Zwiedzanie Wiednia – ile to kosztuje?

No dobra, po ostatnim kryzysie postanowiłam się ogarnąć i jednak zrobić konkretny wpis. Nic nie poradzę na to, że przyszła zima – po prostu muszę z tym żyć i się nie poddawać. Wygląda zresztą na to, że i tak długo nie potrafię wytrzymać bez pisania. Zatem z nową energią przystępuję do konstruowania tego jakże praktycznego i popartego własnym doświadczeniem wpisu.

Przed wyjazdem do Wiednia sporządziłam sobie listę muzeów i pałaców, które koniecznie chciałam odwiedzić. Naprawdę traktuję chodzenie po muzeach jak najlepszą w świecie rozrywkę, a ich nagromadzenie w Wiedniu dawało mi pewność, że nie będę się nudzić. Kiedy jednak zaczęłam sprawdzać ceny biletów wstępu, mój entuzjazm nieco opadł. Austria, a Wiedeń w szczególności, jest bowiem pod tym kątem dość droga. Oczywiście jest to względne i na pewno jest tam taniej niż w Szwajcarii czy krajach skandynawskich, ale chociażby Niemcy za porównywalne atrakcje każą sobie płacić o wiele mniej.

Zwiedzanie Wiednia

„Byłam tutaj! Było jednak niestey zbyt drogo…” – napisała bliżej niezidentyfikowana Cara (względnie Lara) w księdze gości w krypcie kościoła Kapucynów. Poniżej fragment mojego wpisu.

Nie będę tutaj przedstawiać kompletnych informacji o cenach wstępów, ale spróbuję opisać na własnym przykładzie, jakie płatne atrakcje turystyczne Wiednia odwiedziłam, ile to kosztowało, czy było warto i na czym mogłabym zaoszczędzić. Do każdej atrakcji kupowałam bilet „normalny” dla osoby dorosłej, a jeżeli był wybór pomiędzy zwiedzaniem z przewodnikiem i z audioguidem, wybierałam audioguide, co zawsze jest nieco tańsze.

Hofburg – 12,90 EUR

To główna cesarska rezydencja, a właściwie imponujących rozmiarów kompleks zespolonych ze sobą pałacowych budynków w centrum Wiednia. W ramach jednego biletu zwiedzałam apartamenty cesarskie, muzeum Sisi oraz skarbiec z cesarską zastawą stołową. Warto tam się wybrać zwłaszcza dla apartamentów cesarskich, które zachowały się w zasadniczo niezmienionym kształcie od czasów cesarza Franciszka Józefa. Do udostępnionych pomieszczeń należą między innymi pokój cesarza wraz z bardzo skromnym łóżkiem i masywnym biurkiem, przy którym spędzał większość dnia oraz prywatny apartament Sisi, w którym zobaczyć można bardzo nowoczesną na owe czasy łazienkę i zainstalowane specjalnie dla cesarzowej drążki gimnastyczne. Wszystko to sprawia wrażenie, jakby mieszkańcy apartamentów dopiero co je opuścili, dzięki temu można łatwo sobie wyobrazić, jak wyglądało codzienne życie cesarskiej pary. Bardzo lubię takie klimaty à la podróż w czasie, więc byłam w siódmym niebie.

Nie mniej ciekawe jest muzeum Sisi i z pewnością przypadnie do gustu zwłaszcza żeńskiej części turystów, bo można tam zobaczyć rekonstrukcje sukni należących do cesarzowej i jej prywatne pamiątki, a także porównać swoje wyobrażenia o legendarnej Sisi z jej prawdziwą historią. Najciekawszym eksponatem jest bez wątpienia peleryna, którą Sisi miała na sobie w dniu, w którym została zamordowana i która nosi na sobie ślad po narzędziu zbrodni. Więcej o parze cesarskiej możecie przeczytać tutaj.

Skarbiec z zastawą stołową zawiera imponujący zbiór sreber, sztućców, talerzy i naczyń, które były wykorzystywane na dworze podczas wystawnych przyjęć i na co dzień. Wydaje mi się jednak, że warto wybrać krótszą trasę zwiedzania skarbca, która i tak oprowadzi nas po najważniejszych eksponatach, a my nie będziemy zmordowani oglądaniem tysięcy widelców i łyżek i zachowamy więcej sił na dalszą eksplorację miasta.

Pałac Schönbrunn – 21,60 EUR

Pałac Schönbrunn – letnia rezydencja cesarska i w opinii wielu najpiękniejsze barokowe założenie pałacowe na świecie – oferuje kilka opcji zwiedzania, które różnią się między sobą obszarem zwiedzania i oczywiście ceną. Ja wybrałam opcję Classic Pass, która uprawnia do zwiedzania sal i komnat w wersji rozszerzonej, ogrodu książęcego, labiryntu, oranżerii i Glorietty (takiej jakby altany ogrodowej w wersji max). Zaliczyłam wszystkie atrakcje w ramach biletu, poza oranżerią, na którą już zabrakło mi czasu. Schönbrunn wraz z otaczającym go parkiem obejmuje przeogromny teren i na jego zwiedzanie spokojnie można przeznaczyć cały dzień, a i tak trudno jest obejść wszystko.

Wybierając swoją opcję biletu byłam przekonana, że wstęp do parku odbywa się tylko za biletem, tymczasem samo wejście na jego teren jest darmowe, a jedynie wstęp do poszczególnych części parku jest płatny, przy czym podejście pod Gloriettę, skąd roztacza się niesamowita panorama Wiednia, również jest darmowe. Jest to dobra wiadomość dla fotografów i rekompensuje nieco zakaz fotografowania pałacowych wnętrz. Tak naprawdę, na terenie parku mój bilet przydał mi się tylko przy wejściu do ogrodu książęcego i labiryntu. W ogrodzie książęcym wyżyłam się fotograficznie, a w labiryncie nieźle się ubawiłam, bo przez trzy kwadranse nie mogliśmy z niego wyjść, ale mam wrażenie, że bez tych zaliczenia tych atrakcji też mogłabym żyć.

Za nic nie mogłabym natomiast odpuścić sobie komnat pałacu, które należą do jednych z najpiękniejszych barokowych wnętrz w Europie. Przyszłym wiedeńskim turystom proponuję więc rozważyć wykupienie tańszej opcji biletu: Grand Tour, obejmującej zwiedzanie jedynie pałacowych wnętrz (również w wersji rozszerzonej) za 16,40 EUR – jak już pisałam, wejście do głównej części parku i tak jest darmowe, a oszczędność w stosunku do Classic Pass wynosi 5,20 EUR, co akurat starczy na kawę i ciasto!

Zdjęcia ze zwiedzania Schönbrunna możecie zobaczyć tutaj.

Krypta kościoła Kapucynów – 5,50 EUR

Jeżeli po wizycie w Hofburgu i Schönbrunnie nie czujecie dostatecznej więzi z Habsburgami, to zawsze możecie się wybrać do kościoła Kapucynów, gdzie przebywają oni obecnie i to we własnych cesarsko-królewskich osobach. Kościół Kapucynów, a konkretnie jego krypta, jest bowiem tradycyjnym miejscem pochówku członków tej dynastii. Biorąc pod uwagę liczbę sarkofagów i trumien, jest to prawdziwa nekropolia, obejmująca kilka wieków historii, zdecydowanie warta ceny biletu. Spoczywają tam między innymi cesarz Franciszek Józef z Sisi i ich synem, Rudolfem. Jednak największe wrażenie robi sarkofag cesarzowej Marii Teresy (co ciekawe, nigdy formalnie niekoronowanej na cesarzową, bo – no jasne – była kobietą!) i jej męża – jest ogromny, szacuję, że zmieściłby się w nim sporej wielkości SUV.

Sala Biblioteki Narodowej – 7,00 EUR

Omijana przez hordy turystów prawdziwa perełka. Znajduje się w części Hofburga, gdzie obecnie rzeczywiście mieści się siedziba Austriackiej Biblioteki Narodowej. Jej główna sala (tzw. Prunksaal, na zdjęciu tytułowym) to ogromne pomieszczenie w stylu wysmakowanego baroku, po sam sufit wypełnione rzędami książek. Wchodząc tam nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto wkracza się do świata, który już nie istnieje. Niewątpliwie skłania to do refleksji, zwłaszcza w czasach, w których wszystkie książki stamtąd dałoby się pewnie upakować w jednym Kindle’u.

Pałac Belvedere – 14,00 EUR

To obecnie galeria sztuki, na którą składają się dwa pałacowe budynki: górny (Oberes Belvedere) i dolny (Unteres Belvedere). W Dolnym Belwederze organizowane są głównie wystawy czasowe, dlatego postanowiłam go sobie odpuścić, natomiast moim głównym celem był Górny Belweder, w którym zgromadzono między innymi dzieła najwybitniejszych malarzy secesyjnych, a przede wszystkim Gustava Klimta, w tym jego słynny Pocałunek. Wbrew pozorom nie ma tam takich tłumów turystów, jakich można by się było spodziewać, więc kontemplowanie sztuki odbywa się w bardzo komfortowych warunkach. Fajnym rozwiązaniem jest też „The Kiss” Selfie Point, czyli mądry kompromis pomiędzy zakazem fotografowania oryginału, a chęcią zrobienia sobie zdjęcia ze sławnym obrazem.

Kiss Selfie Point

Podsumowując: zwiedzanie wszystkich wymienionych miejsc kosztowało mnie 61 EUR. Wydaje się dużo, ale w przeliczeniu daje to około 260 złotych, czyli można powiedzieć, że na rzecz zwiedzania zrezygnowałam z jednego lepszego sweterka. Kwestia priorytetów. Na szczęście właśnie dowiedziałam się, że moje konto w ZUS-ie wykazuje nadwyżkę i dostanę zwrot, więc sweterek i tak sobie kupię! :)

Miałam jeszcze chrapkę na Muzeum Historii Sztuki za 15,00 EUR i muzeum Freuda za 10,00 EUR (w kamienicy Freuda byłam, nie wchodziłam jedynie do pomieszczeń muzealnych), ale zostawiam je sobie na następny raz. Pomijając kwestie finansowe, mój program pobytu w Wiedniu obejmował jeszcze wiele innych atrakcji, więc zwyczajnie nie wyrobiłam czasowo.

Na czym mogłabym zaoszczędzić

Gdybym wcześniej dysponowała obecną wiedzą, kupiłabym Sisi Ticket, który kosztuje 28,80 EUR i obejmuje zwiedzanie Hofburga (apartamenty cesarskie + muzeum Sisi + skarbiec z zastawą stołową), wnętrz Schönbrunna (rozszerzona wersja) oraz depozytu mebli dworskich. Pewnie zrezygnowałabym ze zwiedzania mebli, ale i tak cena byłaby nieco niższa niż gdyby kupować ekwiwalentne bilety na Hofburg i Schönbrunn osobno (oszczędność wprawdzie nieduża, bo 0,50 EUR, ale bilet mogłabym potem oddać komuś, kto może miałby ochotę te meble zobaczyć). W moim przypadku wybrałam jednak droższą opcję zwiedzania Schönbrunna, więc przy rezygnacji ze zwiedzania części parku i zakupie Sisi Ticket zaoszczędziłabym aż 5,70 EUR. Nie jest to może kwota imponująca, ale warta rozważenia, zwłaszcza gdy wybieracie się na zwiedzanie w kilka osób (np. z rodziną) i macie wspólny budżet wycieczki.

Sporo wątpliwości mam natomiast co do Wien-Karte, czyli karty uprawniającej do darmowych przejazdów komunikacją miejską i do zniżek w muzeach, niektórych punktach gastronomicznych oraz sklepach. Karta jest dostępna w wariancie 24 h, 48 h lub 72 h. Niby brzmi super, ale w praktyce można się trochę naciąć. Sama nie korzystałam z tej opcji, ale wyjaśnię Wam to na przykładzie. Nie biorę przy tym pod uwagę korzystania ze zniżek w restauracjach ani w sklepach – te, do których się w Wiedniu chodzi i tak nie uczestniczą w tej akcji.

Załóżmy, że turysta X zamierza spędzić w Wiedniu 3 dni. Z płatnych atrakcji zamierza zaliczyć Schönbrunn według opcji Grand Tour (wnętrza wersja rozszerzona), Hofburg i Belvedere (ekspozycja z obrazami Klimta).

Wariant 1: turysta X kupuje Wien-Karte 72 h za 24,90 EUR – ma darmowe przejazdy komunikacją miejską, a dzięki zniżkom do muzeów za bilety wstępu (Sisi Ticket + Belvedere) płaci 38,20 EUR, co daje razem 63,10 EUR (koszt Wien-Karte i biletów wstępu).

Wariant 2: turysta X kupuje sieciówkę na przejazdy komunikację miejską 72 h za 16,50 EUR, a za bilety wstępu bez zniżek płaci 42,80 EUR (Sisi Ticket + Belvedere), co daje razem 59,30 EUR.

Wniosek: wariant z Wien-Karte jest o 3,80 EUR droższy niż z sieciówką! Jeżeli turyście X udałoby się ograniczyć przejazdy metrem do 2 dziennie, mógłby zaoszczędzić aż 7,10 EUR rezygnując z zakupu Wien-Karte. Karta jest więc opłacalna, jeśli zamierzacie bardzo często korzystać z komunikacji miejskiej i zwiedzać naprawdę dużo płatnych atrakcji. W przeciwnym razie może przedrożyć sprawę!

Wiem, że ten wpis jest do bólu praktyczny, ale być może skorzysta z niego ktoś, kto myśli o zwiedzaniu Wiednia i zastanawia się, jak to sobie wszystko przekalkulować. Szczerze zachęcam Was do takiego wstępnego szacowania kosztów przed wyjazdem i szukania oszczędności. Nawet niewielkie zaoszczędzone kwoty zawsze można przeznaczyć na ponadprogramowy posiłek albo drobną pamiątkę. Dajcie znać w komentarzach, jak Wy planujecie budżet na zwiedzanie!

Na blogu jest jeszcze kilka wartościowych wpisów o Wiedniu – niezbędnych dla każdego, kto wybiera się do tego miasta. Wszystkie znajdziecie tutaj.

Zapisz

Zapisz