• Mont-Saint-Michel – wyspa cudów

    Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego spojrzenia na Mont-Saint-Michel. Podróżowałam przez Normandię w stronę Bretanii i wciąż byłam pod wrażeniem przejazdu przez most Pont de Normandie – cienką wstążkę szosy, przerzuconą łukiem na przerażającej wręcz wysokości przez ujście Sekwany. Powoli zapadał wieczór, a kilometry dzielące nas od celu podróży – małej bretońskiej wsi – zdawały się coraz szybciej znikać z ekranu nawigacji. Wtem zobaczyłam dobrze znany kształt Mont-Saint-Michel w oddali – wzgórze o zarysie piramidy z charakterystyczną iglicą na czubku, wyrastające z płaskiego jak tafla szkła dna zatoki na kanale La Manche. W ciepłym świetle zachodzącego słońca lśniło jak samorodek złota. Widok był niesamowity, tym bardziej, że zupełnie nie spodziewałam się zobaczyć Mont-Saint-Michel z okien samochodu. La Merveille – cud – tak Francuzi nazywają opactwo na Górze Św. Michała. W oczach ludzi z przeszłości ta niezwykła budowla na samotnej skale musiała faktycznie uchodzić za cud, ale i współczesnych wprawia w nie mniejszy zachwyt.

    Read More
  • Kadry z Trójmiasta

    Trójmiasto od pokoleń należy do ulubionych miejsc mojej rodziny i mam to szczęście, że bywałam tu nie raz. Nie traktuję więc Gdańska, Gdyni i Sopotu jako miast, które wymagałyby kompleksowego zwiedzania. Lubię tu jednak wracać i za każdym razem „uszczknąć” coś dla siebie z ich bogatej kultury, sztuki i historii. Niekiedy oznacza to odkrywanie zupełnie nowych obszarów, a niekiedy spędzanie czasu w tych już dobrze znanych i lubianych. Moje tegoroczne wypady do Gdańska, Gdyni i Sopotu były pozbawione wielkich ambicji turystycznych. Cieszył mnie sam fakt, że mogę tutaj być pomimo pandemii i że – poza bannerami zachęcającymi do szczepień – życie tu zdaje się toczyć zwyczajnym, trójmiejskim rytmem.

    Read More
  • Puck – o tym, jak odkryłam polskie wybrzeże na nowo

    Dzikie plaże z białym piaskiem, spokojne mariny z kołyszącymi się na wodzie żaglówkami, letniska z wyluzowaną, surferską społecznością. Żadna z tych rzeczy nie kojarzy się z polskim wybrzeżem, prawda? A jednak wszystkie one tam są. Pomiędzy zatłoczonymi plażami, nachalną komercją i chaosem architektonicznym kryją się miejsca absolutnie piękne. Znajdzie je jednak tylko ten, kto wie, gdzie leżą. I właśnie z myślą o wszystkich tych, którzy poszukują alternatywnego oblicza „polskiego” Bałtyku powstaje seria, którą otwiera dzisiejszy wpis.

    Read More
  • Co ujdzie w Ustce?

    Na pierwszą kilkudniową wycieczkę w tym roku musiałam czekać aż do czerwca, w dodatku oferta wyjazdu spadła na mnie dość nieoczekiwanie. Nic więc dziwnego, że po tylu miesiącach pandemicznej ascezy, czułam się trochę jak spuszczona z łańcucha i chciałam wykorzystać tą okazję najlepiej, jak tylko się da. Podróżowałam z moją koleżanką, Martą, z którą mam już wspólną podróżniczą przeszłość – byłyśmy razem w Poczdamie, Werder, Görlitz i na bachanaliach w Zielonej Górze. Tym razem Marta szukała kompana na wyjazd do Ustki. W Ustce co prawda już raz byłam (o czym przeczytacie tutaj), ale też nie miałam żadnych innych planów na długi weekend, więc w sumie – dlaczego nie? Poza tym, bardzo chciałam zobaczyć Słowiński Park Narodowy, który miał być jednym z punktów programu wycieczki. I tak oto wzięłam udział w babskim, czerwcowym wypadzie na wybrzeże.

    Read More
  • Szklarska Poręba wczesną jesienią

    Podczas jesiennego wyjazdu na Dolny Śląsk zamieszkałam w Szklarskiej Porębie. Widocznie podświadomie tęsknię już za zagranicą, skoro wybrałam miasto tak bardzo zbliżone do górskich miejscowości w Niemczech i Austrii, jak to tylko w Polsce możliwe. Ma to zresztą swoje uzasadnienie historyczne, bo przed drugą wojną światową Szklarską Porębę zamieszkiwała głównie społeczność narodowości niemieckiej. Jeszcze wcześniej, na terenie Szklarskiej Poręby prężnie rozwijała się produkcja szkła. Wzmianka o pierwszej hucie pochodzi już z XIV wieku. Początek Szklarskiej Porębie dały osady, zakładane w miejscach wyrębu drzew na opał w piecach hutniczych. Stąd nazwa: Szklarska Poręba.

    Read More
  • Grudziądz – największe zaskoczenie sezonu?

    Aż do teraz nie myślałam o Grudziądzu jako o miejscu o szczególnych walorach podróżniczych. Prawdę mówiąc, w ogóle nie myślałam wiele o Grudziądzu. Wiedziałam, że jest takie miasto na mapie. Mniej więcej wiedziałam gdzie. I tyle. Tak się jednak złożyło, że Grudziądz leżał idealnie po trasie w drodze powrotnej z Mazur Zachodnich. Zrobiłam w nim mały przystanek i teraz już wiem, że Grudziądz jest mocnym kandydatem do miana największego (pozytywnego) zaskoczenia sezonu turystycznego.

    Read More
  • Iława i Zamek Kapituły Pomezańskiej w Szymbarku

    Bliskość wody daje zupełnie inną jakość miejscu zamieszkania. Woda oznacza wolność, stwarza poczucie większej przestrzeni, szerszych perspektyw. Najsilniej odczuwalne jest to nad morzem, gdzie tej przestrzeni nie ogranicza nic, aż po linię horyzontu. Ale i jeziora dają poniekąd takie poczucie wolności i braku ograniczeń. Dlatego miasta, które mają bezpośredni dostęp do wody, są szczególnie chętnie wybierane jako miejsce do życia lub choćby jako destynacja wakacyjna.

    Read More
  • Zamek w Olsztynie – na domówce u Kopernika

    W podróży czasu jest zawsze mniej niż miejsc, które chciałoby się odwiedzić. Są jednak atrakcje, z których nie można zrezygnować za żadną cenę. Nawet, gdyby oznaczało to sprint w trzydziestostopniowym upale po ogromnym obszarze skansenu w Olsztynku. A wszystko to, by zdążyć przed zamknięciem Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie i zobaczyć tablicę astronomiczną Mikołaja Kopernika. Tablica znalazła się tam nieprzypadkowo, ponieważ muzeum mieści się w olsztyńskim Zamku Kapituły Warmińskiej, którego Kopernik był kiedyś mieszkańcem.

    Read More
  • Ostróda w ostrym cieniu mgły

    Turystyka w czasach pandemii

    Po długich tygodniach pandemicznego lockdownu poluzowano restrykcje i wyjazd na czerwcowy długi weekend zaczął być realny. Skoro zagranica siłą rzeczy odpadała, była to dobra okazja, by odwiedzić nieznane dotąd rejony Polski. Pozostawał tylko wybór odpowiedniego miejsca. Takiego nie za daleko, żeby nie tracić całego dnia na jazdę i niezbyt zatłoczonego, z oczywistych względów. Ostatecznie padło na Mazury, a konkretnie ich zachodnią część. Pomijając podróż służbową do Kętrzyna, nigdy wcześniej nie byłam w tym regionie. Bardzo się cieszę, że wreszcie mogłam nadrobić podróżnicze zaległości. Moją bazą wypadową została Ostróda.

    Read More