Popołudnie w Saint-Cast

W podróżowaniu, jak w każdym aspekcie życia, należy zachować balans. Czasami wszystko, czego potrzebujemy, to przerwa od intensywnego zwiedzania i leniwe popołudnie nad morzem. Saint-Cast-le-Guildo (nazywane przez miejscowych po prostu: Saint-Cast) świetnie się do tego nadaje. To modelowy przykład typowego miasteczka na bretońskim wybrzeżu. Ma wszelkie wymagane elementy takiej miejscowości: plażę, marinę, wille z kamienia, crêperie i sklepy z odzieżą w marynarskie paski. Saint-Cast było już trochę opustoszałe w ostatnim dniu sierpnia, ale to tylko dodawało mu uroku. Starałam się, by moje zdjęcia oddawały tą atmosferę możliwie wiernie.

Saint-Cast leży w Côtes-d’Armor, jednym z czterech departamentów Bretanii, który nazwą nawiązuje do Armoryki, historycznej krainy, stanowiącej część starożytnej Galii. W języku celtyckich plemion, które zamieszkiwały te tereny, „ar” oznaczało „nad”, a „mor” – morze. Celtycki klimat wciąż unosi się w bretońskim powietrzu. Życie tutejszych rybaków i żeglarzy determinują przypływy i odpływy. Zmiany poziomu morza najlepiej widać po zacumowanych przy brzegu łódkach, które raz kołyszą się na fali, by po kilku godzinach osiąść na dnie. To świetne warunki do poławiania i hodowli owoców morza, które królują na stołach Bretanii. Nie znajdziemy tutaj fast foodów, bo rolę szybkiej i niedrogiej przekąski pełnią słynne bretońskie naleśniki: crêpes – na słodko i galettes – na słono, z mąki gryczanej.

Pośpiech w Bretanii jest zresztą w bardzo złym tonie. Pod tym względem Bretończycy przypominają trochę południowców, dla których celebrowanie życia jest największą wartością. U Bretończyków taki styl życia nie oznacza jednak hedonizmu i luksusu, ale dbanie o autentyczność i jakość, zarówno w wymiarze kulinarnym, jak i odnoszącym się do spędzanego czasu. Być może również z tego względu bretońskie miejscowości, takie jak Saint-Cast, są tak bardzo estetyczne i spójne architektonicznie. Nie ma tu ani krztyny tandety, która tak często opanowuje nadmorskie kurorty. Wszystkie te tematy będę dla Was rozwijać w najbliższych tygodniach na blogu. Na razie mogę Wam powiedzieć, że Bretania mocno namieszała mi w głowie. I tak, jak byłam przekonana, że podróżniczo to Italia jest moją jedyną, wielką miłością, tak teraz już nie jestem pewna… Może w kwestii podróży jestem po prostu poliARMORyczna…?

Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast
Saint-Cast

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z publikacjami na blogu, zachęcam Cię do polubienia mojej strony na Facebooku.

Pozostałe wpisy z Bretanii znajdziesz tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.