• Barokowe Bayreuth

    Bayreuth od zawsze było gdzieś na mojej orbicie. Rozważałam wyjazd na Erasmusa na tamtejszy uniwersytet. Ostatecznie wybrałam Passau i był to najlepszy wybór, ale sadzę, że również w Bayreuth bawiłbym się świetnie… to znaczy oczywiście: uczyłabym się pilnie ;) Mam wielu znajomych (Polaków), którzy studiowali w Bayreuth i nazywają to miasto pieszczotliwie Bejrutem. Przejeżdżałam obok niezliczoną ilość razy, ale jakoś nie mogłam tam trafić. Jeśli miałabym być zupełnie szczera, wszystko to, z czego Bayreuth słynie – festiwale wagnerowskie, opera, śmietanka towarzyska o wyrafinowanych gustach muzycznych – niespecjalnie mnie pociągało. Aż wreszcie moja wizyta w Bayreuth doszła do skutku. I podobało mi się tam bardziej, niż mogłam przypuszczać.

    Read More
  • Oberschleissheim – w podróży do Italii

    Jestem jedną z tych osób, dla których Italia jest synonimem szczęścia i – o ile już nie wydały oszczędności życia na przeprowadzkę do tego kraju – dla własnego zdrowia psychicznego muszą tam raz na jakiś czas wracać. Mój najnowszy „raz na jakiś czas” przypadł na czerwiec. Zarówno podróż samochodem, jak i samolotem mają swoje wady i zalety, jednak największym przywilejem związanym z jazdą do Włoch autem jest przekroczenie Brennero. Przełęcz Brenner na granicy Austrii i Italii jest portalem, przez który opuszczamy krainy północy i wkraczamy w świat śródziemnomorski. Przejazd przerzuconą między Alpami, winnicami i zamkami autostradą, zwaną „Mostem Europy” nie jest w stanie mi spowszednieć, nieważne ile razy pokonywałam tę drogę. To też dla mnie niemal namacalny sygnał, by zostawić stres dnia powszedniego za sobą i rozpocząć beztroską dolce vita.

    Read More
  • Zła pogoda na wakacjach

    … i trzy przypadki, gdy wyniknęło z niej coś dobrego

    Są kraje, w których dobra pogoda na wakacjach jest w zasadzie gwarantowana. Prawdziwy podróżnik powinien sobie jednak zapewnić różnorodność i podróżować także do miejsc obarczonych ryzykiem poważnego wymarznięcia. Czasami takie ryzyko się opłaci, a czasami nie, ale nawet gdy jest zimno i pada, to trudno marnować dzień na siedzenie w hotelu. Trzeba zacisnąć zęby, ubrać się jak Amundsen (zakładając oczywiście, że wpadło się na to, by zabrać ze sobą ciepłe rzeczy) i wyjść na zwiedzanie lub wędrówkę. Bywa, że taka determinacja zostaje wynagrodzona. Dzisiaj opowiem Wam o trzech takich przypadkach. 

    Read More