• Grecka kuchnia – z czym to się je

    Nie jestem specjalistką od żadnej kuchni, a już najmniej od swojej własnej. Natomiast bardzo lubię jeść, zwłaszcza jeśli uda mi się połączyć tę przyjemność z podróżowaniem. Zawsze chętnie też dzielę się moimi kulinarnymi wrażeniami z każdym, kto ma ochotę ich wysłuchać. Dzisiaj trafiło na Was, a tematem będzie grecka kuchnia. Nie spodziewajcie się jednak, że znajdziecie tu kompleksową wiedzę, fachowe objaśnienia dań czy przepisy na odtworzenie greckich potraw w domu (jestem pewna, że osoby, które próbowały upieczonej przeze mnie tarty, domagałyby się zablokowania mojej strony, gdyby miał się na niej pojawić jakiś przepis). Na moim blogu grecka kuchnia zostanie po prostu przedstawiona tak, jak ją zapamiętałam z kilkudniowego pobytu w Atenach w marcu tego roku. Read More

  • Plaka i Monastiraki – Ateny nie tylko antycznie

    W każdym dużym mieście jest taka dzielnica: trochę na uboczu, ale tętniąca życiem, siedziba artystów i teren pchlich targów, miejsce w którym można zaszyć się w maleńkiej knajpce i po prostu obserwować ludzi: miejscowych i turystów. Takie właśnie są Plaka i Monastiraki – ateńskie dzielnice, w których spomiędzy sklepów i straganów wyrastają ruiny starożytnych budowli, a gwarne, pełne sklepów uliczki sąsiadują z zacisznymi zaułkami o typowo mieszkalnym charakterze. Co więcej, ktokolwiek wybierze się na Plakę i Monastiraki może być pewny jednego – będzie miał wspaniały widok na Akropol.Read More

  • Slow travel vs. syndrom top 10

    Muszę się Wam przyznać do czegoś strasznego: byłam w Atenach i nie byłam na Akropolu. Co gorsza, wcale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia ani nie dręczy mnie poczucie winy. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że podczas tych kilku dni, które spędziłam w stolicy Grecji, lepiej zagospodarowałam czas, wałęsając się ze znajomymi po zakamarkach poza głównym turystycznym szlakiem, przesiadując w lokalnych knajpkach i usiłując w jak największym stopniu wtopić się w tamtejsze życie i kulturę. Prawda jest jednak taka, że przed moim tegorocznym wyjazdem byłam w Atenach jako dziecko i wtedy dokładnie zwiedziłam Akropol. Gdybym jednak nie była tam wcześniej i mimo to nie dotarła teraz na szczyt ateńskiego wzgórza, to prawdopodobnie nigdy bym sobie tego nie wybaczyła, a teraz pewnie musiałabym przechodzić jakaś kosztowną terapię, żeby otrząsnąć się z przeżytej traumy. Skłoniło mnie to do zastanowienia się nad moim sposobem podróżowania.Read More

  • Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 2

    Zgodnie z obietnicą, przedstawiam Wam drugą część moich wrażeń z podróży samolotem do Aten. Wszystkich tych, którzy nie znają jeszcze części pierwszej, zachęcam do jej przeczytania tutaj. Zapraszam na pokład!

    No więc zrobiłam to. Wsiadłam do samolotu i lecę. Jeszcze przez dwie godziny i czterdzieści minut mam żałować, że oglądałam Oszukać przeznaczenie 1. Tymczasem samolot przebija się przez te okropne chmury zalegające nad Modlinem. Przez okna widać tylko otaczające maszynę mleko. I nagle wylatujemy ponad chmury, a ponura aura ustępuje zapierającemu dech w piersiach zachodowi słońca. Z tej perspektywy wygląda niesamowicie! Obłoki w dole wyglądają jak delikatnie pofalowane morze, oświetlone złoto-różowymi promieniami naszej matczynej gwiazdy. Myślę, że jeśli to ma być ostatnia rzecz, jaką zobaczę w życiu, to przynajmniej jest to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam. Mam łzy w oczach, a wierzcie mi, ja nie wzruszam się łatwo.Read More

  • Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 1

    W weekend przed Wielkanocą byłam w Atenach. Podczas tej podróży przeżyłam (ach, podoba mi się to słowo!) mój trzeci i czwarty lot samolotem w życiu. Wcześniej w podróż drogą powietrzną wybrałam się tylko raz – do Portugalii. To jednak było już 6 lat temu i leciałam wtedy z rodzicami, więc mogłam liczyć na ich wsparcie. W pozostałych przypadkach zawsze wybieraliśmy drogę lądową, co wynikało z preferowanego przez nas sposobu podróżowania. Poruszając się samochodem czy autokarem można bowiem zobaczyć o wiele więcej niż tylko sam cel podróży. W ten sposób byłam w miejscach, których pewnie nie wybrałabym jako główny cel wyjazdu. Dzięki temu m.in. byłam w Belgradzie, przekroczyłam granicę z Macedonią i zwiedziłam Sighisoarę – miasto w Rumunii, w którym urodził się Drakula. W końcu jednak poczułam, że pora przenieść moje podróże na (dosłownie) wyższy poziom, a wyjazd do Aten był po temu doskonałą okazją. W tym wpisie chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami.Read More