Podróż po jesieni

„Jakże się cieszę, że żyję w świecie, w którym są październiki” – stwierdziła Ania z Zielonego Wzgórza. Istotnie, to właśnie w tym miesiącu każda jesieniara przeżywa pełnię szczęścia… a przynajmniej takie wnioski płyną z przeglądania jej Instagrama. Ponieważ w ostatnich latach drzewa pozostają zielone przez niemal cały wrzesień, z kolei już w listopadzie spece od handlu i marketingu próbują nam sprzedać Boże Narodzenie, październik stał się w zasadzie synonimem jesieni. A ta w tym roku rozkręcała się wyjątkowo wolno… Aż zawiał silny, ciepły wiatr i w ciągu nocy krajobraz zmienił się diametralnie. Liście, które dotychczas ociągały się ze zmianą koloru i mocno trzymały się na gałęziach, nagle zaścieliły chodniki złotymi dywanami. Przez ostatnie tygodnie zawsze trzymałam aparat fotograficzny w pogotowiu i wykorzystywałam każdą okazję, żeby złapać jesienne kadry w szło obiektywu. Zadanie miałam ułatwione, bo jesienią ciepłe, otulające światło jest szczególnie przychylne fotografom. Dziś możecie zobaczyć efekty tego polowania na zdjęcia, a także poczytać o innych jesieniarskich przyjemnościach.

Lubię ten okres, gdy pająki opuszczają swoje lśniące w słońcu pajęczyny i przenoszą się do mojego domu. Sama jestem wtedy trochę jak one, bo na pewien czas porzucam dalekie wojaże i zarzucam kotwicę w przytulnym wnętrzu. To właśnie wtedy robię doroczne, gruntowne porządki w moim mieszkaniu, które zajmują mi dokładnie trzy godziny czterdzieści pięć minut. Jeśli nie będę za bardzo bałaganić, to za jednym zamachem będę miała wysprzątane również na Gwiazdkę. Jako że dzięki zmianie godziny nastały dni, w które będę wracać z pracy po ciemku, długie wieczory wykorzystam na edycję zdjęć, tworzenie kolejnych wpisów z podróży do Bretanii oraz nadrabianie netflixowych zaległości. Bacznie będę się też przyglądać kinowym nowościom. Sezon kinowy w zasadzie już rozpoczęłam, wczoraj udało mi się zobaczyć świetny film: „Ostatni pojedynek” w reżyserii Ridleya Scotta. Oprócz wciągającej, opartej na faktach historii i świetnej obsady (Matt Damon, Ben Affleck i Adam Driver w średniowiecznych kostiumach <3), mamy tutaj mnóstwo detali dworskiego życia w czternastowiecznej Francji, więc wszyscy pasjonaci wieków średnich będą zachwyceni. Wydaje mi się, że „Ostatni pojedynek” ma dość marną promocję w Polsce, a szkoda byłoby go przegapić, tym bardziej, że jego problematyka jest – mimo upływu kilkuset lat – wciąż aktualna.

Każdego ranka budzę się z nadzieją, że może dziś jest ten dzień, w którym wreszcie zaczną się poranne mgły, a ja poczuję się jak na szkockich wrzosowiskach, a nie na dużym poznańskim osiedlu. Nic na to nie poradzę, że to, co najbardziej mnie kręci, to aura tajemniczości, mroczny romantyzm i gotyckie opowieści o nawiedzonych miejscach. Może właśnie dlatego kulminacją i ulubionym wydarzeniem jesieni jest dla mnie Halloween. Ową kontrowersyjną tradycję postrzegam po prostu jako okazję do świętowania tego dziwnego aspektu ludzkiej natury, który sprawia, że lubimy się bać. Tak właściwie, to byłam jedną z inicjatorek obchodzenia Halloween w moim mieście (pisząc to, ciepło myślę o moich fantastycznych kumpelach z podstawówki). Rozumiem zarzuty, że nie jest to nasz rodzimy zwyczaj, ale przepływ tradycji i ich zapożyczanie nie jest niczym nowym – dzieje się od początku cywilizacji, a ludzie współcześni nie powinni postrzegać świata jako rzeczy ukończonej i zamkniętej, bo on wciąż ewoluuje i miksuje. Większość badaczy upatruje genezy Halloween w obecnym w kulturze celtyckiej święcie końca jesieni i początku zimy. Celtowie wierzyli, że w ten dzień zaciera się granica pomiędzy światem żywych i umarłych, przez co duchy mogą z łatwością przeniknąć do świata żywych. Aby przyciągnąć dobre duchy i odstraszyć te złe, palono światła, zakładano maski i dziwaczne stroje. Druidzi ubierali się wówczas na czarno i nosili rzeźbione duże rzepy, prototypy dzisiejszych dyń Jack-o’-lantern. Posadził druid rzepkę w ogrodzie…

Najchętniej szykowałabym się teraz na przebieraną, halloweenową imprezę, ale takie przyjemności zostawię sobie na po pandemii. Zaszyję się więc w domu i zbiorę siły na jak zawsze wyczekane i jak zawsze intensywne spotkania z rodziną w Dzień Wszystkich Świętych. Jeżeli ktoś z Was ma podobne plany na dzisiejszy wieczór, to polecam Wam moje propozycje filmów na Halloween. Niezależnie od tego, czy zamierzacie dziś balować, czy raczej zakopać się w kocyk i pić kakao z piankami, to dobra okazja, by zrobić coś przyjemnego i przekonać się, że jesień wcale nie jest ponurą porą roku.

Najlepszy widok w Poznaniu rozciąga się z wieży Muzeum Sztuk Użytkowych, które mieści się w Zamku Przemysła II (znanym również jako Zamek Gargamela). Tego dnia wybrałam się na tematyczny spacer po muzeum, którego przedmiotem była historia przechowywania ubiorów. Okazuje się, że przez wieki meble na ubrania ewoluowały od skrzyni do komód. Zachęcam Was do śledzenia strony muzeum, bo organizowane są tam bardzo ciekawe wydarzenia na temat historycznego i bardziej współczesnego dizajnu. No i zawsze jest to dobra okazja, by zobaczyć Poznań z góry. Widok, zwłaszcza o zachodzie słońca, jest spektakularny.
„Uaha rowery dwa…” – ktoś pamięta jeszcze ten przebój? | Kiedy ten raz w roku idziesz do Starbunia po dyniowe latte i dowiadujesz się, że… właśnie się skończyło. Baristka poleciła mi w zamian chai latte z białą czekoladą i ta kawusia była chyba jeszcze lepsza i świetnie pasowała do szarlotki. | Hipnotyzujące cappuccino. | Na spacerze z Rambo każda kobieta czuje się bezpiecznie.
Petit Paris na Sołaczu. Nazwa tej uroczej kawiarni nie mogłaby być bardziej trafiona. Ma prawdziwie paryski klimat i jest to jedyne znane mi miejsce w Poznaniu, w którym pieczywo jest takie, jak we Francji. Polecam Wam w szczególności croissanty z masą migdałową albo – widoczny na zdjęciu – croissant z białą czekoladą i owocami. Miłośnicy wytrawnych potraw też znajdą tu coś dla siebie. Jeśli na Sołacz Wam nie po drodze, drugą kawiarnię Petit Paris znajdziecie w Starym Browarze.
Woda jak lustrzana tafla w Parku Sołackim.
Pierwsze odcienie złota i czerwieni na drzewach. | Poznańska katedra w jesiennej aranżacji,
Jednak udało mi się wypić pumpkin spice latte. W Starbucksie ogrzewałam się przed spacerem po Placu Wolności, a towarzyszył mi protestozaur demonstrator. | Designerskie wnętrze Starbunia przy Al. Marcinkowskiego. | To drzewo mijam codziennie i codziennie obserwuję, jak się zmienia. | Najlepsze kanapki serwują w rodzinnym domu. Moja główna zasada żywieniowa? Z majonezem wszystko smakuje lepiej. ;)
Jako dziecko chodziłam do tego parku szukać śladów jesieni. I z przyjemnością robię to nadal.
Francja? Anglia? Niemcy? Kanada? Nie, to po prostu jarociński park po gruntownej rewitalizacji.
Tęcza – mały znak nadziei, że jeszcze kiedyś będzie normalnie, a w polskim parlamencie nie będzie miejsca na nienawiść. | To niebo zapowiadało gwałtowną zmianę w pogodzie i nadejście wichury. | Katering w pracy też może wyglądać spoko (gdy już wyjmie się potrawę z pudełka). | Klonowy liść z Parku Chopina.
Dawne kolegium jezuickie, siedziba pruskiego namiestnika, a teraz Urząd Miasta. | Werandowe dekoracje to już prawdziwa instytucja.
Weranda Caffe na ul. Świętosławskiej stworzyła mini wersję dyniowego miasteczka.
Na wystawę prac Magdaleny Abakanowicz zdążyłam niemal w ostatnim momencie. Lubię chodzić do Muzeum Narodowego i obserwować ludzi, bo przychodzą tam bardzo artystyczne persony.
Wystawa dyń glamour w Posnanii. Nadal zastanawiam się, czy to wystawa miała być glamour czy chodziło o jakąś odmianę dyni?
„Jedno jabłko z wieczora i nie trzeba doktora”? Szczepionki są jeszcze skuteczniejsze. | Dyńki – piękne, zdrowe i pomarańczowe! | Złote liście jak gwiazdki na niebie. | Poznań ma wiele interesujących kamienic, ale ta jakoś szczególnie pasuje do jesieni.
Jesień na moim fyrtlu. | Kiedy wreszcie nadejdą jesienne mgły? | Nogi i liście. | Park Wilsona jesienią. Szczerze? Wygląda dobrze o każdej porze roku.
Czy był tu może król Midas?
Arena podczas złotej godziny i złotej jesieni. | Jakby ktoś rozrzucił złote monety. | Chwytam ostatnie promienie słońca. | No to w drogę!
Tą piękną dyńkę podarowali nam nasi przemili sąsiedzi. Tu możecie zobaczyć wszystkie etapy jej przygotowywania na halloweenową noc.
Nasza ekipa halloweenowych dyniek.
Happy Halloween!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.