• Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 2

    Zgodnie z obietnicą, przedstawiam Wam drugą część moich wrażeń z podróży samolotem do Aten. Wszystkich tych, którzy nie znają jeszcze części pierwszej, zachęcam do jej przeczytania tutaj. Zapraszam na pokład!

    No więc zrobiłam to. Wsiadłam do samolotu i lecę. Jeszcze przez dwie godziny i czterdzieści minut mam żałować, że oglądałam Oszukać przeznaczenie 1. Tymczasem samolot przebija się przez te okropne chmury zalegające nad Modlinem. Przez okna widać tylko otaczające maszynę mleko. I nagle wylatujemy ponad chmury, a ponura aura ustępuje zapierającemu dech w piersiach zachodowi słońca. Z tej perspektywy wygląda niesamowicie! Obłoki w dole wyglądają jak delikatnie pofalowane morze, oświetlone złoto-różowymi promieniami naszej matczynej gwiazdy. Myślę, że jeśli to ma być ostatnia rzecz, jaką zobaczę w życiu, to przynajmniej jest to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam. Mam łzy w oczach, a wierzcie mi, ja nie wzruszam się łatwo.Read More

  • Lot do Aten. Z pamiętnika spanikowanej pasażerki – część 1

    W weekend przed Wielkanocą byłam w Atenach. Podczas tej podróży przeżyłam (ach, podoba mi się to słowo!) mój trzeci i czwarty lot samolotem w życiu. Wcześniej w podróż drogą powietrzną wybrałam się tylko raz – do Portugalii. To jednak było już 6 lat temu i leciałam wtedy z rodzicami, więc mogłam liczyć na ich wsparcie. W pozostałych przypadkach zawsze wybieraliśmy drogę lądową, co wynikało z preferowanego przez nas sposobu podróżowania. Poruszając się samochodem czy autokarem można bowiem zobaczyć o wiele więcej niż tylko sam cel podróży. W ten sposób byłam w miejscach, których pewnie nie wybrałabym jako główny cel wyjazdu. Dzięki temu m.in. byłam w Belgradzie, przekroczyłam granicę z Macedonią i zwiedziłam Sighisoarę – miasto w Rumunii, w którym urodził się Drakula. W końcu jednak poczułam, że pora przenieść moje podróże na (dosłownie) wyższy poziom, a wyjazd do Aten był po temu doskonałą okazją. W tym wpisie chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami.Read More

  • Solidarni z Brukselą

    Bruksela to miasto, które wiele dla mnie znaczy, dlatego wczorajsze zamachy traktuję bardzo osobiście. Podczas mojego pobytu w stolicy Belgii prawie codziennie wsiadałam i wysiadałam na stacji metra Maelbeek, która stała się jednym z celów ataków terrorystycznych. Aż strach pomyśleć, że być może już wtedy osoby odpowiedzialne za zamachy w Paryżu i w Brukseli snuły swoje potworne plany.Read More

  • Przepis na życie po toskańsku

    Miałam wczoraj niesamowicie stresujący i wyczerpujący dzień. Dzień z gatunku takich, w które ustawiczny brak wina w mojej kuchni staje się nagle zauważalny. Do tego ten brak słońca (trwający zresztą z małymi przerwami już kilka miesięcy)! W takich okolicznościach czasami przychodzi mi na myśl, by nie czekać do emerytury i już teraz wyjechać hodować oliwki do Toskanii. Pewnie wielu z nas miewa czasami taki kryzys, który jednak szybko mija – bo przecież szkoda byłoby porzucić pracę, którą się lubi i miasto, w którym dobrze się żyje. Pomysł wyjazdu do Toskanii nie jest jednak przypadkowy, bo to właśnie Toskania jest powszechnie uważana, także przez mnie, za synonim bezstresowego życia.Read More

  • Wielka piątka – topowe pomniki i rzeźby miejskie

    Kilka tygodni temu zrobiłam ranking moich ulubionych restauracji. Pora na kolejne zestawienie – tym razem na tapetę wzięłam pomniki. Może się wydawać, że europejskie miasta są usiane pomnikami i statuami. Tymczasem niewiele jest monumentów, które potrafią zapaść w pamięć. A przynajmniej trudno je wyłowić w morzu atletycznych mężczyzn na koniach, zdobiących prawie każdy wielkomiejski plac. Są jednak pomniki, które zdecydowanie się wyróżniają – przedstawiam Wam piątkę moich faworytów. Jako że zgodnie ze słownikiem języka polskiego definicja pomnika została zawężona do posągów, obelisków, płyt itp., wzniesionych ku czci jakiejś osoby lub dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia, postanowiłam nieco rozszerzyć tą kategorię o dwie interesujące rzeźby miejskie.Read More

  • Maison Antoine – gdzie Angela Merkel wpada na frytki

    Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, że w minionym tygodniu odbył się w Brukseli szczyt Unii Europejskiej. Poruszano na nim bardzo ważne dla przyszłości UE tematy, jak możliwe wystąpienie z Unii Wielkiej Brytanii i kryzys migracyjny. Jednak zarówno wypracowany kompromis z Wielką Brytanią, jak i problem napływu uchodźców zostały usunięte w cień przez wiadomość, która zelektryzowała wszystkich i błyskawicznie obiegła świat: Angela Merkel poszła na frytki. Dzisiejszy wpis będzie więc traktował o legendarnej budce z frytkami, którą odwiedziła niemiecka kanclerz: Maison Antoine na Place Jourdan w Brukseli.Read More

  • Dagebüll – koniec świata nad Morzem Północnym

    Jakiś czas temu byłam wielką fanką emitowanego na Discovery serialu Najniebezpieczniejszy zawód świata. Nigdy nie byłam jednak przekonana do tego przydługiego tytułu, więc wymyśliłam własny: Poławiacze krabów, jako że serial dokumentuje pracę załóg kutrów rybackich, które zajmują się właśnie połowem krabów. Rybacy wypływają na lodowate wody Morza Beringa, gdzie muszą stoczyć walkę z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Kutry, na których pływają bohaterowie serialu, zawijają do Dutch Harbor. Jest to port miasta Unalaska, położonego na wyspie o tej samej nazwie, należącej do archipelagu Aleutów i stanowiącej część terytorium Alaski. Od czasu serialu, Unalaska wskoczyła na wysoką pozycję moich podróżniczych marzeń. Zanim je zrealizuję, postanowiłam poszukać miejsca, które pozwoli mi choć w części poczuć surowy, nadmorski klimat, bez potrzeby udawania się na drugi koniec globu. Mój wybór padł na niemiecką miejscowość Dagebüll, położoną nad Morzem Północnym, niedaleko granicy z Danią.Read More

  • Malarze Normandii w CK ZAMEK

    Od kiedy przeczytałam artykuł o Dagny Juel Przybyszewskiej w jednym z numerów Wysokich Obcasów Ekstra, moją wielką niespełnioną ambicją życiową jest należeć do artystycznej bohemy: ubierać się na czarno, pić absynt i być pod każdym względem wyzwoloną obyczajowo. No dobra… w prawdziwym życiu staram się zapewnić sobie chociaż dostęp do sztuki, tworzonej przez moich idoli z przełomu wieków, dlatego nie mogłam opuścić wystawy Malarze Normandii, odbywającej się w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK.Read More

  • Wielka piątka – subiektywny ranking restauracji

    Już jutro wybieram się na ślub i wesele mojej przyjaciółki ze studiów. Od dawna z podekscytowaniem czekałam na ten dzień. Mam już zamówionego fryzjera i wybraną kreację i od tygodnia jestem na ścisłej diecie, żeby „jakoś” wyglądać. Ma to oczywiście taki skutek, że ciągle myślę o jedzeniu. Ponieważ nie jestem w stanie napisać posta na jakikolwiek inny temat, postanowiłam zrobić zestawienie moich ulubionych restauracji.Read More

  • Być jak włoska staruszka

    No więc nastał nam Nowy Rok 2016. Wszyscy wokół składają sobie noworoczne postanowienia, szukają nowych inspiracji lub po prostu sposobów na poprawę jakości swojego życia. Jest to także czas dokonywania podsumowań, bo oto przybył nam kolejny rok w metryce i trzeba spojrzeć wstecz na swoje dotychczasowe dokonania. Po takim bilansie rzadko kto jest w pełni zadowolony ze swoich osiągnięć. Tymczasem zewsząd jesteśmy bombardowani obrazami pięknych i bogatych kilkunasto- lub dwudziestokilkulatków, mających świat u stóp. Niewesoło jest uświadomić sobie, że niebawem skończy się np. 27 lat i nie zdobyło się (jeszcze) międzynarodowej sławy. Read More