Zwiedzanie Lucerny i wjazd na Stanserhorn

Zwiedzanie w grupie czy solo?

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wolę zwiedzać w towarzystwie czy sama, to odpowiedziałabym, że wolę w towarzystwie. Jest bezpieczniej, weselej, a zdjęcia grupowe to mój ulubiony rodzaj fotografii. Zwiedzanie w pojedynkę także ma jednak masę zalet, z których najważniejszą jest to, że nie trzeba się do nikogo dostosowywać: ani pod względem terminu wycieczki, czasu wyjazdu i powrotu, ani pod względem programu zwiedzania, ani pod względem wyboru posiłku, który – jak wiadomo – jest najważniejszą atrakcją każdej wycieczki. Każdy ma też indywidualne tempo zwiedzania i jeżeli grupa jest pod tym względem niedopasowana, to jednym wycieczka będzie się kojarzyła z szaleńczym pędem, a drudzy będą się denerwować, że przez spowalniających uczestników nie zobaczą wszystkiego, co zaplanowali. Taka wyprawa może łatwo zamienić się w koszmar. Przy zwiedzaniu solo tego problemu nie ma. Nic dziwnego, że właśnie ten sposób zwiedzania jest najbardziej efektywny i najmniej stresujący.

W Szwajcarii miałam znajomego Polaka, który bardzo mi pomógł urządzić sobie życie w tym kraju, a ponadto organizował dla mnie wycieczki do najciekawszych miejsc w regionie. Miał ogromną wiedzę krajoznawczą, godną profesjonalnego przewodnika i znał na pamięć chyba cały rozkład szwajcarskiej sieci komunikacji publicznej. Narzucał też jednak iście sprinterskie tempo zwiedzania. I nie ma w tym krztyny przesady. Jeżeli zatrzymywałam się na sekundę, żeby zrobić zdjęcie, mój znajomy był już daleko przede mną i udawało mi się go zlokalizować tylko dzięki jego jaskrawopomarańczowemu plecakowi. Musiałam wtedy gnać, roztrącając przechodniów, żeby zupełnie nie stracić go z oczu. Jasne, też lubię intensywne zwiedzanie, ale intensywne pod względem doświadczania nowych rzeczy, a nie zwiedzanie w stylu biegów przełajowych.

Mój znajomy był też ortodoksyjnie oszczędny. Dlatego kiedy okazało się, że skończyła się już promocja na tanie bilety kolejowe, uznał, że nie opłaca się jechać na naszą zaplanowaną wycieczkę do Lucerny. Dla mnie z kolei kwestie finansowe nigdy nie stanowią głównego czynnika decydującego o tym, czy dokądś pojadę czy nie. Każdy wydatek na podróż potrafię sobie bardzo łatwo zracjonalizować i zawsze uważam, że są to najlepiej zainwestowane pieniądze. Nie namyślając się długo, postanowiłam, że pojadę do Lucerny sama. I miałam zamiar zwiedzać to miasto tak „slow” jak tylko się da.

Kolejka na Stanserhorn

W planach miałam także wjazd na któryś z trzech górskich szczytów wznoszących się w okolicach Lucerny: Pilatus, Stanserhorn lub Rigi. Postanowiłam udać się tam najpierw, a popołudnie przeznaczyć na zwiedzanie samej Lucerny. Po konsultacji w biurze informacji turystycznej przy dworcu w Lucernie, ostatecznie wybrałam Stanserhorn. Zadecydował widok ze szczytu – według mnie był najbardziej fotogeniczny. Stanserhorn jest też niższą górą niż Pilatus, więc miałam nadzieję na uzyskanie mniej zamglonych, bardziej szczegółowych zdjęć okolicy.

Podróż na Stanserhorn z Lucerny ma trzy etapy. Bilet obejmujący wszystkie trzy kupiłam w informacji turystycznej. Najpierw należy dojechać pociągiem z dworca w Lucernie do miasteczka Stans, gdzie znajduje się stacja kolejki na Stanserhorn. Niestety brak jednoznacznych drogowskazów sprawia, że trafić tam nie jest łatwo i nawet pytając o drogę miejscowych, dłuższą chwilę kluczyłam po mieście. W końcu jeden chłopak zaprowadził mnie kawałek we właściwym kierunku – idąc od dworca, na rynku należy skręcić w prawo i przejść przez parking, za którym znajduje się stacja kolejki.

Drugi etap odbywa się historyczną drewnianą kolejką, która toczy się leniwie przez malownicze górskie łąki, mija pasące się krowy i zadbane gospodarstwa. Wokoło rozciągają się krajobrazy przypominające kadry z reklamy czekolady. Okolica jest idylliczna i przejazd błyskawicznie poprawia humor. Ostatni etap podróży to jazda kolejką linową na szczyt Stanserhorn. Wagoniki mają postać kabrioletu, bo na dachu każdego z nich znajduje się taras widokowy. Szczerze mówiąc, myślałam, że jazda na dachu kolejki linowej musi być przerażająca i miałam zamiar zostać na dolnym pokładzie wagonika. Wszyscy pasażerowie szli jednak na taras, więc ja też spróbowałam. Z całą pewnością była to jedna z mniej strasznych rzeczy, jakie robiłam w życiu. Barierka jest solidna i sięga wysoko, więc naprawdę nie ma się czego bać.

Kolejka na Stanserhorn

Wjazd na Stanserhorn

Wjazd na Stanserhorn

Wjazd na Stanserhorn

Kolejka na Stanserhorn

Osoby, które mają dużo czasu i sił, mogą wybrać opcję kilkugodzinnego trekkingu z miasteczka Stans na szczyt Stanserhorn. Widziałam takich śmiałków, jadąc kolejką.

Na górze znajduje się duże centrum turystyczne z restauracją i otaczającymi ją tarasami, na których można odpocząć i poopalać się. Stamtąd można też wybrać się na krótki spacer na sam szczyt i wokół niego, aby zobaczyć piękne panoramiczne widoki na okoliczne góry, jeziora i miasta. Droga jest górska, ale niezbyt wymagająca i bezpieczna. Pobyt na Stanserhorn warto zakończyć wsunięciem porcji tradycyjnych klusek z serem. Mniam!

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Domek dla świstaków

Stanserhorn

Stanserhorn

Stanserhorn

Spacer po Lucernie

Z wycieczki na Stanserhorn wróciłam do Lucerny bardzo podbudowana i pełna entuzjazmu, by zwiedzić to przepiękne miasto. Bo Lucerna zdecydowanie znajduje się na jednej z czołowych pozycji wśród najpiękniejszych miast, jakie widziałam w życiu. Uroku dodaje jej niewątpliwie malownicze położenie nad rzeką Reuss, która na wysokości zabytkowej starówki wpływa do Jeziora Czterech Kantonów. To właśnie z wodą związane są najważniejsze zabytki miasta, na czele z ikonicznym Mostem Klasztornym (Kapellbrücke) i przylegającą do niego ośmiokątną wieżą ciśnień (Wasserturm). Warto przejść się także drugim drewnianym mostem: Mostem Młyńskim (Spreuerbrücke) i zobaczyć z bliska system tam przeciwpowodziowych z XIX wieku. Jeżeli zależy wam na dobrych zdjęciach Kapellbrücke, a kłębiące się pod mostem tłumy turystów wciąż wchodzą wam w kadr, to powinniście wiedzieć, że najlepszym miejscem do fotografowania tego symbolu Lucerny jest kładka Rathaussteg. Wprost wymarzone miejsce na selfie!

Lucerna Most Klasztorny

Lucerna Wierza Ciśnień

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Lucerna

Most Klasztorny Lucerna

Most Klasztorny Lucerna

Wierza Ciśnień Lucerna

Wasserturm Luzern

Lucerna

Spacer po mieście nie powinien zabrać więcej niż 1,5-2 godziny i to spokojnym tempem. Przed rozpoczęciem zwiedzania warto wstąpić do informacji turystycznej przy dworcu i zaopatrzyć się w darmowy plan miasta z gotową trasą zwiedzania. Jeśli macie trochę czasu przed odjazdem pociągu, to – wzorem mieszkańców Lucerny – możecie urządzić sobie piknik na pomoście przy nowoczesnym centrum kulturalno-konferencyjnym KKL Luzern, które z kolei znajduje się tuż przy dworcu. Jedzenie kupicie po drodze w jednej z nadbrzeżnych budek (znacznie taniej niż na starówce) i choć nie będą to wykwintne dania, to wszystko smakuje niebiańsko, jeśli się to je siedząc w słońcu, z nogami zwisającymi z pomostu nad spokojną taflą Jeziora Czterech Kantonów.

Dzięki wycieczce do Lucerny i na Stanserhorn miałam wprost idealny dzień. Bez gonitwy, bez kompromisów w sferze planu zwiedzania. Sama byłam sobie przewodnikiem i uczestnikiem wycieczki i bardzo mi to odpowiadało. Ostatecznie takie właśnie powinno być zwiedzanie – bez stresu, z czasem i przestrzenią na odpoczynek. Odpowiednio dopasowane towarzystwo potrafi uczynić podróż przyjemniejszą, ale z pewnością nie jest jej niezbędnym elementem.

Przydatne linki:

Oficjalna strona turystyczna Lucerny: https://www.myswitzerland.com/pl/lucerne.html

Strona Stanserhorn: https://www.stanserhorn.ch/en/

Rozkład jazdy kolei szwajcarskich: https://www.sbb.ch/de/fahrplan.html

  • Joanna Nowak

    Fantastyczne zdjęcia :-) super, że mogłaś to wszystko zobaczyć „na żywo”, pozdrawiam