Norweskie miasta: Arendal, Grimstad, Lyngor, Tvedestrand i Sandefjord

Patrząc z okna samolotu na pogrążoną w mroku powierzchnię Ziemi, bez trudu można rozpoznać, gdzie kończy się Polska, a gdzie zaczyna Skandynawia. Polska widziana z lotu ptaka to gęste skupiska światła, jak neurony przenikające tkankę naszego ojczystego gruntu. Skandynawia to w większości rozsiane z rzadka ogniki, które mogą oznaczać tak siedziby ludzkie, jak i statki, zakotwiczone na pełnym morzu.

Na norweskiej riwierze domostwa są rozproszone. Nie jest niczym niezwykłym zamieszkiwanie poza cywilizacją, z dala od jakichkolwiek sąsiadów – pośrodku lasu albo na samotnej wyspie. Nie ma tu wsi w takim sensie, jak je rozumiemy w Polsce. Także miasta mają swój unikalny styl. Są zwrócone ku morzu, uporządkowane i przyjazne mieszkańcom. Razem z Nordtrip odkrywałam najpiękniejsze miejscowości norweskiego wybrzeża.

Arendal

Pierwsze miasto na naszej trasie zwiedzania i nasze pierwsze spotkanie z tym, co norweskie. Sercem Arendal jest przyjemny port, zwany Pollen, czyli „podkowa”. Podobno wieczorami koncentruje się tutaj życie towarzyskie regionu. W świetle dnia nic na to jednak nie wskazuje. Klimat portu wciąż pobrzmiewa echem dawnych czasów, kiedy odbywał się tutaj rozładunek towarów, a na statkach i trapach krzątali się tragarze z workami pełnymi zboża i kawy.

Arendal
Arendal. Zdjęcie Nordtrip.
Arendal
Arendal. Zdjęcie Nordtrip.
Arendal
Arendal. Zdjęcie Nordtrip.
Grimstad

Jeżeli pośród fiordów czujemy się jak bohaterowie sagi o wojowniczych wikingach, to w Grimstad poczujemy się jak w centrum akcji swojskiej opowiastki dla norweskich dzieci. Jest to miasteczko urocze i przyjazne. Są tu piekarnie, sklepy z wełną i ręcznie dzierganymi swetrami i kawiarnie, w których gospodarz w fartuchu chętnie częstuje gości darmową dolewką kawy. Okazuje się jednak, że pod kołderką protestanckiej moralności, Grimstad było siedliskiem grzechu. Mieszkał tutaj słynny dramatopisarz Henrik Ibsen, który romansował ze służącą swojego pracodawcy i dochował się nieślubnego syna. Skandal!

Grimstad
Grimstad. Zdjęcie Nordtrip.
Grimstand
Kawiarnia „Ibsen” w Grimstad. Zdjęcie Nordtrip.
Grimstad
Dawna apteka w Grimstad, w której Henrik Ibsen pracował jako pomocnik aptekarza.
Zdjęcie Nordtrip.
Lyngor

Lyngor to obszar miejscowości, rozsianych na archipelagu wysp i szkierów. Jedną z wiosek, wchodzących w jego skład, jest Gjeving, nazywany „małą Wenecją” lub „Wenecją Północy”. Niech was nie zmyli skromna aparycja tutejszych domków. W rzeczywistości potrafią one kosztować grube miliony koron. Lyngor jest miejscem luksusowym i modnym. To takie norweskie Portofino. Luksus w wydaniu norweskim nie ma w sobie jednak nic z blichtru. Luksusem jest tutaj spokój, czyste powietrze i pełne ryb łowiska.

Lyngor
Gjeving, Lyngor. Zdjęcie Nordtrip.
Lyngor
Gjeving, Lyngor. Zdjęcie Nordtrip.
Lyngor
Gjeving, Lyngor. Zdjęcie Nordtrip.
Tvedestrand

Stolica gminy, w której przez tydzień miałam przyjemność zamieszkiwać. A zarazem miasto z największą liczbą księgarń i antykwariatów w przeliczeniu na jednego mieszkańca w Norwegii. Książki można tu kupić w Bokmal i Nynorsk – dwóch norweskich językach urzędowych – o czym świadczą szyldy nad wejściami do księgarń. Jest to zatem istny raj dla miłośników czytelnictwa i osób tęskniących za przeszłością. Zaopatrzeni w norweską literaturę, możemy zatopić się w lekturze, siedząc w jednej z tawern w porcie Tvedestrand.

Tvedestrand, Arendal
Tvedestrand. Zdjecie Nordtrip.
Tvedestrand, Arendal
Tvedestrand. Zdjęcie Nordtrip.
Sandefjord

Do Sandefjord, położonego rzut beretem od lotniska Torp, trafiliśmy w dniu powrotu do Polski. Wiktor z Nordtrip zabrał nas tam w nagrodę za wyjątkowo dobre sprawowanie podczas turnusu ;) Miasto było kiedyś światowym centrum wielorybnictwa i nawiązuje do swoich wielorybniczych tradycji na każdym kroku. Jest tutaj fontanna z pomnikiem wielorybników, muzeum wielorybnictwa, a w porcie zakotwiczony jest dawny wielorybniczy statek. O wielorybnictwie będzie jeszcze mowa na blogu, więc nie będę się tu zanadto rozpisywać.

Sandefjord
Muzeum Wielorybnictwa w Sandefjord. Zdjęcie Nordtrip.
Sandefjord
Harpun do polowań na wieloryby. Zdjęcie Nordtrip.
Sandefjord
Na statktu wielorybniczym w Sandefjord. Zdjęcie Nordtrip.
Sandefjord
W porcie Sandefjord. Zdjęcie Nordtrip.

Wizyta w norweskich miastach i miasteczkach pomaga nabrać wyobrażenia o tym, jak wygląda zwyczajne życie Norwegów. Biorąc pod uwagę wygląd i atmosferę tych miejscowości, musi to być bardzo fajne życie.

Moją wycieczkę do Norwegii perfekcyjnie zorganizował Nordtrip, który jest również autorem zdjęcia tytułowego.

Pozostałe wpisy z Norwegii możecie przeczytać tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.