Astronomiczne podsumowanie roku 2020

Dominującym tematem większości podsumowań roku 2020 jest pandemia COVID-19. Dla ludzi z mojego pokolenia jest to największy, globalny kryzys, z jakim przyszło nam się mierzyć. Musieliśmy nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości ciągłego zagrożenia. Mijający rok był jednak szczególny również pod innym względem: ilości ciekawych zjawisk i wydarzeń astronomicznych. Ponieważ w wielu z nich udało mi się aktywnie uczestniczyć, postanowiłam, że w moim podsumowaniu roku 2020 skupię się właśnie na tym aspekcie. Może dzięki temu minione miesiące wydadzą się mi i Wam nieco mniej ponure i beznadziejne.

Zacznijmy jednak od tego, że w tym roku naprawdę wkręciłam się w astronomię. Interesowałam się tą dziedziną już wcześniej, ale w zasadzie tylko teoretycznie. Aby obserwacje nieba miały jakikolwiek sens, musiałabym wyjechać nocą poza miasto, co jest dla mnie logistycznym problemem w zasadzie nie do przejścia. Dodając do tego jeszcze polską kapryśną pogodę, było dla mnie jasne, że o ciekawych zjawiskach astronomicznych mogę co najwyżej poczytać. Poza tym, moje pokolenie zostało praktycznie ograbione z ekscytacji, jaka wiąże się z eksploracją kosmosu przez człowieka. Od ponad pięćdziesięciu lat, pierwsze załogowe lądowanie na Księżycu wciąż pozostaje naszym szczytowym osiągnięciem w tej dziedzinie. A po zakończeniu programu wahadłowców w 2011 roku, nie było już w zasadzie żadnych znaczących wydarzeń związanych z obecnością ludzi w kosmosie. W tym roku coś wreszcie zaczęło się zmieniać – zarówno dla mnie osobiście, jak i dla całej ludzkości.

Obserwacje astronomiczne 2020
Ta mała, czerwona kropka w lewej części zdjęcia to Mars. Fotografia przedstawia nocne niebo nad starym cmentarzem ewangelickim w Szklarskiej Porębie.
Obłoki srebrzyste, kometa i spadające gwiazdy

Po pierwsze, część niezwykłych rzeczy dziejących się na nocnym niebie była widoczna nawet z dużego (lub trochę mniejszego) miasta. A to, czego nie udało mi się dostrzec gołym okiem, oglądałam na livach w ramach facebookowej grupy „Z głową w gwiazdach” Karola Wójcickiego. W tym roku zachwycający spektakl dały nam planety. Mogliśmy obserwować zbliżenie świetnie widocznego Marsa do Księżyca, a w ostatnich dniach koniunkcję Jowisza i Saturna.

Latem świetnie widoczne były natomiast obłoki srebrzyste – zjawisko z pogranicza astronomii i meteorologii. Obłoki srebrzyste to rzadko występujące chmury, które pojawiają się w mezosferze, na wysokości ok. 75 – 85 km nad powierzchnią Ziemi. Można je obserwować tylko w półmroku – o zmierzchu lub o świcie. Ich widoczność o tej porze roku może i nie jest czymś absolutnie niezwykłym, ale absolutnie niezwykłe było ich nasilenie w 2020 roku. Mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy całe letnie niebo o zmierzchu zasnute było postrzępionymi obłokami, jarzącymi się srebrzystym blaskiem z niemal nieziemską mocą.

Obserwacje astronomiczne 2020
Obłoki srebrzyste pewnej lipcowej nocy.

Jednak największą bohaterką zjawisk astronomicznych w 2020 roku była kometa C/2020 F3 NEOWISE, której przelot w pobliżu Ziemi mogliśmy obserwować w lipcu. Przy dobrych warunkach można było ją wypatrzyć nawet gołym okiem, co czyniło ją najlepiej widoczną kometą od wielu lat. Ja obserwowałam ją przy pomocy lornetki z własnego balkonu. I nawet z takiego nieidealnego miejsca obserwacji bez trudu wypatrzyłam zarówno jądro komety, jak i jej warkocz, czyli komę.

Letnie obserwacje nieba mają tą oczywistą zaletę, że jest wtedy stosunkowo ciepło i łatwiej jest wytrzymać nocą na świeżym powietrzu. Właśnie dlatego z wszystkich rojów meteorytów, które pojawiają się cyklicznie każdego roku, najpopularniejsze są Perseidy. Ich maksimum aktywności przypada zawsze na połowę sierpnia, więc obserwacje Perseidów można zaplanować z dużym wyprzedzeniem. Można też połączyć je z wakacjami i rozmyślnie wybrać się na urlop w miejsce, które sprzyja obserwacjom astronomicznym. Udało mi się wyjechać na obserwacje Perseidów w Bieszczady, do Zakola Wiaru w małej wiosce Grąziowa. Więcej na temat Perseidów i Grąziowej znajdziecie tutaj.

Obserwacje astronomiczne 2020
Kometa NEOWISE – prawdziwa celebrytka wśród tegorocznych zjawisk astronomicznych.
Astrofotografia i dlaczego jest taka trudna

I tak to przez trzydzieści lat życia nie widziałam ani obłoków srebrzystych, ani komety, ani nawet jednej spadającej gwiazdy. A potem nagle zobaczyłam wszystkie te zjawiska astronomiczne w ciągu jednego tylko roku. Próbowałam też je fotografować, lecz moje zdjęcia – choć stanowią dla mnie fajną pamiątkę – trudno zaliczyć do astrofotografii z prawdziwego zdarzenia. Niewykluczone, że będę chciała rozwijać się w tej dziedzinie. Na razie przekonałam się, że jest to najtrudniejszy rodzaj fotografii. W skrócie chodzi o to, że nocne zdjęcia wymagają długich czasów naświetlania. A to z kolei wymaga, by fotografowany obiekt był nieruchomy.

I tu pojawia się problem, bo w wyniku ruchu obrotowego naszej planety, gwiazdy poruszają się względem Ziemi i stojącego na niej statywu z aparatem fotograficznym. Są sposoby by to ominąć, na przykład ustawienie aparatu na specjalnym, ruchomym montażu, podążającym za ruchem gwiazd lub składanie wielu zdjęć w programie graficznym. Są to jednak rozwiązania zbyt zaawansowane jak na mój poziom. Jeśli chcecie zobaczyć, jak mogą wyglądać naprawdę dobre astrofotografie, wystarczy spojrzeć na zwycięskie prace w konkursie International Dark Sky Association. Musicie też jednak wiedzieć, że aparat „widzi” więcej niż ludzkie oko. Dlatego te imponujące, świetliste smugi Drogi Mlecznej i niezliczone miriady gwiazd są tak wyraźne dopiero po wykonaniu fotografii i jej wywołaniu w programie do obróbki.

Fragment Drogi Mlecznej i Perseidy przelatujące nad Grąziową.
Technicznie to zdjęcie pozostawia wiele do życzenia, ale jest świetną pamiątką.
Wenusjanie i wyczyny Elona

Last but not least: rok 2020 był pełen przełomowych wydarzeń w obszarze badania i eksploracji kosmosu. Przez lata sądzono, że najbardziej prawdopodobnym miejscem w Układzie Słonecznym pod względem ewentualnego występowania życia pozaziemskiego, jest Mars. Tymczasem to w atmosferze Wenus odkryto potencjalne ślady życia w postaci związku chemicznego – fosfiny. Naukowcy twierdzą, że jedynym znanym wytłumaczeniem występowania w atmosferze Wenus fosfiny w tak dużych ilościach jest obecność organizmów żywych, które ten związek produkują. Czy to oznacza, że na Wenus na pewno jest życie? Nie, ale też nie można tej opcji wykluczyć, co i tak jest już przełomem i ważnym tropem w poszukiwaniu pozaziemskich form życia. Odpowiedź być może poznamy za kilka lat, po wysłaniu na Wenus specjalnej sondy.

Czy zatem ludzkość odwróci się teraz od Marsa? Nic podobnego, skoro właśnie trwają intensywne przygotowania do pierwszego załogowego lotu na Czerwoną Planetę. Po latach stagnacji, dopiero połączenie sił przez NASA i prywatną firmę SpaceX Elona Muska sprawiło, że coś wreszcie zaczęło się dziać. W 2020 roku mogliśmy więc obserwować pierwszy start załogowej misji z amerykańskiej ziemi od czasu zakończenia programu wahadłowców. Rewolucyjną ideą, wprowadzoną w życie przez Elona jest to, że jego rakiety lądują zamiast rozpadać się w powietrzu. Dzięki temu mogą być użyte ponownie, co znacząco obniża koszty całego przedsięwzięcia.

Wiosną kapsuła Crew Dragon z dwoma astronautami na pokładzie została wyniesiona przez rakietę Falcon 9 na orbitę. Po czym szczęśliwie zadokowała do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Wyczyn został powtórzony w listopadzie przez czwórkę astronautów. Z kolei w grudniu zarywałam noce czekając na pierwszy testowy lot rakiety Starship SN8. Ma ona docelowo służyć pierwszej podróży człowieka na Marsa. Lot był ekscytujący, trwał 6 minut i 42 sekundy, podczas których rakieta w każdej chwili mogła się rozpaść. Tymczasem Starship wzniósł się na wysokość 12,5 km, zawrócił, precyzyjnie ucelował w lądowisko i… eksplodował dopiero w momencie lądowania. Jaka to była piękna katastrofa! A w dodatku ogromny sukces, bo cały testowy lot (z małym wyjątkiem lądowania) przebiegł modelowo, co przeszło oczekiwania konstruktorów.

O Elonie Musku można powiedzieć wiele rzeczy. Ale nie można mu odmówić tego, że jest wizjonerem, z którym nie może się równać żaden z współczesnych mu ludzi. Jak sam mówi o podróży na Marsa:

Chcesz się obudzić rano i myśleć, że przyszłość będzie wspaniała – i o to właśnie chodzi w cywilizacji lotów kosmicznych. Chodzi o to, by wierzyć w przyszłość i myśleć, że będzie lepsza niż przeszłość. A ja nie mogę myśleć o niczym bardziej ekscytującym niż polecieć tam i być pomiędzy gwiazdami.

I tego Wam życzę na nadchodzący rok 2021 – aby przyszłość była po prostu wspaniała!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.