Miasta i miasteczka Dolomitów

Dzieląc trasę między Polską a Wybrzeżem Liguryjskim na trzy odcinki, jeden z przystanków wypada w Dolomitach. Postanowiłam to wykorzystać i poznać bliżej ten region. Miałam już pewne wyobrażenie na jego temat, bo w ubiegłym roku, wracając z Toskanii, zatrzymałam się na nocleg i zwiedzanie w Trydencie. Tym razem, w drodze do Włoch, spędziłam wieczór w Bolzano, a w drodze powrotnej postanowiłam spełnić swoje marzenie i zobaczyć Val di Fiemme. Ta znana z doskonałej infrastruktury narciarskiej okolica ma wiele do zaoferowania również latem. Nawet osoby, dla których górskie wędrówki pozostają poza zasięgiem (bo na przykład skręciły sobie nogę w kostce…), nie będą się tam nudzić. Dzisiaj przedstawiam Wam – z własnej perspektywy – wspomniane już Bolzano oraz trzy górskie miasteczka: Cavalese, Predazzo i Moenę.

Bolzano

19 września 1991 roku niemieckie małżeństwo: Helmut i Erika Simon wybrało się na trekking w Tyrolu Południowym. Wędrując po lodowcu w dolinie Ötztal, natknęli się na ludzkie ciało wystające z lodu. Myśląc, że jest to jakiś zaginiony turysta, zaalarmowali odpowiednie służby. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że odnaleźli mumię mężczyzny, który żył ponad pięć tysięcy lat temu. Ötzi, jak go nazwano, wywołał sensację na skalę światową. Ponieważ został znaleziony na pograniczu Austrii i Włoch, oba te państwa rościły sobie prawa do Człowieka Lodu. Spór wygrały Włochy i Ötzi trafił do Muzeum Archeologicznego w Bolzano, stając się symbolem tego miasta. Nie poszłam do tego muzeum z rozmysłem. Nie uważam za właściwe uznawanie zmarłego człowieka za atrakcję turystyczną. Natomiast chętnie wybrałabym się do muzeum słynnego himalaisty, Reinholda Messnera, które mieści się w zamku na obrzeżach Bolzano – niestety nie wyrobiłam czasowo. Spędziłam za to bardzo miły wieczór w centrum – na Piazza Walther von der Vogelweide i przyległościach.

Bolzano
Wieczorny spacer ulicami Bolzano.
Bolzano
Piazza Walther to ulubione miejsce spotkań mieszkańców Bolzano.
Bolzano
Patron placu, Walther von der Vogelweide, był wybitnym wędrownym poetą i pieśniarzem (tzw. minnesingerem) obszaru niemieckojęzycznego, tworzącym na przełomie XII i XIII w.
Bolzano
Bolzano jest stolicą Tyrolu Południowego.
Bolzano
Gotycka katedra w otoczeniu kwitnących drzew.
Cavalese

Nieco na południe od Bolzano znajduje się zjazd z autostrady, który doprowadzi nas do serca doliny Val di Fiemme. Aby tam dotrzeć, musimy jednak pokonać pełną zawijasów i serpentyn drogę. Panorama gór zapiera dech w piersiach, ale na widok przepaści włos się jeży na głowie. Nie wyobrażam sobie jechać tamtędy zimą, a przecież mnóstwo ludzi pokonuje ten przejazd właśnie o tej porze roku. Mój dzień w Cavalese rozpoczęłam od wjazdu kolejką gondolową na Alpe Cermis. Nie dotarłam na sam szczyt, bo ostatni etap obsługiwał wyciąg krzesełkowy, a ja miałam nie w pełni sprawną nogę i małego pieska pod opieką. Ale i z pewnej odległości od szczytu mogłam nacieszyć oko pięknymi widokami, a w tamtejszej restauracji wypiłam wymarzone bombardino. Centrum miasteczka jest urocze i przyjazne. Znajdziemy w nim sklepy z rękodziełem i regionalnymi produktami oraz knajpki z tradycyjną kuchnią. Spośród zabytkowych budynków, wzrok przyciąga zwłaszcza pokryta freskami fasada Palazzo della Magnifica Comunità di Fiemme. Dawniej był rezydencją książąt biskupów Trydentu, a obecnie mieści się w nim galeria sztuki.

W kolejce na Alpe Cermis.
Alpe Cermis
Odrobina adrenaliny nie zaszkodzi.
Val di Fiemme
Majestatyczna Val di Fiemme.
Cavalese
A to już centrum Cavalese…
Cavalese
i fasada Palazzo della Magnifica Comunità di Fiemme.
Predazzo

Spośród wszystkich miasteczek Dolomitów Predazzo zaskoczyło mnie najbardziej. Kojarzyłam je jako centrum sportów zimowych, a zwłaszcza skoków narciarskich. Spodziewałam się więc nowoczesnego kurortu z bogatą infrastrukturą hotelową. Tymczasem znalazłam się w przytulnym, nieco sennym miasteczku ze starą, rustykalną zabudową. Zachowały się tu takie skarby jak choćby stara pralnia publiczna. Rolę wydarzeń dnia pełniły msza święta (a raczej towarzyszące jej pogawędki wiernych przed kościołem) oraz lawendowy kiermasz na placu przed ratuszem. Z trudem znalazłam otwartą piekarnię, na szczęście z Apfelstrudlem sprzedawanym z metra. Kompleks skoczni narciarskich Trampolino Giuseppe Dal Ben (miejsce licznych triumfów Adama Małysza) jest dobrze widoczny z drogi prowadzącej do Moeny. Sprawia jednak wrażenie nieco nadgryzionego zębem czasu i faktycznie – od kilku lat pozostaje zamknięty. Skocznie czeka teraz gruntowna przebudowa, by w 2026 roku mógł się tu odbyć konkurs skoków w ramach zimowej olimpiady, której gospodarzami będą Mediolan oraz Cortina d’Ampezzo.

Predazzo
Niepozorne, ale urocze Predazzo.
Razem z Klausem jesteśmy fanami wspinaczki. W teorii oczywiście.
Predazzo
Gdzieś w Predazzo.
Predazzo
Miejska pralnia w Predazzo. I ekologiczna i pogawędzić z sąsiadami można ;)
Predazzo
Czasami mam wrażenie, że jestem w innej epoce.
Moena

Choć jej nazwa oznacza „mokradło”, Moena jest wręcz wzorcowym górskim miasteczkiem. W dodatku niezwykle malowniczym, chyba najpiękniejszym, jakie widziałam. Wszystko tu jest urocze i zadbane. Dla porządku – Moena leży już poza Val di Fiemme, w Val di Fassa i jest to dostrzegalne w krajobrazie. Góry wokół miasteczka są bardziej strzeliste, niedaleko stąd zresztą do Marmolady, najwyższego masywu Dolomitów. Osią Moeny jest rzeka Avisio – idealny górski potok z kamieniami i miniwodospadami. Po obu jej stronach stoją tradycyjne domy z drewnianymi okiennicami i ukwieconymi balkonami. Lokalnym przysmakiem jest tu ser Puzzone, który swój wyjątkowy smak zawdzięcza alpejskim ziołom. Bez problemu dostaniemy go w jednym z licznych sklepów z rękodziełem i regionalnymi produktami. W Moenie przeżyliśmy chwile grozy grozy związane z naszym pieskiem, Klausem. W jakiś sposób wyzwolił się z szeleczek i popędził przez główny plac atakować potężnego owczarka niemieckiego. Natychmiast, kuśtykając, rzuciłam mu się na pomoc i udało mi się go pochwycić za pasemko włosów na ogonku, zanim zrobił sobie krzywdę albo pognał w siną dal. Klaus to waleczne serce wilka zaklęte w ciele małej szkockiej owieczki ;)

Moena
Widok na rzekę Avisio.
Moena
Miasteczko jak z obrazka.
Moena
Miejsce brawurowej (w jego pojęciu) szarży Klausa.
W miasteczkach Dolomitów czworonogi można było spotkać na każdym kroku.
Jeszcze selfie i można ruszać na szlak!

Dziś ostatni dzień roku, więc korzystając z okazji, chciałabym Wam życzyć w nowym 2024 roku mnóstwo zdrowia, pomyślności i odwagi, by realizować marzenia i tylko takich przygód, które dobrze się kończą!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.