Gdy zabłyśnie pierwsza gwiazdka

Przygotowując dzisiejszy tekst, wróciłam do zeszłorocznego „Wpisu pod choinkę”. Pierwszy akapit mogłabym przepisać jeden do jednego, bo w ogóle nie stracił na aktualności. Święta nadal fundują mi emocjonalny roller coaster, ale taka jest przecież ich natura. Boże Narodzenie jest jak kultowe świąteczne filmy: jest w nich miłość i radość, ale i tęsknota i smutek. W tym wyjątkowym czasie wszystko odczuwamy bardziej. Również te emocje, z którymi nie czujemy się dobrze, ale które też są potrzebne, bo decydują o naszym człowieczeństwie. W Święta Bożego Narodzenia czyha na nas szczególnie dużo wyzwalaczy wyrzutów sumienia. Mam wrażenie, że w ciągu ostatnich lat jest o nie jeszcze łatwiej, bo świat wymaga od nas coraz więcej odpowiedzialności i coraz bardziej wyśrubowanych postaw moralnych. Tym oczekiwaniom nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać, a inni ludzie bardzo chętnie nas z tego rozliczą. Przychodzi mi do głowy pewna para, na którą wylała się ostatnio fala hejtu, bo opowiedziała w jednym z magazynów o swoim wcale nie skromnym i wcale nie wege menu na Wigilię ;) Z drugiej strony, trudno zachować dobre samopoczucie w obliczu tego, co dzieje się na świecie. Bo czy możemy cieszyć się z czasu z naszymi bliskimi, gdy tylu ludzi straciło swoich? Czy możemy zachwycać się pierwszymi od lat białymi Świętami, gdy ludzie umierają z zimna w lesie na granicy? Czy możemy obdarowywać się prezentami, gdy każdy kupiony przedmiot to obciążenie dla środowiska?

Na te pytania nie ma prostych odpowiedzi. Sądzę jednak, że bycie dobrym dla innych zakłada też bycie dobrym dla siebie. Każdy z nas potrzebuje odrobiny spokoju, oddechu i przyjemności. Człowiek, który dba o swój dobrostan, zwłaszcza psychiczny, mówiąc wprost – rzadziej jest mendą w stosunku do bliźnich. Ma też więcej sił i ochoty, by być zaangażowanym członkiem społeczeństwa. Przeżywanie radości w Święta we własnym gronie nie wyklucza przecież pomagania tym, którzy tej pomocy potrzebują. Polacy, przy wszystkich swoich wadach, są przecież – parafrazując ostatnie słowa zmarłego prezydenta Adamowicza – szczodrzy i chętnie dzielą się dobrem. W końcu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy powstała właśnie w naszym kraju i nadal bije rekordy, pomimo niechęci władz. Wspierając finansowo organizacje pomocowe odzyskujemy poniekąd poczucie sprawczości w sytuacji, wobec której jesteśmy bezradni. Musimy jednak mieć świadomość, że wyręczamy w ten sposób rząd, który z problemem sobie nie radzi albo go wręcz ignoruje. Tymczasem realną siłę sprawczą mamy zawsze, gdy oddajemy głos w wyborach, choć na to przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Mogłoby się wydawać, że nasz kraj zupełnie opanowało zło, ale jest tu też bardzo dużo dobra. Mamy je tuż przed oczami w postaci osób, które organizują pomoc dla uchodźców, czy sędziów, którzy postępują zgodnie z etyką zawodową, mimo że są nękani przez rządzących. To obojętni przechylają szalę zwycięstwa na stronę zła. Ale ta tendencja w końcu się odwróci. Niezależnie od tego, czy nasze Święta mają wymiar religijny, czy też nie, możemy wiele wynieść z historii Jezusa, Marii i Józefa – najsłynniejszej patchworkowej rodziny uchodźców. Dlatego życzę Wam wspaniałego, świątecznego czasu, pełnego nadziei, empatii i wzajemnej akceptacji, a przede wszystkim zdrowia, które zawsze jest najważniejsze i miłości, którą możemy odnaleźć wszędzie, jeśli tylko przestaniemy tak bardzo przywiązywać się do stereotypów. Na koniec wrzucam trochę świątecznych zdjęć i zostawiam Was – ku refleksji – z cytatem z artykułu Joanny Jędrusik „Jesieniara fajniejsza siostra hygge”, który ukazał się w Gazecie Wyborczej: Trochę eskapizmu i siedzenie pod kocem jest okej, ale spod koca nie zmienimy świata. Czasami musimy spod niego wypełzać, na przykład na wybory i protesty. Jeśli oddamy to walkowerem, nie tylko nie będziemy tu mieli drugiej Danii, ale pewnego dnia możemy się obudzić w takiej Polsce, że nie pomogą nam pachnące świece, mięciutkie swetry i ogień w kominku.

Najlepsze cinnabonki z Laffa Bakery. | Nogi gotowe na zimę. | Betlejem Poznańskie. | Pierwszy śnieg w ogródku.
Park Wilsona – wdzięczny obiekt do fotografowania o każdej porze roku. | Antyprzeziębieniowy zestaw w moim miejscu pracy. | Oglądanie niezbyt ambitnych filmów świątecznych to już u mnie tradycja. W tym roku przebojem okazał się „Świąteczny zamek”. | Śnieg na pracowniczym podwórku ;)
Park Chopina w grudniowym świetle.
Stary Browar nigdy nie zawodzi, jeśli chodzi o dekoracje świąteczne. | Wigilia firmowa. | Wybieramy choinkę. Po roku chętnie wróciliśmy do Szkółki Ogrodniczej Zdunek w Chwalęcinie. | Furtka gotowa na Boże Narodzenie.
Krótki spacer przy okazji wyprawy po choinkę. Oczy nieco bardziej podkrążone niż zwykle po balowaniu, więc świeże powietrze dobrze mi zrobiło…
Ozdabianie choinki – czas start! Nie obyło się bez poplątanych lampek i ofiar w bombkach.

Moje tegoroczne bombkowe zdobycze…
… i choinkowa Święta Rodzina.
Before, after and by night.
Efekt końcowy.
Baławnek ulepiony przez mojego Tatę podczas odśnieżania chodnika. | Nie ma to jak makowiec na wigilijne śniadanie :D | Selfie w oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę. | Człowiek nie może mieć zbyt dużo skarpetek.
Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.