Pomysł na rodzinną wycieczkę + Hala Boracza w Żabnicy

„Trzeba by kiedyś zorganizować wycieczkę do Żabnicy” – powiedzieliśmy sobie z E. gdzieś pomiędzy wielkanocną babką a żurkiem. Żabnica jest malowniczą wioską w Beskidzie Żywieckim, w której urodził się nasz Dziadek i w której wciąż mieszka spora część naszej rodziny. „Trzeba by” jest często synonimem „nigdy”, ale tym razem było inaczej. Utworzyłam wydarzenie na Facebooku „Rodzinny wyjazd do Żabnicy” i klamka zapadła.

Na Facebooka regularnie wylewane są pomyje, jaki to zjadacz czasu i w ogóle samo zło, ale ma chociażby tą niezaprzeczalną zaletę, że pozwala utrzymywać kontakt z osobami, z którymi nie spotykamy się na bieżąco. To właśnie dzięki Facebookowi odnalazłam rodzinę w Anglii i odnowiłam kontakt z moimi kuzynkami, które co prawda mieszkają kilka kilometrów od mojego rodzinnego miasta, ale z ostatni raz widziałam się z nimi na mojej Komunii.

Hala Boracza Żabnica

Hala Boracza

Razem z E. zaprosiliśmy na wyjazd do Żabnicy naszych kuzynów – wnuków i wnuczki braci mojego Dziadka, ale także tych, którzy z wywodzą się z drugiej strony rodziny i z Żabnicą rodzinnie nie mają nic wspólnego, ale z którymi jesteśmy bardzo zaprzyjaźnieni. Nasza inicjatywa spotkała się z przyjaznym przyjęciem. W sumie uzbierało się aż dwunastu uczestników. Ostatecznie wyjazd doszedł do skutku w miniony weekend.

Całą dwunastką wpakowaliśmy się w odwiedziny do rodziny w górach, a mimo to nasi krewni sprawiali wrażenie zadowolonych z naszej wizyty. Być może jest to przejaw szczególnej góralskiej gościnności, której przejawów ciężko szukać w innych rejonach kraju. Mam wrażenie, że na mojej szerokości geograficznej, ludzie raczej wpadliby w panikę, gdyby dwanaście osób zwaliło się im na głowę i marzyliby, żeby goście jak najszybciej sobie poszli.

Żabnica Hala Boracza

Hala Boracza

Tymczasem w Żabnicy w ciągu jednego dnia zaliczyliśmy trzy różne góralskie domy i w każdym czekała na nas uczta: a to ciasto, a to suty obiad, a to kiełbaski z grilla. Wyobraźcie sobie, że jedna z moich cioć potrafiła w pięć minut usmażyć kotlety dla kilkunastu osób! Ich serdeczność wobec nas była niesamowita! Wśród naszych krewnych prym wiodła prawie osiemdziesięcioletnia, pełna wigoru ciocia, która oprowadziła nas po najważniejszych miejscach związanych z naszymi Dziadkami.

Dotarliśmy między innymi pod dom, który zamieszkiwali nasi przodkowie, odkąd zostali sprowadzeni na tereny Galicji z austriackiej Styrii wraz z nowoczesną technologią wyrębu drewna. Trafiliśmy też na Halę Boraczą, z której rozciągają się tak piękne widoki, że została ujęta na niedawnej reklamie wody Żywiec Zdrój z Martyną Wojciechowską. Zdjęcia zamieszczone w tym wpisie pochodzą właśnie z Hali Boraczej.

Hala Boracza Żabnica

Hala Boracza Żabnica

Rodzinna wycieczka do Żabnicy okazała się sukcesem. Dlatego chciałabym się z Wami podzielić kilkoma patentami, które sprawdziły się w naszym przypadku. Być może pomoże wam to zorganizować własny wyjazd w rodzinne strony.

1. Wybierzcie miejsce, które jest związane z historią waszej rodziny. Ustalcie program wycieczki tak, by zwiedzić miejsca, w których mieszkali lub bywali wasi przodkowie. Odkrywanie własnych korzeni daje ogromną satysfakcję i dostarcza wielu wzruszeń.

2. Niech uczestnikami będą osoby tylko z waszego pokolenia. Razem z E. postanowiliśmy ograniczyć wycieczkę tylko do naszych kuzynów i kuzynek oraz ich partnerów, bo zależało nam na swobodzie i ściślejszej integracji w ramach naszego pokolenia. Poza tym przetarliśmy szlaki dla naszych rodziców, którzy już zapowiadają własną wycieczkę.

3. Zaproście osoby, których nie znacie. Nie ograniczajcie się tylko do krewniaków, z którymi macie stały kontakt. Niech wycieczka będzie okazją, by poznać się na nowo z kuzynami i kuzynkami, z którymi ten kontakt się urwał, albo jest bardzo sporadyczny. A może pojedzie z wami ktoś, kogo jeszcze nie znacie osobiście?

4. Optymalny jest wyjazd weekendowy. Konieczność brania dłuższych urlopów może znacząco ograniczyć waszą listę uczestników. A przecież im będzie was więcej, tym będzie zabawniej! Nasza wycieczka obejmowała piątek, sobotę i niedzielę. Piątek przeznaczyliśmy na dojazd i wieczorne ognisko, sobotę na spotkania z rodziną, a w drodze powrotnej w niedzielę zatrzymaliśmy się w Żywcu, gdzie zwiedzaliśmy Muzeum Browaru.

5. Spróbujcie wynająć dom. Przede wszystkim nie sprawicie kłopotu rodzinie, która musiałaby was przenocować. Wynajęcie własnego miejsca ma też tą zaletę, że jeżeli będzie was sporo, zapewni wam ono swobodę i będzie sprzyjało integracji bardziej niż osobne pokoje w hotelu. Oczywiście nie wszędzie jest to możliwe, ale warto rozejrzeć się w okolicy z odpowiednim wyprzedzeniem. My mieliśmy szczęście, bo znaleźliśmy fantastyczny dom w pobliskiej Milówce.

6. Zróbcie wspólne zakupy i podzielcie się kosztami. Ta metoda jest bardziej sprawiedliwa i nie zachodzi konieczność „pożyczania” czyichś chipsów ;)

7. Nie zapomnijcie też o upominkach dla rodziny, którą będziecie odwiedzać. W tym przypadku też lepiej sprawdzi się zakup jednego, bardziej wartościowego prezentu i podział kosztów.

8. Róbcie grupowe zdjęcia. Jestem na tym punkcie trochę zafiksowana, ale chyba nie muszę was przekonywać, że to najlepsza pamiątka, a jej wartość wzrasta jeszcze z upływem lat. Najlepsza opcja to samowyzwalacz + statyw, tak żeby każdy znalazł się na zdjęciu. Najtańszy statyw można dostać już za około 50 zł, a już nawet taki sprzęt świetnie zda egzamin.

9. Sprawdźcie, co fajnego można zobaczyć w okolicy. Co prawda sugeruję, by na dzień spotkań z rodziną nie planować już nic innego, ale chociażby w drodze powrotnej można zahaczyć o ciekawe miejsca w okolicy. Jak już wspomniałam, my wybraliśmy Muzeum Browaru Żywiec, które było tak super, że chyba zrobię o nim osobny wpis.

10. Przede wszystkim bawcie się i wyluzujcie. Korzystajcie z gościnności waszej rodziny, zapomnijcie o diecie i abstynencji. W końcu takie okazje nie zdarzają się często!

Hala Boracza Żabnica

Mam nadzieję, że chociaż trochę zainspirowałam was do zorganizowania własnego rodzinnego wyjazdu. Fajnie mieć znajomych, ale prawdziwa siła jest w rodzinie. I warto podtrzymywać te rodzinne więzi – w szerszym zakresie niż tylko ta podstawowa komórka społeczna: mama, tata i 500+