Odwaga cywilna – ratunek dla demokracji

W ostatnich dniach tyle się działo, a ja obserwowałam wydarzenia w kraju z perspektywy Niemiec, gdzie przez kilka dni przebywałam „na emigracji”. I poważnie zastanawiałam się, czy wracać do Polski. Wróciłam i udało mi się jeszcze załapać na dwie demonstracje w obronie wolnych sądów, zanim prezydent wydał swoje oświadczenie o podwójnym vecie. Ci, którzy śledzą Hrabinę Weltmeister na Facebooku, zapewne wiedzą więcej na ten temat.

Gdybym była na typowych wczasach pod palmami, odczuwałabym ogromny dyskomfort, że nie ma mnie na miejscu i nie biorę udziału w demonstracjach. Sprzeciw wobec demolowania demokracji przez władzę to jedna sprawa (najważniejsza), ale demonstracje to też cudowne społeczne doświadczenie. Nic nie daje więcej energii niż bycie częścią społeczności podobnie myślących obywatelek i obywateli. Nie mając innego wyboru, starałam się chociaż zaangażować zdalnie przez internet. Rozmawiałam też z niemieckimi przyjaciółmi, pomagając im lepiej zrozumieć wydarzenia w Polsce.

Szkoda, że kwestia obrony niezależnych sądów praktycznie nie zaistniała w blogosferze. Na problem milczenia influencerów zwróciła mi uwagę moja znajoma i z przykrością musiałam przyznać jej rację. Pytała: „czy protest obniża statystyki i odpycha reklamodawców?” Nie wiem, co kieruje ludźmi, którzy mimo możliwości dostępu do setek tysięcy odbiorców, nie podejmują kwestii obrony demokracji. Czy rzeczywiście jest to marketingowe wyrachowanie, czy zwykła obojętność? A może brak odwagi cywilnej? I nie wiem, co jest gorsze. Czasy, w których mogliśmy sobie pozwolić na dystansowanie się od polityki minęły. Trzeba mówić, żeby móc z czystym sumieniem spojrzeć w lustro podczas robienia sobie porannego selfie.

Ale wreszcie kilka słów, o tym co robiłam w Niemczech. Byłam w Würzburgu na seminarium „Polacy i Niemcy w dialogu”, organizowanym przez Fundację Friedricha Eberta. W tym roku tematem przewodnim seminarium była kultura polityczna. Program obejmował wykłady i warsztaty, a także wizyty w miejscach i instytucjach związanych z różnymi formami społecznego zaangażowania. Każdy dzień seminarium był pod tym względem bardzo wartościowy, dlatego moje wyrzuty sumienia w związku z nieobecnością w kraju były nieco mniejsze.

Jestem na tyle stara, żeby pamiętać czasy, w których społeczeństwo obywatelskie w Polsce praktycznie nie istniało i uważam, że zrobiliśmy na tym polu ogromny krok naprzód, czego dowodem są chociażby ostatnie demonstracje. Oczywiście, wiele można by jeszcze poprawić, ale tendencja jest, według mnie, bardzo pozytywna. Przez kilka dni miałam okazję obserwować, jak funkcjonuje niemieckie społeczeństwo obywatelskie. Mam wrażenie, że w porównaniu z Polską, w Niemczech aktywność społeczna jest dużo bardziej zinstytucjonalizowana. Byłam pod wrażeniem, jak wiele ludzi angażuje się w działalność w różnego rodzaju organizacjach i stowarzyszeniach.

Jednym z nich jest Stowarzyszenie Odwagi Cywilnej, u którego byliśmy z wizytą. To stowarzyszenie zajmuje się przede wszystkim przeciwdziałaniu wszelkim formom dyskryminacji. Powstało jako reakcja na pewne zdarzenie, kiedy to podróżująca tramwajem muzułmanka została napadnięta przez grupę młodych ludzi – zerwano jej chustę z głowy, a następnie wyrzucono z pojazdu. Brzmi znajomo, prawda? Najgorsze jednak było to, że nikt ze świadków zdarzenia nie interweniował. Stowarzyszenie reaguje w podobnych sytuacjach i przeprowadza ze sprawcami rozmowy, co zazwyczaj przynosi bardzo dobry efekt.

Kwestia przeciwdziałania dyskryminacji nie wyczerpuje działalności stowarzyszenia. Jego członkowie i sympatycy organizują i angażują się w demonstracje dotyczące ważnych społecznych problemów, jak choćby odżywających w Niemczech ruchów nacjonalistycznych i nazistowskich. Jednak najbardziej inspirująca jest nazwa stowarzyszenia, przypominająca nieco zakurzone już pojęcie odwagi cywilnej. Odwaga cywilna to coś, czego nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzeba. Tym bardziej cieszę się, że w ostatnich dniach widzieliśmy setki tysięcy przykładów takiej odwagi.

O seminarium jeszcze na blogu będzie słychać. W ramach seminaryjnego programu byłam także w ośrodku dla azylantów, więc w przygotowaniu jest duży post o uchodźcach. Tymczasem na poważnie zastanawiam się nad założeniem polskiego odpowiednika Stowarzyszenia Odwagi Cywilnej. Myślicie, że warto byłoby podjąć taką inicjatywę?