• Rzucić wszystko dla Rzucewa

    Tak, mam swoje ukochane miejsce na polskim wybrzeżu. Odkryłam je zaledwie przed miesiącem i wciąż zadaję sobie pytanie, jak to się stało, że nie trafiłam tu wcześniej? Jak to możliwe, że tak niewiele osób tu dociera? Może to jakiś rodzaj „spisku” miejscowych, którzy chcieliby zachować tę przepiękną lokalizację tylko dla siebie? Jeśli tak jest, w pełni ich rozumiem i nie mam do nich o to pretensji. O wyjątkowości tego miejsca przesądza bowiem to, że leży na uboczu, poza głównymi centrami turystycznymi, jest dobrze ukryte w zieleni nadmorskich lasów i niemal nieprzekształcone przez człowieka. I niech takie zostanie! Moi drodzy, przedstawiam Wam Rzucewo – najpilniej strzeżony skarb południowego Bałtyku. W Rzucewie jest dokładnie wszystko, o czym mogłabym zamarzyć. Archeologiczna przeszłość, bogata historia z wątkiem królewskim w tle, neogotycki zamek, piękna, dzika plaża i molo, wychodzące w spokojne wody Zatoki Puckiej. Czego chcieć więcej?

    Read More
  • Puck – o tym, jak odkryłam polskie wybrzeże na nowo

    Dzikie plaże z białym piaskiem, spokojne mariny z kołyszącymi się na wodzie żaglówkami, letniska z wyluzowaną, surferską społecznością. Żadna z tych rzeczy nie kojarzy się z polskim wybrzeżem, prawda? A jednak wszystkie one tam są. Pomiędzy zatłoczonymi plażami, nachalną komercją i chaosem architektonicznym kryją się miejsca absolutnie piękne. Znajdzie je jednak tylko ten, kto wie, gdzie leżą. I właśnie z myślą o wszystkich tych, którzy poszukują alternatywnego oblicza „polskiego” Bałtyku powstaje seria, którą otwiera dzisiejszy wpis.

    Read More
  • Na wydmach Słowińskiego Parku Narodowego

    Słowiński Park Narodowy to miejsce, które w ogóle nie wygląda jak Polska. Krajobraz falujących piaskowych wzgórz przywodzi na myśl raczej Saharę. W takiej scenerii wydaje się, że spomiędzy wydm wychynie zaraz Beduin w kefiji, a nie swojski polski turysta w klapkach Kubota. Podczas mojej wizyty w parku miałam zresztą okazję obserwować profesjonalną sesję zdjęciową z modelką pozującą w zwiewnej sukni. Założę się, że efekt byłby taki sam, gdyby zdjęcia zrobiono w Dubaju. Słowiński Park Narodowy to jedna z najciekawszych przyrodniczych atrakcji turystycznych w Polsce.

    Read More
  • Co ujdzie w Ustce?

    Na pierwszą kilkudniową wycieczkę w tym roku musiałam czekać aż do czerwca, w dodatku oferta wyjazdu spadła na mnie dość nieoczekiwanie. Nic więc dziwnego, że po tylu miesiącach pandemicznej ascezy, czułam się trochę jak spuszczona z łańcucha i chciałam wykorzystać tą okazję najlepiej, jak tylko się da. Podróżowałam z moją koleżanką, Martą, z którą mam już wspólną podróżniczą przeszłość – byłyśmy razem w Poczdamie, Werder, Görlitz i na bachanaliach w Zielonej Górze. Tym razem Marta szukała kompana na wyjazd do Ustki. W Ustce co prawda już raz byłam (o czym przeczytacie tutaj), ale też nie miałam żadnych innych planów na długi weekend, więc w sumie – dlaczego nie? Poza tym, bardzo chciałam zobaczyć Słowiński Park Narodowy, który miał być jednym z punktów programu wycieczki. I tak oto wzięłam udział w babskim, czerwcowym wypadzie na wybrzeże.

    Read More
  • Muzeum Ziemiaństwa i pałac w Dobrzycy

    My, podróżnicy, potrafimy przejechać setki, a nawet tysiące mil w poszukiwaniu pięknych miejsc. Nie zawsze jest to jednak konieczne, bo piękne miejsca mamy też pod nosem. Pod moim „nosem” jest pałac w Dobrzycy. Często korzystam zresztą z tego bliskiego położenia, wybierając się tam na różne muzealne eventy albo po prostu na niedzielny spacer po otaczającym pałac parku w stylu angielskim. I nie ja sama, bo zespół pałacowo-parkowy w Dobrzycy przyciąga wielu spacerowiczów i nierzadko można tu natknąć się na kogoś znajomego (co ma swoje dobre i złe strony). Przy ładnej pogodzie panuje tutaj idylliczna atmosfera niczym z powieści Jane Austen. Łatwo wówczas wyobrazić sobie, jak to miejsce wyglądało przed laty, gdy parkowymi alejkami przechadzały się damy z parasolkami, a na polanie przed pałacem urządzano wykwintne pikniki.

    Read More
  • Kurhany w Smoszewie – prehistoria po wielkopolsku

    Nawet nie wiecie, jak długo czekałam, żeby pojechać w to miejsce! Cynk o nim dostałam od jednego z czytelników mojego bloga i od razu wskoczyło na moją listę krajoznawczych życzeń. Zima w tym roku trwała jednak baaardzo długo i dopiero w ubiegły weekend pogoda i okoliczności były na tyle sprzyjające, by wycieczka mogła dojść do skutku. Ale udało się i oto zobaczyłam na własne oczy to legendarne stanowisko archeologiczne. Mowa o kurhanach z epoki brązu w Smoszewie pod Krotoszynem, w południowej Wielkopolsce. Jest mi ogromnie miło, że mogę się z Wami podzielić wiadomością o tej niezwykle ciekawej miejscówce!

    Read More
  • Wiosenne przebudzenie mocy

    Wczoraj musiałam zalogować się na bloga, żeby zatwierdzić nowy komentarz i uświadomiłam sobie, że ostatni wpis pojawił się już ponad miesiąc temu! Przez ten czas znacznie bardziej aktywna byłam na mojej stronie na Facebooku, gdzie lądowały krótsze wpisy niż mam w zwyczaju publikować na blogu. Nie oznacza to jednak, że porzuciłam blogowanie, po prostu czekałam na jakiś konkretny, obszerniejszy temat, który… nie nadszedł. Nie udało mi się go też znaleźć samej, jako że w pracy mam ostatnio niezły kocioł i całą moją energię i kreatywność pożytkuję na pisma, maile i telekonferencje. Pierwsze miesiące roku zawsze były okresem, kiedy niewiele się u mnie działo, a w pandemii dzieje się jeszcze mniej. Po prostu robię swoje, stosuję się do wszelkich obostrzeń i staram się w dobrym zdrowiu dotrwać do szczepionki.

    Read More
  • Zachowaj spokój i zwiedzaj Polskę

    Pamiętacie marzec zeszłego roku? To wtedy w Polsce pojawił się pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem. I wtedy wybuchła ogólnonarodowa panika, skutkująca m.in. kryzysem w podaży makaronu. Z pandemią żyjemy już więc okrągły rok i – jak to ma w zwyczaju homo sapiens – po prostu przystosowaliśmy się do nowych warunków. Jakby problemów z COVID-19 było mało, w Polsce udało nam się dodatkowo wszystko skomplikować i stworzyć absurdalną, dystopijną rzeczywistość, łączącą w sobie zarówno elementy zombie apokalipsy, jak i atwoodowskiego Gileadu. Dodając do tego ograniczenia w podróżowaniu, sytuacja przypomina trochę lot samolotem, z którego nie ma dokąd uciekać. Polacy nie tracą jednak hartu ducha i jest to jedna z cech, które kocham w moim narodzie najbardziej.

    Read More
  • Płoty Ostrowa Tumskiego

    Witajcie w najbardziej mistycznym miejscu w Poznaniu! Kiedy byłam na aplikacji radcowskiej, spędzałam tu niemal każdą przerwę w zajęciach. Odwiedzałam pustą katedrę, miałam też moją ulubioną ławkę przy Akademii Lubrańskiego, na której czytałam książki (dopóki nie zorientowałam się, że z drzewa, pod którym stała, spadają robaki). Lubiłam Ostrów Tumski za panujący tu spokój i za to, że wobec jego tysiącletniej historii moje własne problemy wydawały mi się błahe. Niedawno wybrałam się tam po dłuższym czasie nieobecności. Tego drzewa już nie ma (może robaki wreszcie je zjadły?). Poza tym niewiele się zmieniło. Taki stan nie trwa jednak od zawsze, bo na przestrzeni dziejów Ostrów Tumski zmieniał się wielokrotnie.

    Read More
  • Muzeum Archeologiczne w Poznaniu

    Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego wpisu i w ramach trwającej właśnie u mnie fazy na archeologię, wybrałam się na zwiedzanie Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. Przed wizytą przeglądałam opinie na temat tej instytucji i znalazłam taką, której autorka stwierdza, że jej się podobało, choć na ogół nie lubi oglądać potłuczonych garnków. Tak, w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu jest całkiem sporo potłuczonych (i niepotłuczonych) garnków. Ale nie o same garnki przecież chodzi. Chodzi o to, że wiele tysięcy lat temu ktoś taki garnek wykonał, korzystał z niego, traktował jako część własnego dobytku. Chodzi o to, że gdyby kiedyś ludzie nie opanowali sztuki wytwarzania ceramiki, dziś pewnie nie mielibyśmy szczepionki na koronawirusa i nie wysyłalibyśmy łazików na Marsa. Te potłuczone garnki są częścią większej historii. Historii cywilizacji ludzi z planety Ziemia.

    Read More