Oberschleissheim – w podróży do Italii

Jestem jedną z tych osób, dla których Italia jest synonimem szczęścia i – o ile już nie wydały oszczędności życia na przeprowadzkę do tego kraju – dla własnego zdrowia psychicznego muszą tam raz na jakiś czas wracać. Mój najnowszy „raz na jakiś czas” przypadł na czerwiec. Zarówno podróż samochodem, jak i samolotem mają swoje wady i zalety, jednak największym przywilejem związanym z jazdą do Włoch autem jest przekroczenie Brennero. Przełęcz Brenner na granicy Austrii i Italii jest portalem, przez który opuszczamy krainy północy i wkraczamy w świat śródziemnomorski. Przejazd przerzuconą między Alpami, winnicami i zamkami autostradą, zwaną „Mostem Europy” nie jest w stanie mi spowszednieć, nieważne ile razy pokonywałam tę drogę. To też dla mnie niemal namacalny sygnał, by zostawić stres dnia powszedniego za sobą i rozpocząć beztroską dolce vita.

Niemniej jednak, logistyczne ogarnięcie liczącej sobie ponad 1500 km trasy jest nie lada wyzwaniem. Zdecydowaliśmy się podzielić ją na trzy odcinki, co równało się dwóm noclegom po drodze w każdą stronę. Znalezienie odpowiedniego hotelu nie jest wcale łatwym zadaniem. Teoretycznie ofert jest mnóstwo. W praktyce ich liczba wyraźnie spada, jeśli weźmie się pod uwagę takie kryteria, jak łatwy zjazd z autostrady, wygodny parking i szansa na zobaczenie czegoś przy okazji, bez konieczności ładowania się do centrum miasta samochodem. No właśnie, idealnie, gdy nocleg po trasie stwarza możliwość poznania nowego, ciekawego miejsca, ale bez intensywnego zwiedzania, które wydrenuje z nas wszystkie siły. W końcu następnego ranka trzeba wypoczętym ruszać w dalszą drogę.

Z podziału trasy wynikało, że na pierwszą noc powinniśmy się zatrzymać w okolicach Monachium. Przeglądając zdjęcia hoteli w tej okolicy, natrafiłam na jeden, który reklamował się zdjęciem pałacu Schönbrunn. Ale jak to? Gdzie Monachium, a gdzie Schönbrunn, który przecież jest w Wiedniu? Wystarczyło mrugnięcie, bym zorientowała się, że to oczywiście nie jest Schönbrunn. Jak się okazało, był to pałac Schleißheim, a hotelik, który oglądałam, był położony tuż przy pałacowym parku. Moja pomyłka wynikała z tego, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym obiekcie, a jest to jedno z najważniejszych i najokazalszych barokowych założeń parkowo-pałacowych w Niemczech. Jak mogłam przeoczyć, że coś takiego znajduje się na obrzeżach Monachium? W dwóch kliknięciach naprawiłam swój błąd i zarezerwowałam ten nocleg.

Pierwszy dzień naszej podróży przypadł na Boże Ciało – dzień wolny i przykładnie świętowany zarówno w Polsce, jak i katolickiej Bawarii. Być może to sprawiło, że maleńkie miasteczko Oberschleißheim sprawiało wrażenie wymarłego pomimo pięknej pogody. Ku naszemu przerażeniu okazało się, że jedyna restauracja w okolicy jest zamknięta. Cóż z tego, że znajdowała się dokładnie obok naszego hotelu, skoro musieliśmy się zadowolić lekturą menu w gablotce przy wejściu. Pozostało więc podzielić się skromnymi resztkami prowiantu, które przezornie zabraliśmy z domu na początek podróży. Składały się na nie dwie bułki, ciastka i ogóry małosolne.

Ponieważ plan zjedzenia sznycla nie wypalił, postanowiliśmy skupić się na wrażeniach estetycznych. Nasz hotelik faktycznie znajdował się przy bramie prowadzącej do parku. Podejrzewam, że mógł być przebudową dawnych oficyn dworskich albo pomieszczeń gospodarczych. Niemcy może i są zbyt porządni i zamykają park już o 21.00, co bardzo przyspieszyło nasz wieczorny spacer, ale mają język, który jednym słowem pozwala opisywać to, na co my potrzebujemy skomplikowanych konstrukcji, a niekiedy całych zdań. Zespół parkowo-pałacowy to po niemiecku po prostu Schlossanlage. Schlossanlage w Oberschleißheim tworzą trzy pałace: Altes Schloss Schleißheim (stary pałac), Neues Schloss Schleißheim (nowy pałac) i Schloss Lustheim – położone na jednej osi. Pomiędzy nimi rozciąga się barokowy park i ogród w stylu francuskim.

Właścicielami Schlossanlage byli bawarscy książęta z dynastii Wittelsbachów. Przysługiwał im dziedziczny tytuł księcia elektora (Kurfürst), który uprawniał do udziału w kolegium wybierającym cesarza Świetego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Funkcja była bardzo prestiżowa, więc rodzina potrzebowała rezydencji, która odzwierciedlałaby jej status. Książę Max Emanuel, zawzięty budowniczy, chciał postawić sobie letnią siedzibę na miarę Wersalu i w tym celu postanowił wybudować nowy pałac w majątku Schleißheim. Przeliczył się jednak z pieniędzmi i planów nigdy nie udało mu się zrealizować do końca. Mimo to, powstały Neues Schloss i tak robi niemałe wrażenie. Pełna przepychu rezydencja była rzadko zamieszkiwana i już w XIX wieku jej wnętrza zostały udostępnione zwiedzającym jako muzeum. Oddalony o około kilometr, kameralny pałacyk Lustheim pełnił funkcję pawilonu ogrodowego i służył dworskim zabawom i polowaniom. Dosłowne tłumaczenie jego nazwy: „dom uciech” zapewne mówi wiele o odbywających się tam imprezach.

Niemieckim hotelom nie można odmówić dwóch rzeczy. Pierwsza to wykrochmalone na sztywno, pachnące świeżym praniem pościele, w których świetnie się śpi. Druga to śniadania, które zawsze są obfite i na wysokim poziomie. Obie pozwalają zregenerować siły przed ruszeniem w dalszą drogę. Mkniemy na południe, mijając widoczne z autostrady Allianz Arenę i skocznię w Innsbrucku. Austria niezauważalnie przechodzi w Italię. Ten sam krajobraz, ta sama architektura, niemieckie napisy wciąż obecne na drogowskazach. Gdzieś na wysokości jeziora Garda góry ustępują miejsca rozległej równinie. Przed nami jeszcze jeden nocleg, zanim dotrzemy do celu podróży: Mantua, mniej popularna siostra Werony. Biorę głęboki oddech – w końcu jestem we Włoszech.

Schloss Lustheim


Schloss Lustheim

Oberschleißheim Schloss Lustheim

Schloss Lustheim

Oberschleißheim

Oberschleißheim

Schloss Schleißheim

Schloss Schleißheim

Oberschleißheim Schloss Schleißheim

Oberschleißheim Schloss Schleißheim

Oberschleißheim Schloss Schleißheim

Oberschleißheim

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.