Czerna – klasztor, który uratował dzień

Chociaż na co dzień jestem raczej pesymistką, w podróży zdarza mi się ulegać niepoprawnemu optymizmowi. Tak było, kiedy postanowiłam spędzić dzień w Ojcowskim Parku Narodowym, mimo że wszyscy mi to odradzali. Będą tam tłumy, mówili. Nie jedźcie tam, mówili. Ja jednak postanowiłam zignorować te ostrzeżenia. Ojcowski Park Narodowy to taka ikona, o której każdy uczył się na przyrodzie w podstawówce. To taki polski odpowiednik Monument Valley (z naciskiem na polski odpowiednik). W dodatku, na jego terenie znajdują się świetne zabytki: Zamek Pieskowa Skała, Kaplica na Wodzie i Zamek Ojców. Nie chciałam ulegać podszeptom malkontentów. Poza tym, nie mogło być przecież tak źle, prawda?

Zamek Pieskowa Skała

Niestety, było właśnie tak źle, jak mówili. Ojcowski Park Narodowy sam w sobie jest oczywiście piękny krajobrazowo i unikatowy przyrodniczo, ale te walory bledną nieco ze względu na spory ruch drogowy i ogólne zatłoczenie turystami. Problem tkwi w tym, że przez park prowadzi jedna droga, na której skupia się cały ruch turystyczny. W wielu miejscach nie ma chodników, a samochody i motocykle pędzą jak szalone – jest więc tam dość niebezpiecznie. Brakuje miejsc parkingowych, a do tych, które są, czeka się w kolejce. Sytuację potęgował fakt, że wybrałam się do Ojcowskiego Parku Narodowego w sobotę, w którą dodatkowo przypadało święto maryjne, więc mnóstwo ludzi zjechało do Kaplicy na Wodzie na nabożeństwo.

Rzecz jasna nie mogę narzekać na turystów, którzy wybrali się do parku samochodem, skoro sama byłam jedną z nich. Ale może trzeba by pomyśleć, jak ograniczyć ruch samochodowy odgórnie. Tak, by nie szkodził przyrodzie, bo to ona jest w końcu najważniejsza w parkach narodowych. Może warto byłoby pomyśleć nad zamknięciem parku dla samochodów i motocykli, a turystów przewozić na przykład elektrycznymi autobusami? Zatłoczenie samochodami to jedno, ale tamtego dnia wyjątkowo dużo osób chciało zwiedzić zabytki Ojcowskiego Parku Narodowego. Na to nałożyły się jeszcze covidowe limity odwiedzających. W efekcie do obu zamków: Ojcowa i Pieskowej Skały utworzyły się gigantyczne kolejki. Po odstaniu kilkudziesięciu minut w kolejce do Pieskowej Skały, nawet nie próbowałam dostać się do Ojcowa.

Historia Zamku Pieskowa Skała (mój mózg jakoś nie może przyjąć do wiadomości, że to nie jest Piaskowa Skała) sięga najprawdopodobniej XIII wieku i warowni wybudowanej przez Henryka Brodatego dla ochrony drogi prowadzącej doliną Prądnika z Krakowa na Śląsk. Później, już na miejscu obecnego zamku, swoją warownię postawił Kazimierz Wielki. Pieskowa Skała pozostała zamkiem królewskim do końca XIV wieku. W roku 1377 król Ludwik Węgierski podarował Pieskową Skałę Piotrowi Szafrańcowi z Łuczyc, podstolemu krakowskiemu. Synowie Piotra byli bliskimi i zaufanymi doradcami Władysława Jagiełły. W następnych pokoleniach ród Szafrańców stracił swoją dobrą reputację. Kolejny Piotr Szafraniec miał się ponoć trudnić alchemią i czarną magią, a jego syn, Krzysztof, był słynnym raubritterem, czyli rycerzem-rozbójnikiem. Za czasów Zygmunta Starego Szafrańcom udało się jednak odzyskać dobre imię. Hieronim Szafraniec poślubił nawet biologiczną córkę króla Zygmunta, który wyprawił im na Wawelu huczne wesele.

Zamek Pieskowa Skała pozostawał w rękach Szafrańców do początku XVII wieku. Później kilkakrotnie zmieniał właścicieli, aż trafił do Michała Zebrzydowskiego, starosty lanckorońskiego i wojewody krakowskiego, który dokonał istotnej przebudowy zamku. Niestety, zamek nie oparł się Szwedom i w 1655 roku został przez nich zdobyty, zniszczony i ograbiony. Budowlę odremontowali nowi właściciele, Wielopolscy, którzy tytułowali się hrabiami na Pieskowej Skale. Od początku XIX wieku do drugiej wojny światowej, na zamku działał luksusowy pensjonat. W latach wojennych został on przekształcony w sierociniec, w którym zamieszkiwały głównie dzieci z kresów wschodnich. Dziś na Zamku Pieskowa Skała mieści się muzeum, które jest oddziałem Zamku Królewskiego na Wawelu.

Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Zamek Pieskowa Skała
Maczuga Herkulesa
Klasztor Karmelitów Bosych w Czernej

Po ewakuacji z zatłoczonego Ojcowskiego Parku Narodowego pozostawało pytanie, co zrobić z resztą dnia. Wcześniej ktoś powiedział nam o klasztorze w Czernej. Było to miejsce, którego nie braliśmy pod uwagę, ale skoro zabrakło nam innych pomysłów, to w sumie – dlaczego nie? Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę! Odnaleźliśmy tu piękne widoki, bujną przyrodę i ciekawą historię, a więc to samo, co w Ojcowskim Parku Narodowym, ale w atmosferze ciszy i spokoju. To właśnie krajobraz Czernej skłonił do osiedlenia się tu karmelitów bosych. Miał bowiem przypominać okolice Góry Karmel w Ziemi Świętej, od której karmelici wzięli swoją nazwę. Klasztor w Czernej ufundowała w 1629 roku Agnieszka z Tęczyńskich Firlejowa, owdowiała wojewodzina krakowska, która została zresztą pochowana w klasztornym kościele.

Klasztor w Czernej początkowo miał charakter eremu, czyli pustelni. Bracia zakonni (eremici) wiedli ascetyczne życie w pustelniach (eremitarzach), rozmieszczonych na okolicznych wzgórzach. Obowiązywała ich ścisła samotność i milczenie. Niektórzy bracia udawali się do pustelni na zawsze, inni tylko na pewien czas, na przykład Adwentu lub Wielkiego Postu, po czym powracali do życia we wspólnocie zakonnej. Sercem klasztoru w Czernej jest kościół pw. św. Proroka Eliasza z uznawanym za cudowny obrazem Matki Boskiej Szkaplerznej. Jest to też miejsce kultu św. Rafała Kalinowskiego, przeora klasztoru w Czernej i Wadowicach. Szczególnym miejscem jest klasztorny cmentarz. Można tu odnaleźć m.in. grób wieloletniego stolarza klasztoru albo zmarłego na cholerę generała Wojsk Polskich powstania listopadowego.

Mogłoby się wydawać, że jestem ostatnią osobą, która zostałaby fanką klasztorów, ale ja naprawdę bardzo je lubię. I to nie tylko te zrujnowane. I nie ma to nic wspólnego z byciem religijnym. Zresztą mam wrażenie, że w Czernej może się dobrze poczuć każdy, niezależnie od tego, czy jest katolikiem, czy nie. Zakonnicy sprzedają tam książki, prowadzą poradnię dla osób w trudnej sytuacji życiowej, jest tu też dom pielgrzyma z dobrą i tanią jadłodajnią. Pomijając wszystkie te niewątpliwe zalety, ja kocham wszystko, co historyczne i tajemnicze. A czy jest coś bardziej tajemniczego dla kobiety niż klasztory męskie? Zwłaszcza, że za naruszenie klauzury kobiecie grozi klątwa, przed czym ostrzega taka oto tabliczka ;)

Myślę nawet, że klasztor w Czernej byłby dobrą metą na kilka dni wakacji. Wokół są fajne trasy wędrówkowe, jest więc jak zagospodarować sobie czas. Lekcja i morał z mojej wycieczki do klasztoru w Czernej płyną takie, że nie trzeba wcale pchać się do najbardziej popularnych turystycznie miejsc, by przeżyć piękne chwile, a czas spędzony poza głównymi podróżniczymi szlakami może okazać się znacznie bardziej wartościowy.

Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej
Klasztor w Czernej

EDIT: Ten wpis powstał jeszcze przed wyrokiem TK, nakazującym kobietom – przy pełnej i jawnej aprobacie hierarchów Kościoła Katolickiego – utrzymywać ciążę i rodzić zdeformowane i niemające szans na przeżycie płody. Aktualnie jestem więc na wojennej ścieżce z polskim KK. Uważam, że skoro są miejsca, gdzie „się nie godzi białogłowym wchodzić pod klątwą”, to są też miejsca, gdzie nie godzi się wchodzić księżom – takie jak sypialnia, czy gabinet ginekologiczny. Wciąż jednak uważam, że polski KK jest instytucją z dużym potencjałem, by zrobić coś dobrego dla ludzi, choć oczywiście nie w swojej obecnej, zdegenerowanej formie. Mam nadzieję i chcę wierzyć, że klasztor w Czernej jest właśnie przykładem odpowiedniego wykorzystania tego potencjału.

2 thoughts on “Czerna – klasztor, który uratował dzień

  • Reply Zosia 26 października 2020 at 7:20 pm

    Też uwielbiam opactwa i klasztory i też wcale nie z religijnych pobudek. Kraków i okolice to w ogóle zagłębie klasztorne. Tyniec – wiadomo, to już jest cały biznes, ale bardzo interesujące jest też opactwo benedyktynek w Staniątkach. No i kameduli na Srebrnej Górze w Lesie Wolskim. Tam kobiety mogą wejść bodaj 12 razy w roku, a to i tak tylko do kościoła. A co do dopisku na temat TK – w punkt.

    • Reply Hrabina Weltmeister 27 października 2020 at 11:52 pm

      Świetne polecenia – wciągam je na swoją listę. Pozdrawiam serdecznie! 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.