Mitologia Dolnego Śląska

Nawet współczesnym ludziom, posiadającym elementarną wiedzę o procesach erozji, powstanie fantastycznych formacji skalnych, porozrzucanych po lasach Dolnego Śląska, jedynie przy pomocy sił natury, wydaje się nieprawdopodobne. Nasi przodkowie żyjący przed wiekami, musieli znaleźć własne wytłumaczenie. Niemiecka nazwa Karkonoszy to Riesengebirge, czyli „Góry Olbrzymów”. Wniosek, że do ukształtowania górskiego krajobrazu trzeba było nadludzkich istot o nadzwyczajnej sile, nasuwał się sam. W mitologii Dolnego Śląska główne role grają postacie, będące personifikacjami sił natury. Inni jej bohaterowie istnieli naprawdę, ale tak obrośli w legendy, że stali się postaciami niemal mitycznymi.

Skalny Grzyb
W drodze na Chojnik
W drodze na Chojnik
Duch Gór

Najważniejszą postacią dolnośląskiej mitologii jest Duch Gór, zwany również Liczyrzepą, Rzepiórem, Skarbkiem – i to nie są wszystkie imiona, pod którymi występuje w folklorze Karkonoszy. W języku niemieckim nazywa się go najczęściej Rübezahl, co odpowiada polskiemu Liczyrzepie. Aby wyjaśnić, kim tak właściwie jest Duch Gór, oddajmy głos największemu entuzjaście Karkonoszy, Carlowi Hauptmannowi:

Duch Gór – tak nazywa się władca Karkonoszy. I nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego ta napawająca grozą, niezwykła postać nosi takie właśnie imię. (…) Pewne jest tylko to, że Karkonosze już przed wiekami słynęły w świecie właśnie dzięki Duchowi Gór, który pędzi swój samotny żywot wśród jarów, kotłów, torfowisk i skał. Zuchwalszy od wszystkich figlarzy i koniokradów świata razem wziętych. Nikczemny wydrwigrosz i nieokrzesany kmiotek. Ale też i najsprytniejszy z muzykantów, który zwykł grać na skalnych rumowiskach i wśród sękatych gałęzi kosodrzewiny. A zwie się po prostu Duch Gór. Bez jakichkolwiek dodatkowych określeń. Ubrani według jednakiej mody ludzie milionami tłoczą się jeden przy drugim; samotni w wielkich miastach. Zaś Duch Gór jest jedyny w swoim rodzaju i wciąż ten sam przez wieki. Nie potrzebuje się odróżniać od innych, bo przecież i tak w całym świecie nie ma jemu podobnych…

Tajemnica Karkonoskiego Władcy jest tak stara, jak omszałe, zielonolśniące skały, które zawisły na wilgotnych skałach górskich wąwozów. Albo równie stara, jak biel spienionej wody, która każdego dnia na nowo skacze po kamiennych progach w głąb wąwozu Kamieńczyka. Jakaś porwana przez nią z brzegu gałąź kręci się tam wesoło w wirach, jak gdyby ta hucząca kipiel była jedynie niewinną igraszką. Ten właśnie Duch Gór wiekiem jest równy skałom. Prawdopodobnie jest tak stary, jak potężna fala granitu, która przed wiekami rozlała się między Czechami a Śląskiem i zakrzepła, dając początek Karkonoszom. I tak naprawdę zagadkę Ducha Gór rozwiąże dopiero ten, kto odpowie na pytanie, kiedy w dolinach zaczęły szemrać spływające ze szczytów potoki. (…)” [Carl Hauptmann, Księga Ducha Gór, Jelenia Góra 2018]

Duch Gór
Fragment wystawy w Domu Carla i Gerharta Hauptmannów, poświęconej Duchowi Gór.
Duch Gór
Laska Liczyrzepy – coś Wam może przypomina?

Duch Gór jest więc personifikacją Karkonoszy, a wszelkie jego aktywności są metaforą działających w nich sił natury. Pierwsze graficzne przedstawienie Ducha Gór pochodzi z XVI wieku. To dziwaczna, rogata postać z dziobem i kopytami, dzierżąca w rękach długą laskę. Bardziej współczesne przedstawienia pokazują Ducha Gór jako wspartego na lasce starca – włóczykija z długą brodą. Więcej na ten temat dowiecie się ze świetnego opracowania na stronie Goethe Instytut. Można tam przeczytać o absolutnie niezwykłym aspekcie kariery Ducha Gór:

Liczyrzepa od XIX wieku, wraz z rozwojem turystyki zdrojowej, stał się elementem komercyjnej popkultury. Jego imieniem nazywano pensjonaty, zaczął pojawiać się na mniej lub bardziej kiczowatych pocztówkach i pamiątkach z uzdrowisk. Jednak wśród tych suwenirów znalazł się jeden, który całkowicie zmienił współczesną kulturę. J.R.R. Tolkien kupił kiedyś pocztówkę z Liczyrzepą, była to reprodukcja obrazu Josefa Madlenera Der Berggeist. Władca Karkonoszy był tam przedstawiony jako starzec w płaszczu i wielkim kapeluszu.
 
Pisarz zanotował na niej „the origin of Gandalf“. Tym samym Liczyrzepa – Duch Gór Ślązaków, Niemców, Czechów i Polaków do dziś żyje jako czarodziej z Władcy Pierścieni, a postać potężnego starca władającego nadprzyrodzoną mocą stała się jednym z najbardziej charakterystycznych motywów literatury, filmów i gier fantasy.

Krajobraz Dolny Śląsk Walonowie
Krajobraz Dolny Śląsk Walonowie
Złoty Widok Szklarska Poręba Walonowie
Walonowie (Walończycy)

Walonowie – kiedy pierwszy raz usłyszałam o nich w kontekście Karkonoszy i Gór Izerskich, zastanawiałam się, czy chodzi o tych samych Walonów, którzy stanowią etniczną część mieszkańców Belgii? A jeśli tak, to co skłoniło Walonów do porzucenia pralinek, frytek i gaufres chaudes i osiedlenia się na surowych, górzystych terenach Dolnego Śląska? Tak, okazało się, że chodzi właśnie o tych Walonów. Walonowie już od czasów rzymskich trudnili się wydobyciem i przetwarzaniem drogocennych kruszców i kamieni szlachetnych i osiągnęli w swoim fachu mistrzostwo i światową renomę. Członkowie ich cechu mieli dostęp do wiedzy tajemnej, co stawiało ich na równi z alchemikami, czy astrologami. Z biegiem czasu nazwa „Walonowie” oderwała się od narodowości – określano tak wszystkich, którzy poszukiwali skarbów w ziemi.

Już w średniowieczu Karkonosze i Góry Izerskie były znane jako tereny niezwykle obfitujące w bogactwa naturalne. Książęta piastowscy zlecili ich wydobycie Walonom. Ze źródeł historycznych wiemy, że działali oni na Dolnym Śląsku już w XI wieku, odkrywając m.in. złoża złota, kamieni szlachetnych, pirytu, kwarcu oraz przyczynili się do rozwoju wytopu szkła w tym rejonie. Główną osadą Walonów była Szklarska Poręba Dolna. W jej okolicach wciąż można znaleźć ślady ich działalności np. sztolnie dawnej kopalni pirytu oraz wyryte w skałach tajemnicze znaki. Chociaż oficjalnie Walonowie byli chrześcijanami, odprawiali też pogańskie rytuały w miejscu, zwanym drogowskazem walońskim lub głową cukru, które dziś znane jest jako skała „Chybotek”. Tradycje średniowiecznych poszukiwaczy skarbów kultywuje po dziś dzień Sudeckie Bractwo Walońskie.

Chybotek Walonowie
Chybotek – miejsce pogańskich obrzędów…
Chybotek Walonowie
… a według pogańskich legend, także skała strzegąca dostępu do ukrytych skarbów.
Kościół Cmentarny Szklarska Poręba Walonowie
Nagrobki przy kościele cmentarnym w Szklarskiej Porębie Dolnej.
Lipa Sądowa Szklarska Poręba Walonowie
Lipa Sądowa, pod którą Walonowie rozstrzygali spory prawne.
Laboranci

Kolejnym na wpół mitycznym cechem, działającym na terenie Karkonoszy i Gór Izerskich są laboranci. Byli to zielarze, przemierzający górskie i leśne szlaki i ostępy w poszukiwaniu leczniczych ziół. Wiedzę, jak wykorzystać lecznicze siły natury otrzymali od Ducha Gór, który stał się ich patronem. Ze zbieranych roślin i minerałów sporządzali mikstury i maści, którymi leczyli mieszkańców Dolnego Śląska. Z czasem, z wędrownych zielarzy i znachorów stali się ekspertami ziołolecznictwa, z których wiedzy i doświadczenia korzystało wielu lekarzy i aptekarzy. Laboranci dzielili się swoją wiedzą, ale zachowywali też tajemnice dostępne tylko członkom cechu, jak pora zbioru roślin i rytuał sporządzania lekarstw.

Głównym skupiskiem laborantów był Karpacz. Wielu z nich miało przydomowe ogródki, w których uprawiali lecznicze rośliny. Również laborantom zawdzięczamy powstanie pierwszej apteki w Karpaczu. Medykamenty z Karpacza zdobyły szerokie uznanie i były nawet „eksportowane” do innych krajów. Działalność laborantów podupadła na przełomie XVIII i XIX wieku w wyniku ograniczeń prawnych i konkurencji ze strony zawodowych lekarzy i aptekarzy, a także rozwoju farmakologii, która pozwoliła na chemiczną syntezę wielu leczniczych substancji. Niemniej jednak, wiele roślin wykorzystywanych tradycyjnie przez laborantów, wciąż jest stosowanych w nowoczesnej medycynie i farmacji, jak arnika górska, czy dziewięćsił bezłodygowy.

Szklarka
Szklarka
Wodospad Szklarki
Muchomor

Mitologia Dolnego Śląska jest rzecz jasna o wiele bogatsza, a jej przedstawiciele są przedmiotem poważnych badań naukowych. Folklor zawsze ma w sobie coś z magii i coś z prawdy historycznej – przykład dolnośląskich Walonów i laborantów pokazuje to najtrafniej. Dysponujące tajemną wiedzą, ekskluzywne cechy poszukiwaczy skarbów i zielarzy doskonale wpisują się w klimat tajemniczego Dolnego Śląska.

Pozostałe posty z wyprawy na Dolny Śląsk znajdziesz tutaj

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z publikacjami na blogu, zachęcam Cię do polubienia mojej strony na Facebooku:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.