• Wiosna kontra wojna

    Przez pierwsze tygodnie roku Poznań przypominał Krainę Deszczowców, a ja przemykałam niczym Tajemniczy Don Pedro pomiędzy domem i pracą, by jak najszybciej znaleźć schronienie przed deszczem i wiatrem. Oczywiście, w obliczu wojny w Ukrainie, problemy z pogodą wydają się jednak banalne. Niemniej, nadejście wiosny jest okolicznością krzepiącą i podnoszącą na duchu bez względu na sytuację. Trzeba też przyznać, że pomimo całej tej niezrozumiałej tragedii wojny, takich krzepiących i podnoszących na duchu rzeczy dzieje się wokół całkiem sporo. Przebłyski niektórych z pewnością zobaczycie w tej relacji z końca zimy i pierwszych wiosennych dni.

    Read More
  • Bretoński #cottagecore

    Przy organizacji wyjazdów zwykle zostaje mi powierzone zadanie znalezienia odpowiedniego miejsca noclegowego. Jeszcze niedawno jedynymi kryteriami, jakie brałam pod uwagę w moich poszukiwaniach, była dobra cena, względy logistyczne, czystość, prywatna łazienka i brak półek wiszących nad łóżkami (No co? Słyszeliście o prawie Murphy’ego?). Ale od pewnego czasu w grę wchodzi jeszcze inny czynnik i nie mam tu wcale na myśli szybkiego WiFi, choć ono niewątpliwie się przydaje. Staram się, aby nasz kwaterunek cieszył oko i aby można się w nim było poczuć jak w domu, choćby tylko na czas urlopu. Moim ideałem jest mały domek na wsi. Jasne, jest to forma pewnego eskapizmu, ale czy wakacje nie powinny być właśnie przeciwieństwem codzienności? Nie jestem gotowa, by porzucić moje wielkomiejskie środowisko i przenieść się na prowincję na stałe. Natomiast kilkudniowa ucieczka na wieś jest jak najbardziej pożądana. Myślę, że podczas wyjazdu do Bretanii, plan takiej ucieczki udało mi się zrealizować. Zapraszam Was na wpis, w którym przedstawię bliżej uroczy, bretoński domek, w którym się zatrzymałam.

    Read More
  • Podróż po jesieni

    „Jakże się cieszę, że żyję w świecie, w którym są październiki” – stwierdziła Ania z Zielonego Wzgórza. Istotnie, to właśnie w tym miesiącu każda jesieniara przeżywa pełnię szczęścia… a przynajmniej takie wnioski płyną z przeglądania jej Instagrama. Ponieważ w ostatnich latach drzewa pozostają zielone przez niemal cały wrzesień, z kolei już w listopadzie spece od handlu i marketingu próbują nam sprzedać Boże Narodzenie, październik stał się w zasadzie synonimem jesieni. A ta w tym roku rozkręcała się wyjątkowo wolno… Aż zawiał silny, ciepły wiatr i w ciągu nocy krajobraz zmienił się diametralnie. Liście, które dotychczas ociągały się ze zmianą koloru i mocno trzymały się na gałęziach, nagle zaścieliły chodniki złotymi dywanami. Przez ostatnie tygodnie zawsze trzymałam aparat fotograficzny w pogotowiu i wykorzystywałam każdą okazję, żeby złapać jesienne kadry w szło obiektywu. Zadanie miałam ułatwione, bo jesienią ciepłe, otulające światło jest szczególnie przychylne fotografom. Dziś możecie zobaczyć efekty tego polowania na zdjęcia, a także poczytać o innych jesieniarskich przyjemnościach.

    Read More
  • Na targu w Matignon

    Od pewnego czasu głównym celem moich podróży nie jest zwiedzanie, a poszukiwanie autentyczności, doświadczeń, które pozwolą mi poczuć się nie jak turystka, a jak członek lokalnej społeczności. Chyba najbardziej klasycznym doświadczeniem tego typu są zakupy na miejscowym targu. Jeśli pojedziecie do Bretanii, to gwarantuję Wam, że nie będziecie mieć problemów z namierzeniem przynajmniej jednego. Organizuje się je powszechnie – każde miasteczko ma swój, który odbywa się w określony dzień tygodnia. W niektórych miejscowościach znajduje się specjalnie wytyczony plac pod targowisko (który w pozostałe dni zazwyczaj pełni rolę parkingu, jak w Erquy), a w niektórych stragany ustawiane są bezpośrednio na ulicach. Dla wioski, w której mieszkałam podczas wakacji, najbliższym miastem jest Matignon. Tam targ rozstawia się właśnie na ulicach, krzyżujących się w centrum, które stanowi placyk pomiędzy ratuszem, piekarnią a rzeźnikiem.

    Read More
  • Mitologia Dolnego Śląska

    Nawet współczesnym ludziom, posiadającym elementarną wiedzę o procesach erozji, powstanie fantastycznych formacji skalnych, porozrzucanych po lasach Dolnego Śląska, jedynie przy pomocy sił natury, wydaje się nieprawdopodobne. Nasi przodkowie żyjący przed wiekami, musieli znaleźć własne wytłumaczenie. Niemiecka nazwa Karkonoszy to Riesengebirge, czyli „Góry Olbrzymów”. Wniosek, że do ukształtowania górskiego krajobrazu trzeba było nadludzkich istot o nadzwyczajnej sile, nasuwał się sam. W mitologii Dolnego Śląska główne role grają postacie, będące personifikacjami sił natury. Inni jej bohaterowie istnieli naprawdę, ale tak obrośli w legendy, że stali się postaciami niemal mitycznymi.

    Read More
  • Astronomiczne podsumowanie roku 2020

    Dominującym tematem większości podsumowań roku 2020 jest pandemia COVID-19. Dla ludzi z mojego pokolenia jest to największy, globalny kryzys, z jakim przyszło nam się mierzyć. Musieliśmy nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości ciągłego zagrożenia. Mijający rok był jednak szczególny również pod innym względem: ilości ciekawych zjawisk i wydarzeń astronomicznych. Ponieważ w wielu z nich udało mi się aktywnie uczestniczyć, postanowiłam, że w moim podsumowaniu roku 2020 skupię się właśnie na tym aspekcie. Może dzięki temu minione miesiące wydadzą się mi i Wam nieco mniej ponure i beznadziejne.

    Read More
  • Norwegia – pamiętnik z wakacji (część 2)

    20.08.2019

    Oto nadszedł dzień, na który czekałam chyba najbardziej podczas tych wakacji: rejs po wodach norweskiej riwiery. Ale najpierw śniadanie, a na nim, można by rzec, lokalne osobliwości. W tym salami z renifera i łosia, pudding rybny (!), przecier z dzikiej róży i słodki ser, który smakuje jak połączenie sera i toffi (i tak zresztą wygląda). Na stole wylądowały też złowione wczoraj makrele – w postaci pasty rybnej i w całości.

    Read More
  • Norwegia – pamiętnik z wakacji (część 1)

    17.08.2019

    Wczoraj było ze mną źle. Świadomość, że na tydzień stracę kontrolę nad tym, co dzieje się w pracy, zupełnie wytrąciła mnie z równowagi. Gdybym była alchemiczką, wynalezienie sposobu, jak nie stresować się pracą, byłoby moim kamieniem filozoficznym. Dziś jestem jednak na urlopie i powoli codzienne napięcie ustępuje miejsca wakacyjnemu luzowi. Wkrótce będę już w stanie oprzeć się chęci obsesyjnego sprawdzania służbowego maila. Wkrótce zupełnie zapomnę, że mam służbowego maila. Wiem, że tak będzie. Po prostu wiem.

    Read More