• 8 sposobów na przetrwanie jesieni

    Należę do osób,  których nastrój jest totalnie zależny od ilości słońca. Dlatego jesienią i zimą dużo łatwiej mi wpaść w przygnębienie. W Polsce depresyjna aura trwa w zasadzie pół roku (sorry, taki mamy klimat, jak to kiedyś słusznie orzekła Minister Bieńkowska). Jeśli więc całe życie przyjdzie mi spędzić w Polsce, na co się najwidoczniej zanosi, to z prostego rachunku wynika, że przez  połowę mojego żywota będę narażona na depresję. Rzecz jasna nie mogę po prostu zgodzić się na ten stan, dlatego robię wszystko, żeby uczynić przygnębiające pory roku bardziej znośnymi. Oto moich 8 sposobów, by nie dać się jesieni. Może pomogą też komuś z Was. Mi pomagają. Bardzo.

    Read More

  • Wielka piątka – moje podróżnicze marzenia

    Równie ważne jak samo podróżowanie są marzenia o podróżach i planowanie podróży. A cóż nadaje się do tego bardziej niż długie jesienne i zimowe wieczory? Bardzo lubię spędzać je właśnie w taki sposób. Jak każdy entuzjasta podróżowania, mam w zanadrzu swoje podróżnicze cele, które z pewnych względów najbardziej mnie przyciągają. Dlatego chcę się dzisiaj z Wami podzielić piątką moich największych podróżniczych marzeń. Zobaczymy, może ktoś z Was ma podobne?Read More

  • 10 powodów, by jeść rogale świętomarcińskie

    Mieszkam w Wielkopolsce, wiec mam to szczęście, że 11 listopada nie kojarzy mi się z burdami narodowców na marszach niepodległości. Kojarzy mi się z rogalami świętomarcińskimi, które w Wielkopolsce jadane są tradycyjne właśnie w ten dzień. Rogale świętomarcińskie powstały w Poznaniu i stały się cukierniczym symbolem miasta. Wiedeń ma tort Sachera, Lizbona ma pasteis de Belem, a Poznań ma rogale świętomarcińskie.Read More

  • Styria – Graz i okolice

    Pierwsze dni moich wakacji spędziłam w cesarskim Wiedniu – ogromnej metropolii, w której nie sposób się nudzić, na każdym kroku można dostać coś do jedzenia i nie ma problemu, by znaleźć schronienie przed deszczem. Potem przeniosłam się do Styrii (niem. Steiermark), a konkretnie do maleńkiej miejscowości Nestelbach bei Graz. Przepaść między tymi dwoma miejscami była ogromna, do tego stopnia, że przez pierwsze popołudnie byłam oszołomiona i nie bardzo wiedziałam, jak zagospodarować sobie czas w tej spokojnej okolicy. Nestelbach bei Graz okazało się uroczym, ale jednak zadupiem. Miasteczko dało się obejść w pięć minut, a jedynym obiektem, w którym tętniło życie była miejscowa siłownia. Co ciekawe, nie widziałam tam żadnego sklepu spożywczego, natomiast mieli w tej małej mieścinie sklep z sukniami ślubnymi. Miłym zaskoczeniem okazała się natomiast miejscowa knajpka, w której zjadłam całkiem uczciwą pizzę.Read More

  • Instameet Poznań – podsumowanie

    Pewnego dnia dostałam informację od autora zaprzyjaźnionego bloga Stoi otworem, że w Poznaniu organizowany jest instameet i mogę wziąć w nim udział. Pomyślałam: „Dobra, czemu nie! A… o co w tym właściwie chodzi?” Okazało się, że instameet to spotkanie instagramerów, którzy zbierają się w oznaczony weekend, by razem eksplorować miasto z aparatem fotograficznym (także tym w telefonie) w ręku. Gwoli wyjaśnienia, instagramer to osoba, która publikuje zdjęcia i krótkie filmy na Instagramie. Uznałam, że pasuję do tej definicji – mam konto na Insta, od czasu do czasu coś tam wrzucam. Jestem zatem blogerką, jestem instagramerką, teraz jeszcze zostanę influencerką i będzie git!Read More

  • Kahlenberg – najbardziej polskie miejsce w Wiedniu

    Na zakończenie serii wpisów o Wiedniu, przedstawiam Wam Kahlenberg. Jest to górujące nad austriacką stolicą wzgórze, z którego roztacza się wspaniały widok na miasto. Kahlenberg wyrasta już w zasadzie na obrzeżach Wiednia, ale na tyle blisko, by można było dostrzec pewne charakterystyczne fragmenty i budowle – mi na przykład udało się rozpoznać zieloną plamę parku otaczającego pałac Schönbrunn wraz z parkową quasi-altaną, Gloriettą. Mimo tej oszałamiającej panoramy na szczyt Kahlenbergu dociera niewielu turystów. Zadowalają się zazwyczaj wizytą w którejś z położonych przy drodze na wzgórze Heuriger – tradycyjnych austriackich knajp, w których można porządnie się najeść i napić młodego wina (na zboczach Kahlenbergu uprawiana jest winorośl). Być może właśnie dlatego nikt nie zauważył, że to miejsce zostało całkowicie zawłaszczone przez Polaków.Read More