Ostseebad Sellin i jego molo

Pisząc relacje z pobytu w Północnych Niemczech, zazwyczaj narzekam na pogodę. Chociaż może słowo „narzekam” nie jest właściwe. Po kilku wycieczkach w tamte strony jestem już w fazie zen-akceptacji. Pogodziłam się z tym, że odwiedzając wybrzeże Morza Północnego lub Bałtyku porządnie wymarznę i zostanę przewiana. No ale jak to mówią, nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Dlatego podczas majówki na Rugii, paradowałam dumnie w zimowej czapce i rękawiczkach. Dopóki nie pada, jest nawet spoko. Niestety padać będzie, możecie być tego pewni. Na szczęście deszcz nie trwa długo, co zawdzięczamy silnym wiatrom od morza, przeganiającym chmury. Fakt, że największa ulewa spotkała mnie w mieście Sellin, gdzie była szansa na znalezienie schronienia przed deszczem, postrzegam więc jako dar od losu.

Molo Sellin
Sellin – elegancki kurort nad Morzem Bałtyckim

Do Sellin trafiłam po wycieczce do Parku Narodowego Jasmund, gdzie oglądałam i fotografowałam słynne klify kredowe Rugii. Sellin to eleganckie nadmorskie miasteczko, noszące dumne miano Ostseebad, czyli kurortu Morza Bałtyckiego. Sellin przeżywał swój złoty czas od końca XIX wieku do drugiej wojny światowej, kiedy zjeżdżała tutaj na wakacje niemiecka śmietanka towarzyska. Architektura miasteczka – przede wszystkim charakterystyczne, białe, secesyjne wille – wskazuje, że szyk i elegancja odgrywały tutaj rolę priorytetową. Letników dowoziła do Sellin kolej parowa, kursująca wybrzeżem Rugii. Kolej ta działa zresztą do dziś. Parowóz zwany jest Rasender Roland, czyli Pędzący Roland.

Molo Sellin
Molo w Sellin

Przez wspomnianą ulewę nie mogłam pozwolić sobie na spacer po mieście. Bardzo dobrze poznałam natomiast jego główną atrakcję i symbol. Tam zresztą szukałam schronienia przed deszczem. Mowa o słynnym sellińskim molo. Zostało wybudowane w 1906 roku i początkowo mierzyło ponad 500 metrów, później zostało przedłużone do 600. Od momentu swojego powstania, molo było wielokrotnie niszczone przez sztormy, lód i ogień, ale za każdym razem odradzało się na nowo. Obecnie sięga prawie 400 metrów w morze. Jego najbardziej charakterystycznym elementem jest znajdujący się w centralnym punkcie pawilon, który mieści restaurację i… urząd stanu cywilnego. To tak, jakby ktoś szukał oryginalnego miejsca, żeby się hajtnąć. Ja póki co skorzystałam tylko z restauracji. Wbrew moim obawom – bo to w końcu bardzo eleganckie miejsce – ceny w restauracji okazały się całkiem egalitarne (jak na Rugię, która generalnie jest dość droga, jeśli chodzi o gastronomię). Jedzonko godne polecenia.

Plaża Sellin
Kosze plażowe w Sellin

Najlepszym sposobem na wszelkie podróżnicze problemy jest zrobienie sobie przerwy na jedzenie. Podczas wizyty w restauracji deszcz ustał i mogłam przespacerować się molem tam i z powrotem i obfotografować je z każdej strony. Muszę przyznać, że jest to wdzięczny temat do zdjęć. Jednak tym, co urzekło mnie najbardziej, były rzędy koszy plażowych, stojących na pustej plaży. Kosze plażowe to siedziska, ukryte pod wiklinowymi budkami, w których plażowicze mogą schronić się przed słońcem lub wiatrem. Są charakterystyczne właśnie dla niemieckich plaż. Można by postulować wprowadzenie koszy plażowych także nad polską część Bałtyku. Pomagają zagospodarować plaże w bardziej uporządkowany sposób i uniknąć chaosu tak zwanych grajdołków.

Plaża Sellin

Pobyt w Sellin, choć krótki, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Bałtyk – czy to polski, czy niemiecki – najpiękniejszy jest poza sezonem. Może i pogoda wtedy nie rozpieszcza, ale nic nie może się równać z widokiem pustej, szerokiej plaży i niezmąconych morskich fal.

Plaża Sellin

Wszystkie wpisy powstałe podczas wyprawy na Rugię możecie przeczytać tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.