Wielka piątka – moje podróżnicze marzenia

Równie ważne jak samo podróżowanie są marzenia o podróżach i planowanie podróży. A cóż nadaje się do tego bardziej niż długie jesienne i zimowe wieczory? Bardzo lubię spędzać je właśnie w taki sposób. Jak każdy entuzjasta podróżowania, mam w zanadrzu swoje podróżnicze cele, które z pewnych względów najbardziej mnie przyciągają. Dlatego chcę się dzisiaj z Wami podzielić piątką moich największych podróżniczych marzeń. Zobaczymy, może ktoś z Was ma podobne?

1. Zachodnie stany USA

Chociaż żyjemy w Europie, to zewsząd otacza nas kultura amerykańska, wystarczy włączyć telewizor. Wychowaliśmy się na amerykańskich filmach i serialach, zaczytywaliśmy w książkach amerykańskich pisarzy ze Stephenem Kingiem na czele. Bardzo chciałabym się przekonać na własnej skórze, czy Ameryka rzeczywiście jest taka, jak ją widzimy zza szklanego ekranu. Mój plan na pierwsze zetknięcie z USA jest następujący: przede wszystkim San Francisco z legendarnym mostem Golden Gate, potem odwiedziłabym mój ulubiony zespół The Killers w Las Vegas, by następnie zagłębić się w amerykański interior – biwakować w najsłynniejszych amerykańskich parkach narodowych i poczuć się jak prawdziwa kowbojka na ranczu. Pisząc ten fragment mam już przed oczami wizję siebie w kapeluszu kowbojskim i butach kowbojkach. Rzecz jasna ta wizja zakłada, że moje nogi w kowbojkach są szczupłe i zgrabne, co może się okazać trudniejsze do osiągnięcia niż sam wyjazd do Stanów.

2. Syberia

Tego lata zrobiłam sobie podróż śladem moich korzeni i pojechałam do austriackiej Styrii. Jeżeli chciałabym odbyć podobną podróż, podążając za historią drugiej gałęzi moich przodków, musiałabym się wybrać aż na Syberię. Moja Babcia jako dziewczynka została tam wywieziona wraz ze swoją rodziną podczas II wojny światowej. Udało im się stamtąd wydostać, ale mój Pradziadek został na zawsze w syberyjskiej ziemi. Postanowiłam sobie, że kiedyś pojadę do wioski, w której żyli, chociaż nie ma już pewnie szans, by zlokalizować jego grób i moja podróż miałaby wymiar czysto symboliczny. Miałam sporo szczęścia, że mojej Babci udało się wrócić do Polski – na studiach w Niemczech poznałam wielu Rosjan z Krasnojarska i okolic i niemal każdy z nich ma polskich przodków, którzy zostali tam i zasymilowali się z rosyjską społecznością. Syberia przyciąga mnie też ze względu na swoje dzikie, nieograniczone przestrzenie i majestatyczne krajobrazy – idealne na wyrwanie się z zatłoczonego miasta.

3. Karaiby

Swojego czasu przechodziłam okres silnej fascynacji Piratami z Karaibów i wszystkim co pirackie. W moim pokoju w rodzinnym domu wciąż wisi plakat z Johnnym Deppem w roli Jacka Sparrowa. Uwielbiałam ten film, znałam na pamięć wszystkie kwestie, a i tak mogłam oglądać go w nieskończoność. Kiedy czegoś się bałam albo byłam smutna, włączałam sobie właśnie Piratów z Karaibów. Marzyłam wtedy o awanturniczych przygodach w stylu Jacka Sparrowa. Podziwiałam go za to, że zdawał się niczym nie przejmować i z każdej opresji wychodził cało. Spora część akcji pierwszej części filmu toczy się na Jamajce, więc spędzałam mnóstwo czasu, analizując mapy i przewodniki turystyczne tej wyspy, a potem pozostałych karaibskich wysp. Strawiłam wiele godzin, by zlokalizować legendarną piracką wyspę, Tortugę. Od wielu lat moim podróżniczym marzeniem jest więc zamienić gapienie się w atlas w prawdziwy rejs po Karaibach – tak bardzo piracki, jak tylko się da!

4. Peru

Peru po prostu przyszło mi kiedyś do głowy i już nie chce z niej wyjść. Oczyma wyobraźni widzę, jak robię sobie selfie z lamą na tle Machu Picchu. Oczywiście w internetach pełno jest głosów, że Machu Picchu jest przereklamowane, drogie, zadeptane przez turystów i że to w ogóle kamieni kupa, ale ja już wielokrotnie przekonałam się, że tacy malkontenci nigdy nie mają racji i nie warto omijać najbardziej ikonicznych atrakcji turystycznych tylko dlatego, że modny jest teraz jakiś „alternatywny” sposób podróżowania. Postanowiłam sobie, że zdobędę Machu Picchu i zamierzam to zrobić. Co prawda moja Mama zastrzegła, że pozwoli mi tam pojechać dopiero gdy wyjdę za mąż (chodzi o to, by ktoś strzegł mnie przed peruwiańską mafią narkotykową), co może stanowić pewien problem, ale przynajmniej mam motywację, żeby poszukać sobie męża. Na jeden wyjazd.

5. Nepal

Wiecie, jakie filmy mogę oglądać zawsze, niezależnie od tego, jak bardzo są złe i ile razy już je widziałam? Filmy o zimnie. Pochłaniam je wszystkie, a szczególnie lubię filmy o wyprawach w Himalaje. Mój ulubiony (ten jest akurat całkiem dobry) to Granice Wytrzymałości, zagrała w nim nawet nasza Izabella Scorupco. Paradoksalnie, sama wcale nie lubię zimna i w ogóle nie ciągnie mnie, żeby zdobywać ośmiotysięczniki (wizja, że zostaję na zawsze w jakiejś lodowej szczelinie i po dwóch tysiącach lat odkopują mnie ufoludki jest jakoś mało zachęcająca). Ale zobaczyć Himalaje „z dołu” mogłoby już być dla mnie całkiem osiągalne, a przy tym w pełni satysfakcjonujące. Poza tym bardzo bym chciała zobaczyć prawdziwych himalaistów i poczuć atmosferę ich przygotowań do wypraw w najwyższe góry świata. A więc, Katmandu – przybywam!

Na mojej bucket list jest jeszcze wiele innych miejsc, które chciałabym odwiedzić. Lista top 5 zresztą co jakiś czas się zmienia. Aktualnie jednak wygląda właśnie tak, jak Wam to przedstawiłam. Mam nadzieję, że wkrótce skreślę z niej pewne punkty i uzupełnię nowymi i to nie dlatego, że zmienię swoją koncepcję podróżniczych marzeń, ale że część z nich uda mi się zrealizować.

Jestem bardzo ciekawa, czy moje cele pokrywają się chociaż częściowo z Waszymi. Chętnie też dowiem się, co jest na Waszej podróżniczej liście marzeń – w końcu będę potrzebować inspiracji dla nowych podróży, kiedy już uda mi się zaliczyć moją wielką piątkę. Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze!

Zapisz

  • Też marzą mi się Karaiby, a Piratów z Karaibów uwielbiam (no, może poza ostatnią, wyraźnie odstającą poziomem częścią), ale żeby wyruszyć w rejs piracki śladami Jacka Sparrowa – na to nie wpadłem :D

    • Mam podobne odczucia co do ostatniej części „Piratow”. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby skończyli na trylogii z Keirą i Orlando. Teraz zresztą z Johnny’ego zrobił się trochę taki lump, więc mam spore obawy, jak wypadnie w zapowiadanej części piątej. Dzięki za komentarz! 😊

  • Nasza ostatnia miejscówka w Tajlandii, Koh Lanta, była połączeniem Piratów z Karaibów z Zagubionymi. Pomyślałam nawet, że nie miałabym nic przeciwko, żeby rozbił się tam mój samolot ;) Oczywiście pod warunkiem, że wyszłabym z tego bez szwanku, a wyspa okazałaby się bezludna. Tak żeby nikomu nie przyszło do głowy mnie ratować ;) Postanowiłam sobie także, że kiedyś tam wrócę, ale nie wiem, czy coś takiego liczy się w kwestii podróżniczych marzeń… Poza tym nie mam zbyt wiele punktów na liście, poza może Anglią (np. Derbyshire) i Islandią. Zobaczymy, jak wiatr zawieje… :)

    • Oczywiście, że się liczy! Sama też chętnie zobaczyłabym Koh Lanta na żywo. No może bez tej opcji z rozbijanym samolotem. Derbyshire to chyba to hrabstwo, którego połowy właścicielem był pan Darcy, prawda? 😍

      • Tak, to to hrabstwo od pana Darcy’ego! :)

  • Karaiby i wszelkie inne ciepłe miejsca to i moje marzenia :)

  • ladyagat

    Peru to też moje marzenie!! Pozdrawiam z Madrytu<3

    http://www.ladyagat.com

    • Trzymam kciuki, żeby udało Ci się je zrealizować! Baw się dobrze w Madrycie! :)