• Italia i Francja 2013 – pierwszy raz w Porto Maurizio

    Dzisiaj chyba wszyscy poczuliśmy się jak latem. Przyroda dosłownie eksplodowała w ciągu ostatnich kilku dni. Zupełnie jakby ktoś rzucił zaklęcie i nagle wszystko ożyło. Ta piękna pogoda przywołuje wspomnienia z wakacji. Może to więc dobry moment, by wygrzebać z archiwów kolejną podróż. Tym razem z 2013 roku, do Włoch i Francji. Zdjęcia z tej podróży pojawiły się niedawno na moim Instagramie.

    Read More
  • Monaco, czyli pieniądze szczęścia nie dają

    Muszę się wam pochwalić, że mój włoski osiągnął już taki poziom, że potrafię zamówić taksówkę przez telefon. I to skutecznie! To znaczy, że taksówka rzeczywiście przyjeżdża w umówione miejsce, o umówionej godzinie. Taxi było nam potrzebne ilekroć chcieliśmy dostać się na dworzec położony w drugiej części Imperii – miasta, w którym spędzałam moje włoskie wakacje. Na szczęście udało nam się zaprzyjaźnić z włoskim taksówkarzem, któremu najwidoczniej nie przeszkadzało, że witam go przez telefon słowami: „Halo? Jesteś taksówka?”.

    Read More
  • Dzień z życia prawdziwej Włoszki

    Lubię czytać rubryki w magazynach albo wpisy na blogach, w których autorzy opisują przebieg swojego zwyczajnego dnia. Czytam je z nadzieją, że uda mi się zaczerpnąć coś z ich organizacji życia dla siebie. Zawsze miałam ochotę sama napisać o moim zwyczajnym dniu, ale za każdym razem dochodziłam do wniosku, że nie jest on wystarczająco interesujący, by nadawał się do publikacji. Wpadłam jednak na pomysł, by opisać mój typowy dzień z wakacji w Porto Maurizio. W końcu pojechałam tam po to, by żyć jak prawdziwa Włoszka. Przedstawiam wam zatem dzień życia z prawdziwej Włoszki – w tej roli ja.

    Read More
  • Porto Maurizio – za drzwiami włoskich domów

    Przez pobyt w Porto Maurizio o mało co nie wkroczyłam na drogę przestępstwa. Moim marzeniem i ambicją było bowiem włamać się do jednego z włoskich domów. Raz nawet byłam już na klatce schodowej, ale wystraszył mnie odgłos przekręcanego w zamku klucza, więc moje „pójście na włam” ostatecznie się nie powiodło. Za każdym razem, kiedy odwiedzam to miasto, zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że ludzie wciąż mieszkają w tych domach. Starych, odrapanych, dumnych, pięknych, niezmienionych od setek lat. Trzymających się chyba tylko dzięki siłom czarnej magii. A jednak mieszkają tam, a ja bardzo chcę wiedzieć: jak? Dlatego, ilekroć przechodzę obok drzwi włoskich domów, z trudem opieram się pokusie, by nacisnąć klamkę. Fascynują mnie i przyciągają. Niczym bohaterkę filmu science fiction, zmierzającą jak zahipnotyzowana w stronę tunelu czasoprzestrzennego. W Porto Maurizio nietrudno uwierzyć, że drzwi rzeczywiście takim tunelem są, a nawet, że nieopatrznie się go przekroczyło.

    Read More
  • Porto Maurizio – zwiedzanie Parasio

    To jest trochę takie jajko niespodzianka. Włoskie miasto Imperia na Wybrzeżu Liguryjskim zawiera w sobie swoją najstarszą część – położone na wzgórzu Porto Maurizio. A Porto Maurizio zawiera w sobie swoją najstarszą część – położone na szczycie tego wzgórza – Parasio. Właśnie tam, na jednej z jego najstarszych uliczek, mieszkam ja. Przynajmniej na czas wakacji, ale to wystarczy, bym mogła nazywać to małe mieszkano swoim domem. Taki właśnie mam stosunek emocjonalny do niego.

    Read More
  • Nigdy nie wiadomo, kogo się spotka i co z tego wyniknie :)

    Mam nadzieję, że przeczytaliście poprzedni wpis, który wyjaśnia, jak właściwie trafiłam do Porto Maurizio, jednego z miejsc, które z całą pewnością mogę nazywać domem. Jeżeli nie, to gorąco was do tego zachęcam! O powiązaniu moim i mojej rodziny z tym włoskim miastem zadecydował przypadek. I nie ma w tym nic dziwnego. W końcu wszystko, co spotyka nas w życiu, jest w równej mierze konsekwencją naszych decyzji, co przypadku. Nie wierzę w przeznaczenie, wierzę właśnie w przypadki, które zmieniają nasze życie. Przypadki stawiają na naszej drodze ludzi, którzy zostaną z nami już na zawsze. Czasami przypadkowe spotkanie przerodzi się w stałą relację. Czasami nie będzie z tego nic więcej niż chwila rozmowy. Czasami mijana na ulicy osoba okaże się dla nas inspiracją. W życiu, które niekiedy potrafi nas zupełnie zaskoczyć, pewne jest jedno: nigdy nie wiadomo, kogo się spotka i co z tego wyniknie.

    Read More
  • „Moja polsko-niemiecka opowieść”

    W miniony poniedziałek przez cały wieczór nie miałam internetu, co skutecznie oderwało mnie od Netflixa. Dzięki temu poczyniłam jednak znaczne postępy w obróbce zdjęć z Włoch. Temat Italii pojawi się więc na moim blogu wcześniej niż zakładałam. Na zachętę przedstawiam Wam dziś coś absolutnie wyjątkowego! Gościnny tekst mojej mamy, który ukazał się w nieco zmodyfikowanej wersji w książce „Co najmniej 32 powody, aby pokochać Niemcy”, wydanej nakładem wydawnictwa Janse. Moja mama jest prawdziwym mistrzem pióra, o czym zaraz się przekonacie. Miłej lektury!

    Read More
  • Wejście przez butik Prady

    Stany Zjednoczone, lata 20. Czas prohibicji. Wiadomo, że jeśli się czegoś ludziom zakazuje, to nie przestają tego robić, tylko schodzą do podziemia. Wtedy właśnie powstało pojęcie tzw. speakeasy – kategorii barów serwujących zakazany alkohol, do których dostęp mieli tylko zaufani klienci. Aby załatwić sobie wstęp do speakeasy, trzeba było znać specjalne hasło lub zostać przez kogoś wprowadzonym. Naturalnie, wejście do speakeasy było zakamuflowane i tylko wybrańcy wiedzieli, gdzie się znajduje. Jazz, poczucie elitarności i świadomość, że robi się coś zakazanego – trzy składniki, które gwarantowały, że wieczory w speakeasy były najbardziej pożądanymi wydarzeniami towarzyskimi. Speakeasy zdecydowanie przeszły do legendy. Ale czy do historii? Podobno niektóre istnieją nadal, także poza USA. Ponieważ jednak z definicji mają pozostać ukryte, nie wiemy tego na pewno.

    Read More
  • Być jak włoska staruszka Vol. 2

    W zeszły weekend nie było nowego wpisu, gdyż przebywałam wówczas w Werder koło Poczdamu, gdzie z zapałem rekompensowałam sobie wszystkie te spędzone na nauce lata i wszystkie stracone imprezy. Ale dzisiaj mam dla Was coś szczególnego i uroczego zarazem. Tekst Być jak włoska staruszka (do przeczytania tutaj) opublikowałam dwa i pół roku temu i wciąż uważam, że bycie włoską staruszką / staruszkiem, to najlepsze, co może nam się przydarzyć w życiu. Podczas mojego ostatniego pobytu w Mediolanie postawiłam sobie za cel zrobienie fotoreportażu o tamtejszych staruszkach. Dziś możecie zobaczyć wyniki tego przedsięwzięcia. W tej dziedzinie fotografii stawiam dopiero pierwsze kroki (więc bądźcie dla mnie wyrozumiali), ale ma ona szansę stać się moją ulubioną.

    Read More
  • Jak blogerka w Mediolanie

    Mediolan niewiątpliwie należy do miast, które są naturalnym środowiskiem dla blogerek. Modowe, lifestylowe, czy podróżnicze – blogerki muszą podążać za trendami (i utrzymywać potem, że same je wyznaczyły). Aby być na czasie, powinny podróżować do źródeł wszelkich trendów, czyli do światowych stolic mody. Obserwując ulice Mediolanu, łatwo jest wyhaczyć blogerki lub instagramerki ze względu na ich specyficzne schematy zachowań. Wystarczy je skopiować, by poczuć się jak prawdziwa blogerka w Mediolanie.

    Read More