Świąteczne przesilenie

Istnieje pewien paradoks związany ze Świętami Bożego Narodzenia. Choć mają opinię najradośniejszych świąt w naszym kalendarzu, to zaskakująco wiele osób czuje się w tym czasie gorzej. Zawsze myślałam, że to wszechogarniająca presja świątecznego szczęścia jest źródłem smutku dla osób, dla których z różnych powodów to szczęście jest nieosiągalne. Co jednak, jeżeli bez Świąt przetrwanie grudnia byłoby jeszcze trudniejsze? Istnieje udowodniona zależność pomiędzy brakiem słońca a gorszym samopoczuciem psychicznym. A to właśnie na okres przed Bożym Narodzeniem przypadają najkrótsze dni w roku, kiedy tego naturalnego światła jest najmniej. Co, jeśli to przez przedświąteczną krzątaninę nie mamy czasu na pogrążanie się w przygnębiających rozmyślaniach? Co, jeśli świąteczne pyszności pojawiają się na stołach po to, by poprawić nam humor (choć to akurat może okazać się pułapką…). Co, jeśli świeczki i lampki przejmują rolę Słońca i rozświetlają wszechobecny mrok? Słowem – co, jeśli to wszystko ma sens?

Być może więc okres gwiazdkowych przygotowań w jakiś sposób nas ratuje. Natomiast z całą pewnością Boże Narodzenie oznacza koniec ciemności i powrót światła. To nie przypadek, że obchody narodzin Boga, który przychodzi na świat, by wybawić ludzkość od śmierci, przypadają właśnie w okolicy przesilenia zimowego. W wielu kulturach świętuje się wtedy zwycięstwo dnia nad nocą, światła nad mrokiem, życia nad śmiercią i jest to po prostu chrześcijańska wersja. Celebrowanie zjawisk astronomicznych i utożsamianie z nimi bóstw nie jest tylko „pogańską” symboliką. Ci, którzy pójdą jutro do kościoła, usłyszą fragment Ewangelii wg św. Jana, w której chrześcijański Bóg wprost utożsamiany jest ze światłością zwyciężającą ciemność. Jeśli to sobie uświadomimy, przekonamy się, że grudniowe Święta mają wymiar uniwersalny i nie są dostępne tylko dla chrześcijan, ale są w istocie czymś, co łączy ludzi wielu kultur i wyznań.

Drodzy Czytelnicy, z okazji Świąt chciałabym Wam życzyć światła, które przegoni każdy mrok i zaprosić na fotorelację z tych drobnych chwil, które pomogły mi przetrwać ten najciemniejszy czas w roku.

Rzadkie chwile pięknej pogody.
Zamarznięty Park Wilsona w Poznaniu.
Pierwsze zimowe spacery Klausa.
Miasteczko J.
Gigantyczne gwiazdy z IKEA wróciły do mojego kącika.
Wybieramy pierwszą choinkę Klausa.
Dowód na to, że tył naszej choinki też prezentuje się zacnie ;)
Fikuśne skarpetki Klausa przetrwały na jego łapkach jakieś trzy sekundy, więc trafiły jako ozdoba na choinkę.
Klaus chwilę przed popełnieniem zbrodni.
Przepiękne dekoracje Projektu Wilson na poznańskim Łazarzu.
Stary Browar nie zostaje w tyle.
Biblioteka Uniwersytecka. Ilekroć tam bywałam, czułam się jak w Hogwarcie.
Jarmark bożonarodzeniowy na Placu Wolności w jeden z najbardziej deszczowy dzień w roku.
Po historycznych wyborach wolność zyskała w te Święta zupełnie inny wymiar.
Niebo w wieczór przesilenia zimowego.
Zdrowych, radosnych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.