Łańcut i Krasiczyn – pomiędzy zamkiem a pałacem

Podczas przygotowań do tegorocznej podróży po Polsce odkryłam dla siebie nową dziedzinę nauki: kastellologię, czyli naukę o zamkach. Z mojego punktu widzenia ta dziedzina jest szczególnie fascynująca, bo bada, jak (i gdzie) żyli ludzie przed wiekami. Jestem więc na dobrej drodze, by stać się kastellologiem – amatorem. Zdobytą wiedzę testowałam w praktyce, bo na mojej trasie zwiedzania znalazło się całkiem sporo zamków i pałaców. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o dwóch rezydencjach magnackich: Łańcucie i Krasiczynie. Są one doskonałym przykładem na to, jak funkcje i, co za tym idzie, wygląd siedzib szlacheckich zmieniały się na przestrzeni dziejów, w zależności od potrzeb ich mieszkańców.

Wstęp do kastellologii

Niekiedy trudno jest określić, czy mamy do czynienia z zamkiem, czy z pałacem. Co do zasady przyjmuje się jednak, że zamek to budowla o walorach obronnych. Lokowano je w miejscach, które utrudniały ewentualny atak: na szczytach wzgórz albo na naturalnych cyplach, które na ogół odcinano fosą, tworząc dodatkowe zabezpieczenie. Dobrym pomysłem było też usytuowanie zamku na sztucznie usypanym kopcu, wśród utrudniających dostęp terenów podmokłych. Najwcześniejsze zamki budowano z drewna. Później wykorzystywano trwalszy budulec, pozyskiwany z tego, co akurat było „pod ręką”. Z tego względu zamki na północy Polski powstawały z cegły, a na południu – z kamienia.

Najważniejszym elementem zamku była wieża, górująca nad całym założeniem zamkowym. W średniowieczu wykształciły się dwa podstawowe typy wież: donżon – odmiana domu mieszkalnego, jednak o wertykalnym, a nie horyzontalnym układzie pomieszczeń i bergfried – tak zwana wieża ostatecznego schronienia, która była pozbawiona cech mieszkalnych, ale dawała możliwość bezpiecznego oczekiwania na odsiecz, nawet gdy zewnętrzne mury zamku zostały zdobyte. Świetnym przykładem donżonu jest wieża mieszkalna w Siedlęcinie, a bergfried zbudowano na przykład na zamku w Chęcinach. Bywały też jednak zamki, w których występowały oba typy wież, zamki z licznymi wieżami, a także zamki bezwieżowe, w których głównym budynkiem był dom mieszkalny, zwany kamienicą wielką. Obok domu mieszkalnego znajdowały się zabudowania pomocnicze, a całość otaczał mur obwodowy z bramą. W osi murów obwodowych też budowano wieże, zwane basztami i bastejami, które ułatwiały obrońcom odparcie ewentualnego ataku. Zaplecze produkcyjne i rzemieślnicze zamku stanowiło podzamcze, które z czasem mogło rozrosnąć się w miasto.

W średniowiecznej Polsce właścicielami zamków byli w zasadzie tylko władcy, możni i Kościół. Wyróżniamy zamki strażnicze – służące obronie królestwa, jak te zlokalizowane na Szlaku Orlich Gniazd – oraz stanowiące siedziby rodowe w centrum majątków ziemskich. Co ciekawe, obliczono, że budowa chociażby małego zamku rycerskiego była oczywiście przedsięwzięciem drogim, ale mieściła się w granicach możliwości finansowych przeciętnego przedstawiciela średniowiecznej szlachty w Polsce. Obronność zamku, będąca główną jego funkcją, przeważnie nie szła w parze z wygodą mieszkańców. Dążenia elit do udogodnień w codziennym życiu rosły z czasem i zamki, pełniące wcześniej rolę warowni obronnej, stawały się coraz bardziej wygodnymi siedzibami dla swych właścicieli. Średniowiecze dobiegało końca, a możnym coraz bardziej zależało na siedzibach, które podkreślałyby ich status społeczny i majątkowy. Stąd krótka już droga do tego, co dziś nazwalibyśmy funkcją reprezentacyjną. Droga przemian wiodła od zamku – warowni do zamku – bezpiecznego mieszkania, który miał również cechy reprezentacyjne.

Formą przejściową między zamkiem a pałacem były budowle, które miały jeszcze pewne elementy obronne lub quasi-obronne, ale zostały one zepchnięte na dalszy plan. Przykładem takiej budowli jest zamek w Krasiczynie, posiadający baszty i otoczony fosą, których praktyczne znaczenie obronne było jednak niewielkie. Szczególnym typem budynku, łączącego w sobie funkcje obronne z reprezentacyjnymi jest tzw. palazzo in fortezza, czyli pałac osadzony w bastionach, które zastąpiły mury okalające i zasłaniające budynek mieszkalny w zamkach. Typ palazzo in fortezza reprezentuje Krzyżtopór (o którym była mowa poprzednio) i Łańcut. To właśnie Łańcut i Krasiczyn – dwie wspaniałe magnackie rezydencje, a zarazem dwa przykłady ewolucji od zamku do pałacu – będą bohaterami dalszej części tego wpisu.

Zamek w Łańcucie – perła w koronie Lubomirskich i Potockich

Historia zamku w Łańcucie jest nierozerwalnie związana z dwoma słynnymi rodami arystokratycznymi: Lubomirskimi i Potockimi. Stanisław Lubomirski, hrabia na Wiśniczu, kupił już istniejący zamek w Łańcucie, który jednak nie przypominał jeszcze dzisiejszej rezydencji. W latach 1621 – 1644 Lubomirski przeprowadził gruntowną przebudowę swojego nabytku. Wówczas budowlę otoczono pięciobocznym narysem fortyfikacji bastionowych i głębokimi fosami. Był to pierwszy krok na drodze do obecnego wizerunku zamku w typie palazzo in fortezza. Za przeobrażenie zamku w wytworny pałac odpowiada Izabela z Czartoryskich Lubomirska, zwana księżną marszałkową. Po pierwszym rozbiorze Polski, księżna osiadła na stałe w Łańcucie i sprowadziła do niego wybitnych architektów i artystów, dzięki którym Łańcut stał się rezydencją na najwyższym światowym poziomie i ośrodkiem życia towarzyskiego. Pałacowe wnętrza wypełniły się dziełami sztuki, a wokół urządzono rozległy park krajobrazowy ze zwierzyńcem. Izabela i jej mąż Stanisław mieli cztery córki. Łańcut odziedziczyła jedna z nich – Julia, która wżeniła się w Potockich. Potomek Julii, Roman Potocki wraz z żoną Elżbietą Radziwiłł przeprowadzili kolejną przebudowę i modernizację zamku w Łańcucie na modę zamków arystokracji europejskiej, które odwiedzili podczas podróży poślubnej. Za panowania Potockich Łańcut gościł wielu wybitnych gości m.in. Jerzego, księcia Kentu z małżonką. Urządzano tu huczne bale i słynne polowania. Ostatni z ordynatów na Łańcucie, Alfred III Potocki mieszkał tutaj do lipca 1944 roku. A potem zmienił się cały porządek świata.

W odróżnieniu od innych zamków i pałaców w Polsce, które miały mniej szczęścia, zamek w Łańcucie dość szybko, bo już w 1945 roku przekształcono w muzeum, dzięki czemu uniknął on zniszczeń. Wnętrza sprawiają wrażenie, jakby Potoccy po prostu wyszli na chwilę z domu. Zamkowy park jest idealnym miejscem na spacer. Działa tu Storczykarnia, w której – wśród szklarni ze storczykami – można przysiąść na kawę i gofra bąbelkowego. W zamkowej wozowni zachowała się też bogata kolekcja pojazdów konnych.

Zamek w Łańcucie Łańcut
Łańcut
Łańcut
Łańcut
Róże w Łańcucie
Pałac w Łańcucie Łańcut
Pałac w Łańcucie Łańcut
Zamek w Łańcucie Łańcut
Łańcut
Łańcut
Zamek w Łańcucie Łańcut
Zamek w Łańcucie Łańcut
Zamek w Krasiczynie – białe gniazdo Krasickich i Sapiehów

Zamek w Krasiczynie uznawany jest za najcenniejszy zespół rezydencjonalny w południowo-wschodniej Polsce. Pierwszy zamek zbudował tutaj w XVI wieku Jacek z Siecina herbu Rogala, który stał się właścicielem majątku dzięki małżeństwu. Jego syn, Stanisław Sieciński, po założeniu pobliskiego miasta Krasiczyn, przyjął nazwisko Krasicki. Stanisław podjął się rozbudowy skromnego zamku, podobnie jak kolejny z Krasickich – Marcin, wojewoda podolski. Na jego polecenie, w latach 1598 – 1633 zamek przekształcono we wspaniałą renesansowo-manierystyczną rezydencję o cechach reprezentacyjno-obronnych. Zamek pozostawał w rękach Krasickich do 1687 roku. Potem zmieniał właścicieli – w międzyczasie został też najechany przez wojska rosyjskie i kozackie – aż został kupiony przez Sapiehów. Sapiehowie, którzy pozostali właścicielami Krasiczyna aż do 1939 roku, mieli zwyczaj sadzić w zamkowym parku drzewa dla uczczenia narodzin swoich dzieci. Gdy na świat przychodził syn, sadzono dąb, a gdy córka – lipę. Swój dąb ma tu urodzony na zamku w Krasiczynie kardynał Adam Stefan Sapieha, jedna z czołowych postaci międzywojennej Polski.

Zamek w Krasiczynie wybudowano na planie czworokąta wokół wewnętrznego dziedzińca. Narożniki zwieńczono czterema basztami. W Boskiej – z kopułą na szczycie – usytuowano kaplicę. Papieska – z attyką na wzór korony papieża Klemensa VIII – mieściła komnaty przeznaczone dla dostojników kościelnych. W Królewskiej – z sześcioma narożnymi wieżyczkami – znajdowały się apartamenty królewskie. Jest tu też baszta Szlachecka z attyką w formie korony króla Zygmunta III Wazy. Dziedziniec otaczają krużganki, przypominające nieco te z Baranowa Sandomierskiego. Ściany rezydencji ozdobiono techniką zwaną sgraffito, polegającą na nakładaniu na siebie kolejnych, kolorowych warstw tynku lub gliny i zeskrobywaniu warstwy wierzchniej, by powstał dekoracyjny wzór. Ta technika była popularna zwłaszcza w dobie renesansu, gdy dekorowano tak fasady budowli we Włoszech. Powierzchnia ścian pokrytych sgraffito na zamku w Krasiczynie wynosi aż 7000 metrów kwadratowych.

Zamek w Krasiczynie
Krasiczyn
Krasiczyn
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Krasiczyn dekoracja sgraffitowa
Krasiczyn
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie

Zarówno na przykładzie zamku w Łańcucie, jak i zamku w Krasiczynie możemy „obserwować” moment zmiany potrzeb i oczekiwań, jakie ekstremalnie bogaci i wpływowi ludzie mieli wobec swoich siedzib. Funkcje obronne straciły na znaczeniu, a w ich miejsce rezydencje możnowładców stały się prawdziwymi dziełami sztuki architektonicznej, mającymi podkreślać status swoich mieszkańców, ich nowoczesność i obycie w świecie. W dawnej Rzeczypospolitej, w której magnaci władali obszarami wielkości nierzadko samodzielnego państwa, były to rezydencje na miarę siedzib królewskich.

A tutaj możecie zobaczyć filmik ze słonecznego Łańcuta i deszczowego Krasiczyna :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.