.

    Read More
  • Rugia – pamiętnik z wakacji

    1 maja 2019

    Rugia dzień pierwszy. Prawie cały dzień w podróży. Po drodze krótki postój na obrzeżach Greifswaldu, żeby zobaczyć ruiny klasztoru Eldena. Podobno to właśnie one zainspirowały Caspara Davida Friedricha do namalowania Opactwa w dąbrowie. Kiedyś specjalnie wybrałam się do Alte Nationalgalerie w Berlinie, żeby zobaczyć ten obraz. Dzisiaj zobaczyłam pierwowzór. Dreams came true.

    Read More
  • Rybacka wioska Vitt na Rugii

    Stojąc na szczycie wieży widokowej Peilturm na Przylądku Arkona, można dostrzec w oddali zarys małego portu i otaczających go zabudowań. To rybacka wioska Vitt. Dawniej była ona ośrodkiem rybołówstwa i wymiany handlowej. Dziś stanowi raczej atrakcję turystyczną. Nie ma w sobie jednak nic ze skansenu. Nadal jest zamieszkana przez rybacką społeczność, nadal pulsuje tu nadmorskie życie, co czyni tą malutką wioskę miejscem niezwykłym i na wskroś autentycznym zarazem.

    Read More
  • Przylądek Arkona – na tropie turbosłowian

    Jakiś czas temu natknęłam się w necie na ten artykuł o turbosłowianach. Gorąco polecam wam jego lekturę. Nie wiedziałam wcześniej o ich istnieniu. To tacy polscy, patriotyczni płaskoziemcy. Póki co, historia nie potwierdza, by przodkowie Polaków, mieli pogonić Aleksandra Wielkiego, z sukcesami wojować z Juliuszem Cezarem i czterokrotnie złupić Rzym. Może jednak w powszechnej opinii Słowianie rzeczywiście są trochę niedoceniani. Tym tekstem mam nadzieję pokazać, że Słowianie nie wypadali wcale gorzej od innych, współczesnych im ludów.

    Read More