• Podróże i wino – Dni Australii w Poznaniu

    Trzy rzeczy są najważniejsze w życiu: wino, podróże i… wino. A jakoś tak się składa, że podróże mają zazwyczaj bardzo dużo wspólnego z winem. W końcu pracujemy po to, żeby podróżować, a podróżujemy po to, żeby pić. Być w jakimś miejscu, być może jeden jedyny raz w życiu, i nie poznać tamtejszej kultury kulinarnej, nie spróbować lokalnych trunków, byłoby niewybaczalnym błędem. Nie bez powodu najatrakcyjniejsze regiony turystyczne często pokrywają się obszarowo z regionami uprawy winorośli, wystarczy wymienić (moją ukochaną) Toskanię, okolice Renu i Mozeli w Niemczech, czy słynne rejony winiarskie we Francji. Dla nas, Europejczyków, są to prawdziwe ikony, warto jednak pamiętać, że świat wina nie kończy się na Starym Kontynencie, chociaż niewątpliwie się z niego wywodzi. VII Dni Australii w Poznaniu były doskonałą okazją, by poznać Australię jako region winiarski i przekonać się, że tamtejsze tradycje winogrodnicze mogą z powodzeniem konkurować z europejskimi.Read More

  • Polityczny dramat w pociągu do Warszawy

    Od czasu do czasu warto zajrzeć do Stolicy, łyknąć trochę wielkiego świata. Taki właśnie cel przyświecał mi i mojej mamie, kiedy postanowiłyśmy wybrać się na dwa dni do Warszawy na typowo babski wypad. Jako środek lokomocji wybrałyśmy sobie niezawodne polskie koleje. Chociaż pociąg mknął bez zarzutu, nasza podróż nie obyła się bez przygód, a to za sprawą współpasażerek. Do naszego przedziału dosiadły się bowiem dwie kobiety – matka i córka. Matka musiała chyba wyczuć płynące od nas lewackie fluidy, bo z miejsca oświadczyła, że ona nie będzie tu siedzieć i woli stać na korytarzu. Rzecz jasna, nie bez znaczenia mógł być też fakt, że siedząca obok mnie pani miała wyłożoną przed sobą Gazetę Wyborczą. No dramat, mówię Wam!    Read More

  • Święta poza domem – Boże Narodzenie w Gdańsku

    „Jedziemy na Święta do Gdańska” – usłyszeliśmy w odpowiedzi na tradycyjne pytanie o plany na Boże Narodzenie. W ten sposób stało się jasne, że część mojej rodziny chce zdezerterować z tradycyjnych świątecznych spotkań w rodzinnym gronie. Co prawda o spotkanie w pełnym składzie zawsze było u nas trudno, bo mamy w rodzinie lekarzy i przeważnie któryś z nich miał na Gwiazdkę przydzielony dyżur. Brakuje też elementu spajającego, jakim byli moi Dziadkowie. Łatwo jest więc wykręcić się od wizyt u krewnych. A jednak Święta Bożego Narodzenia powinno się spędzać w szerszym niż ta podstawowa komórka społeczna gronie. Po krótkiej naradzie zapadła więc decyzja – my też jedziemy do Gdańska.Read More

  • To był całkiem zwyczajny wtorek…

    Dzień zaczął się bardzo dobrze – od samego rana pięknie świeciło słońce, a termometr nie wskazywał, że dostanę hipotermii zaraz po wyjściu za drzwi. Czas w pracy też upłynął mi nadzwyczaj przyjemnie: udało mi się korzystnie zakończyć pewną sprawę i nawet zjadłam porządny obiad (od niedawna przyjeżdża do nas nowy catering z dobrym jedzonkiem). Kiedy skończyłam pracę na dziś, wyruszyłam na zajęcia. Moja droga wiedzie przez Stare Miasto, czyli obszar, gdzie czeka na człowieka mnóstwo pokus. Zwłaszcza na człowieka, który akurat jest na diecie.Read More

  • 10 powodów, by jeść rogale świętomarcińskie

    Mieszkam w Wielkopolsce, wiec mam to szczęście, że 11 listopada nie kojarzy mi się z burdami narodowców na marszach niepodległości. Kojarzy mi się z rogalami świętomarcińskimi, które w Wielkopolsce jadane są tradycyjne właśnie w ten dzień. Rogale świętomarcińskie powstały w Poznaniu i stały się cukierniczym symbolem miasta. Wiedeń ma tort Sachera, Lizbona ma pasteis de Belem, a Poznań ma rogale świętomarcińskie.Read More

  • Instameet Poznań – podsumowanie

    Pewnego dnia dostałam informację od autora zaprzyjaźnionego bloga Stoi otworem, że w Poznaniu organizowany jest instameet i mogę wziąć w nim udział. Pomyślałam: „Dobra, czemu nie! A… o co w tym właściwie chodzi?” Okazało się, że instameet to spotkanie instagramerów, którzy zbierają się w oznaczony weekend, by razem eksplorować miasto z aparatem fotograficznym (także tym w telefonie) w ręku. Gwoli wyjaśnienia, instagramer to osoba, która publikuje zdjęcia i krótkie filmy na Instagramie. Uznałam, że pasuję do tej definicji – mam konto na Insta, od czasu do czasu coś tam wrzucam. Jestem zatem blogerką, jestem instagramerką, teraz jeszcze zostanę influencerką i będzie git!Read More

  • Kulinarny weekend w Poznaniu

    Po tym, jak osiągnęłam szczyty moich kulinarnych możliwości, przygotowując sobie kaszę z warzywami, uznałam, że dość już gotowania na ten miesiąc i od teraz pozwolę innym gotować dla mnie. To była dobra okazja, żeby przetestować poznańskie jadłodajnie, w których jeszcze nie byłam. A trzeba przyznać, że Poznań w ostatnich latach bardzo się pod tym względem rozwinął. Sami poznaniacy też coraz chętniej korzystają z kulinarnej oferty swojego miasta i stają się bardziej świadomymi klientami. Restauratorzy natomiast starają się spełnić, a nawet wyprzedzić oczekiwania swoich gości. Dzięki temu w mieście mamy naprawdę wiele interesujących lokali, w których można zjeść coś więcej niż standardowy schabowy z frytkami, a przy okazji przyjemnie spędzić czas w miłym dla oka otoczeniu i przyjaznej atmosferze. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pięć miejscówek, które odwiedziłam w minionych dniach.Read More

  • Państwo Śródka

    Pierwszy spacer po Śródce odbyłam jakieś dwa lata temu. Śródka nie była wtedy jeszcze – tak jak dzisiaj – najmodniejszą dzielnicą Poznania, a na jej uliczkach nie spotkałam wówczas żadnego hipstera. Tamtego dnia wcześniej skończyłam praktyki i miałam wolne popołudnie, a że dopadł mnie jakiś straszny kryzys egzystencjalny, postanowiłam poszukać miejsca, w którym będę mogła spokojnie pomyśleć. Żar dosłownie lał się z nieba, więc chłodne i ciche mury poznańskiej katedry wydawały mi się wprost idealne dla tego celu. Z trudem pchnęłam ciężkie drzwi bocznego wejścia do katedry i wsunęłam się do środka. Budowlę zwiedzała właśnie mała grupka włoskich turystów, poza tym jednak wnętrze było puste. Przysiadłam na ławce i odchyliłam głowę, żeby przyjrzeć się sklepieniu. W miejscu, które było świadkiem wielu wieków historii, moje własne problemy nie wydawały mi się już tak trudne. Na koniec zrobiłam jeszcze rundkę dookoła katedry i wetknęłam nos między kraty Złotej Kaplicy, żeby zobaczyć grobowiec pierwszych władców Polski. Katedrę opuściłam wyraźnie pokrzepiona na duchu i w znacznie lepszym nastroju.Read More

  • Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 2

    Zgodnie z obietnicą, przedstawiam Wam drugą część moich wrażeń z podróży samolotem do Aten. Wszystkich tych, którzy nie znają jeszcze części pierwszej, zachęcam do jej przeczytania tutaj. Zapraszam na pokład!

    No więc zrobiłam to. Wsiadłam do samolotu i lecę. Jeszcze przez dwie godziny i czterdzieści minut mam żałować, że oglądałam Oszukać przeznaczenie 1. Tymczasem samolot przebija się przez te okropne chmury zalegające nad Modlinem. Przez okna widać tylko otaczające maszynę mleko. I nagle wylatujemy ponad chmury, a ponura aura ustępuje zapierającemu dech w piersiach zachodowi słońca. Z tej perspektywy wygląda niesamowicie! Obłoki w dole wyglądają jak delikatnie pofalowane morze, oświetlone złoto-różowymi promieniami naszej matczynej gwiazdy. Myślę, że jeśli to ma być ostatnia rzecz, jaką zobaczę w życiu, to przynajmniej jest to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam. Mam łzy w oczach, a wierzcie mi, ja nie wzruszam się łatwo.Read More

  • Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 1

    W weekend przed Wielkanocą byłam w Atenach. Podczas tej podróży przeżyłam (ach, podoba mi się to słowo!) mój trzeci i czwarty lot samolotem w życiu. Wcześniej w podróż drogą powietrzną wybrałam się tylko raz – do Portugalii. To jednak było już 6 lat temu i leciałam wtedy z rodzicami, więc mogłam liczyć na ich wsparcie. W pozostałych przypadkach zawsze wybieraliśmy drogę lądową, co wynikało z preferowanego przez nas sposobu podróżowania. Poruszając się samochodem czy autokarem można bowiem zobaczyć o wiele więcej niż tylko sam cel podróży. W ten sposób byłam w miejscach, których pewnie nie wybrałabym jako główny cel wyjazdu. Dzięki temu m.in. byłam w Belgradzie, przekroczyłam granicę z Macedonią i zwiedziłam Sighisoarę – miasto w Rumunii, w którym urodził się Drakula. W końcu jednak poczułam, że pora przenieść moje podróże na (dosłownie) wyższy poziom, a wyjazd do Aten był po temu doskonałą okazją. W tym wpisie chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami.Read More