Moje jesienne postanowienia

Wróciłam do blogowania, a to oznacza, że skończyłam pisać pracę o międzynarodowej ochronie zabytków w czasie konfliktów zbrojnych, o której wspominałam wam w poprzednim poście. Ponieważ nie mam obecnie innych tak czasochłonnych zobowiązań i na razie nie zamierzam ich na siebie brać, na poważnie zabieram się do intensywnej pracy nad moim blogiem. Mam więc nadzieję, że posty na blogu będą pojawiały się znacznie częściej niż w minionych miesiącach.

W powietrzu już czuć, że tegoroczne lato wyraźnie zmierza ku końcowi. Mam wrażenie, że czas letni był dla mnie bardzo intensywny, ale – poza wyjazdami wakacyjnymi – nie bardzo pamiętam, dlaczego. Nie wiem, jak to się stało, że lato przeminęło ot tak, jak za pstryknięciem palca, jeszcze zanim zdążyłam się nim wystarczająco nacieszyć. Może właśnie dlatego, chyba po raz pierwszy w życiu, myślę o nadchodzącej jesieni z przyjemnością. Oprócz dwóch eskapad: na winobranie do Zielonej Góry i do Paryża, które planuję we wrześniu, mam też w głowie kilka bardziej przyziemnych aktywności, które – mam nadzieję – pomogą mi wykorzystać tą porę roku jak najlepiej. Oto one – być może zainspirują także kogoś z was!

1. Będę pracować nad zdjęciami

Zazwyczaj staram się obrabiać zdjęcia na bieżąco. Prowadzenie bloga świetnie mnie do tego mobilizuje. Teraz jednak czeka na mnie kilkanaście setek fotografii z dwóch wyjazdów wakacyjnych, które muszę poselekcjonować i którym muszę nadać ostateczny wygląd. Jest to zajęcie bardzo wciągające, ale też bardzo czasochłonne. Gotowe zdjęcia posłużą jako materiał do postów, które pojawią się na blogu w najbliższym czasie.

Jestem gorącą zwolenniczką wywoływania zdjęć i przykładam wielką wagę do systematyczności w tym zakresie (chociaż może bardziej prawdziwe byłoby stwierdzenie, że mam na tym punkcie małą obsesję). Wcześniej wybierałam tradycyjną opcję albumów, ale od jakiegoś czasu przerzuciłam się na fotoksiążki. Moja zasada jest taka, że jedna fotoksiążka ma obejmować najlepsze zdjęcia z jednego roku, przy czym większość mają stanowić te najcenniejsze – zdjęcia, na których jestem z bliskimi i przyjaciółmi. Czeka mnie jeszcze opracowanie fotoksiążki za 2017 rok. Przyjemnie będzie przeglącać ją podczas długich, jesiennych wieczorów.

2. Posprzątam mieszkanie

Ktoś, kto regularnie czyta mojego bloga, może odnieść wrażenie, że zmagania z niechęcią do robienia porządków są moim głównym życiowym problemem. Nie do końca tak jest. Ostatnio udawało mi się nawet odnosić na tym polu spore sukcesy, utrzymując moje lokum w iście pruskim porządku (no może trochę przesadzam, ale tylko trochę). Niestety wszystko padło, gdy zawzięałm się do pisania pracy o ochronie zabytków. Teraz zamierzam odbudować poczucie czystości w moim mieszkaniu, zwłaszcza, że jesienią siłą rzeczy będę spędzać w nim więcej czasu. A tylko uporządkowane mieszkanie pasuje do mojej wizji, w której wieczorami zawijam się w kocyk z Pepco, czytam książkę i zażeram mandarynki przy ciepłym aromacie świeczki zapachowej.

3. Będę się lepiej ubierać

„Znacie ten problem, że, pomimo mnóstwa posiadanych ubrań, i tak nie macie się w co ubrać?” – tak zaczyna się większość poradników dotyczących minimalizmu w modzie. Otóż nie, ja nie mam takiego problemu. Zestawianie ze sobą ubrań i tworzenie gotowych stylizacji nie sprawia mi kłopotu. Trudności związane z moją garderobą polegają jednak na tym, że jest ona rozczłonkowana pomiędzy moje obecne mieszkanie, a mój dom rodzinny, do którego często wracam na weekendy.

Dodatkową komplikacją jest to, że w pracy obowiązuje mnie dress code, więc biurowe ubrania trzymam w Poznaniu, a te „normalne” w moim rodzinnym mieście. I wszystko by się zgadzało, gdyby w mojej pracy nie wprowadzono casual friday. W efekcie muszę wozić ze sobą na weekend eleganckie ubranie, które założę w poniedziałek. Muszę także, wracając do pracy, zabierać ze sobą casualowe ciuchy na kolejny casual friday. Dodam, że poruszam się pociągami i tramwajami, co wcale nie ułatwia sprawy. Ponieważ nie zawsze uda mi się o to zadbać, bywa, że czasami rzeczywiście nie mam się w co ubrać, bo rzecz, którą właśnie chciałam założyć, znajduje się kilkadziesiąt kilometrów dalej. Zdecydowanie muszę popracować nad lepszą organizacją w tym zakresie, bo w przeciwnym razie mój wizerunek nigdy nie będzie odpowiednio dopracowany.

4. Będę regularnie ćwiczyć

Z założenia nie podchodzę fanatycznie do kwestii uprawiania sportu. Jeżeli ćwiczę, to robię to dla własnego zdrowia i kondycji, a nie dla osiągania coraz lepszych wyników. Nie katuję się też ćwiczeniami, gdy wyraźnie nie mam na to sił i ochoty. Niestety, przez to brak mi konsekwencji. A to bardzo by mi się przydało. Zwłaszcza, że prowadzę typowo siedzący tryb życia. W pracy spędzam osiem godzin przy biurku, a w domu w takiej samej pozycji obrabiam zdjęcia albo piszę bloga. Mojemu kręgosłupowi zdecydowanie nie wychodzi to na dobre. Tej jesieni zamierzam więc konsekwentnie i regularnie ćwiczyć. Zadbam też o to, by w moim dziennym grafiku pojawiło się jak najwięcej ruchowych aktywności.

5. Zaplanuję wyjazd do Paryża

Decyzję, by spędzić kilka dni w Paryżu podjęłam dość spontanicznie i intuicyjnie. W stolicy Francji byłam jako nastolatka i wówczas, podczas trzydniowego pobytu, udało mi się zaliczyć wszystkie najważniejsze zabytki miasta, z wjazdem na wieżę Eiffla i zwiedzaniem Luwru włącznie. Tamten wyjazd był bardzo efektywny, ale brakowało mi czasu, by pooddychać słynną atmosferą Paryża. W tym roku będę starała się to sobie zrekompensować. Zamierzam żyć jak prawdziwa paryżanka w jej najbardziej stereotypowym wydaniu. Wymaga to jednak ode mnie starannych przygotowań. Muszę zrobić research miejsc, w które warto się wybrać i przeczytać dostępną literaturę o zwyczajach paryżanek (na szczęście w księgarniach jest obecnie wysyp książek na ten temat; chyba cały świat chce być paryżankami). Muszę też wcześniej przygotować i zabrać ze sobą odpowiednie ubrania, które pozwolą mi wtopić się w klimat miasta (już szukam idealnego beretu z antenką).

Jeżeli nie zabraknie mi zapału i samodyscypliny, tak właśnie będzie wyglądać moja jesień. Jeśli macie własne pomysły na tę porę roku, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Chętnie wygospodaruję trochę czasu, by przekonać się, czy sprawdzą się również w moim przypadku – oczywiście, kiedy już posprzątam mieszkanie!

W dzisiejszym wpisie możecie zobaczyć zdjęcia, które zrobiłam telefonem w ubiegły weekend, podczas pobytu na ranczu mojego kuzyna. Są również dostępne na moim Instagramie.

5 thoughts on “Moje jesienne postanowienia

  • Reply Wesley 18 września 2018 at 2:47 pm

    Cóż, jesień w naszych warunkach klimatycznych to na ogół faktycznie paskudny czas i to na dodatek wleczący się w nieskończoność. Zawsze sobie mówię, że los spłatał mi figla umiejscawiając mnie w tym kraju. Nie żebym miał coś do Polski bo uważam, że my jako naród możemy być dumni z naszej historii. Dumni nie dlatego, że wiele osiągnęliśmy jako kraj na przełomie wieków, ale dumni że nie mamy wstydliwych kart w historii naszego narodu.
    Wracając do jesieni a właściwie jesiennych wieczorów po pracy, to zapewne w chwilach chandry będę włączał nasze wakacyjne filmy i cofał się w czasie do tamtych cudownych chwil. Moją wielka pasją jest nie tyle fotografia co filmowanie. Mam co prawda do dyspozycji dobrą lustrzankę ale moim zdaniem żadne zdjęcia nie oddadzą klimatu wakacji lepiej niż film, a jak jest to jeszcze dobrze zmontowany film, to już naprawdę zabawa jest przednia na długie jesienne wieczory przy rozpalonym kominku. Z każdych wakacji oprócz kilkuset zdjęć przywożę średnio 4-5 godzin materiału filmowego do obróbki z czego po przeselekcjonowaniu, pocięciu, posklejaniu, dodaniu ulubionej muzyki, paru efektów specjalnych, wybranych zdjęć i filmów z drona powstaje naprawdę fajna pamiątka na ok. godzinę oglądania. Ostatnio po zakupieniu nowej półprofesjonalnej kamery postanowiłem jeszcze dodawać narracje z opisem ciekawych miejsc co już całkiem profesjonalnie wygląda. Nawet córka ostatnio śmiała się żartując, że zapomniała iż ogląda film z wakacji a nie jakiś przyrodniczy kanał National Geographic. Staram się żeby każdy film był inny, różnorodny, ciekawy ze zmiennym tempem akcji, żartobliwy, z lądu, powietrza i oczywiście ujęciami podwodnymi. Jak to wszystko na koniec w jesienny ciemny wieczór odtworzę z projektora na wielkim ekranie i dźwiękiem z kina domowego to czujemy się lepiej niż w kinie a i humory od razu się poprawiają :)
    Ot, to taki mój sposób na przetrwanie jesieni i zimy. Pewnie, że żaden film nie zastąpiłby jesiennych wyjazdów w cieple klimaty, ale na to trzeba dużo wolnego czasu i pieniędzy, które niestety w naszym kraju nie dość, że trudno zarobić to jeszcze na wakacjach nie mają wielkiej wartości. Pozdrawiam :)

    • Reply Hrabina Weltmeister 20 września 2018 at 10:38 am

      Ooooj, z tymi wstydliwymi kartami w naszej historii to raczej nie wyglądało to tak idealnie ;) Twoja pasja filmowa jest bardzo interesująca. Wyobrażam sobie, że musi Cię bardzo pochłaniać. Ale to fajnie, bo jest to hobby, w którym można się cały czas rozwijać technicznie i pod względem kreatywności. I rzeczywiście, efekty świetnie ogląda się w ciemne, jesienne i zimowe wieczory.

      • Reply Wesley 24 września 2018 at 11:15 am

        No dobra z tym brakiem wstydliwych kart to troszkę przesadziłem, bo jakby nie spojrzeć to w każdym narodzie znajdą się jakieś mroczne karty. W naszym narodzie takich „kartek” bo trudno je nazwać spektakularnymi kartami, można by naliczyć maksymalnie kilkanaście. Chodziło mi o to, że w porównaniu do innych państw nasza historia wcale tak źle nie wygląda żebyśmy mieli zwieszać głowy gdy ktoś zapyta nas o narodowość. Owszem, jak każdy kraj swego czasu dokonywaliśmy mniejszych lub większych podbojów terytorialnych ale nigdy nie byliśmy krajem kolonizującym inne narody na miarę Hiszpanii, Anglii czy Portugalii. Nie dokonywaliśmy rozbiorów sąsiednich państw tylko sami rozbiorom byliśmy poddawani. Nie rozpętaliśmy I ani II WŚ jak również nie byliśmy sojusznikami Hitlera na miarę Stalina czy Mussoliniego. Churchill i Roosevelt również nie zachowali się honorowo tylko sprzedali Polskę na kilkadziesiąt lat Stalinowi i jego następcom, mimo iż to Polacy walczyli z niemieckim okupantem na frontach całej Europy i w dużej mierze przyczynili się do obrony Anglii przed Hitlerem itd,itd.
        Pisząc o braku czarnych kart w historii naszego narodu miałem na myśli właśnie tego typu działania, działania które rujnowały całe narody oraz państwa i to na długie lata.

        • Reply Hrabina Weltmeister 25 września 2018 at 8:14 pm

          Cześć Wesley! Bardzo mi miło, że znalazłam w Tobie wiernego czytelnika i że tak aktywnie komentujesz moje wpisy.
          Przede wszystkim można by dyskutować, czy jest coś takiego jak zbiorowa odpowiedzialność narodu za pewne zdarzenia. Przyjmijmy jednak, że coś takiego istnieje. Co do kolonializmu, to rzeczywiście mocarstwa kolonialne mają w swojej historii wstydliwe, związane z tym karty. Wiele z nich po dziś dzień stara się zadośćuczynić podbitym niegdyś ludom. Nie sądzę jednak, by Polska „szlachetnie” zrzekła się kolonizowania innych narodów. Po prostu nie miała takiej możliwości, bo w okresie kolonializmu była uwikłana w wojny lub znajdowała się pod zaborami. Trudno więc przypisywać Polsce „honorowe zachowanie”, gdyż nie wiemy, jak by się zachowała, gdyby była mocarstwem kolonialnym.
          Mimo wszystko, zgadzam się z Tobą, że Polska ma w swojej historii wiele honorowych momentów i stosunkowo mało tych, za które musiałaby się wstydzić. Tymtrudniej mi zrozumieć, że – przy takim korzystnym dla nas bilansie – niektórzy Polacy zupełnie wypierają ze świadomości wszelkie przewinienia naszego narodu. I nie mówię tu rzecz jasna o Tobie, ale o ludziach, których mam okazję słuchać lub z nimi rozmawiać, zwłaszcza w kontekście naszego stosunku do Żydów.

          • Wesley 26 września 2018 at 3:13 pm

            Cześć, dzięki za odpowiedź. Jako osoba zajmująca się prawem zapewne wiesz, że istnieje coś takiego jak zasada domniemanej niewinności, bodajże Art.5 KPK. Wobec powyższego, mówiąc językiem prawniczym (którego notabene nie lubię) bezzasadnym jest mówienie, że cyt „Nie sądzę jednak, by Polska „szlachetnie” zrzekła się kolonizowania innych narodów. Po prostu nie miała takiej możliwości, bo w okresie kolonializmu była uwikłana w wojny lub znajdowała się pod zaborami. Trudno więc przypisywać Polsce „honorowe zachowanie”, gdyż nie wiemy, jak by się zachowała, gdyby była mocarstwem kolonialnym. ”
            No właśnie, skoro nie wiemy jakby się zachowała to nie możemy przyjąć że zachowałaby się źle i była agresorem kolonialnym – prawda? Trzymajmy się więc faktów.
            Ciesze się, że dostrzegasz jednak te dobre momenty w historii naszego narodu, zwłaszcza że poświęciło im swoje życie wielu rodaków.

            Co do zbiorowej odpowiedzialności narodu to moim zdaniem coś takiego nie istnieje i nie powinno istnieć względem prawa a zwłaszcza w środowisku prawniczym, gdyż ani Ty ani ja nie możemy odpowiadać za działania naszego bliższego czy dalszego sąsiada (jako jednostki) a zwłaszcza zupełnie nam obcego mieszkańca drugiego końca kraju. Chyba że będziemy mówić o mentalności narodu czy jakiejś grupy społecznej, to wtedy będziemy mogli ewentualnie mówić o czymś na miarę odpowiedzialności zbiorowej. W innych przypadkach moim zdaniem taka odpowiedzialność nie istnieje a poszczególne czyny należy traktować indywidualnie. Wyjątkiem oczywiście są przedstawiciele władzy i zajmowane przez nich stanowiska wobec konkretnych wydarzeń. Choć w tych przypadkach nie zawsze wola władzy jest wolą narodu, jednak jest oficjalnym stanowiskiem państwa, ponadto powinna być stanowiskiem przynajmniej tej części narodu, która daną władzę wybrała w demokratycznych wyborach.

            Co do Żydów w Polsce to jest to temat bardzo skomplikowany i wielowątkowy i na forum go nie przerobimy. Trzeba wiedzieć, że Polska przez wiele lat była swego rodzaju ostoją żydowską dla wypędzonych Żydów z wielu innych państw; również przez naszych wschodnich jak i zachodnich sąsiadów. Z zasłyszanych informacji kompetentnych osób, Żydzi przed ok.100 laty chcieli na naszych terenach stworzyć państwo żydowskie wraz z Polakami. Na takie kroki Polska nie mogła się zgodzić i dlatego polskie władze zaczęły ograniczać prawa żydowskie i ich kontrolować. Oczywiście piszę to w dużym uproszczeniu. Okres II WŚ i eksterminacji Żydów należy przypisać wyłącznie Niemcom a nie nazistom i Polakom, choć jak wiadomo zdarzały się przypadki kolaborowania nie tylko wśród Polaków ale i samych Żydów przeciwko Żydom. Jednak nie można mówić, że Polska jako kraj uczestniczyła w eksterminacji Żydów czy prowadziła obozy koncentracyjne, bo władze polskie nigdy takiej decyzji nie wydały w przeciwieństwie do władzy niemieckiej.
            Podobną sytuację jak Polska przed stu a nawet więcej laty przechodzi aktualnie Europa Zachodnia z wyznawcami Islamu i jeżeli te państwa, które licznie przyjmują uchodźców islamskich nie zaczną kontrolować napływu i rozrostu tych nacji w swoich krajach, to za jakiś czas rdzenna ludność zostanie parobkami we własnych krajach kontrolowanych przez Islam. Już dzisiaj jesteśmy świadkami całych dzielnic islamskich do których zwykły Europejczyk lepiej żeby się nie zbliżał.
            Nie jestem antysemitą, ale goście w krajach do których przybywają żeby zamieszkać na stałe, winni się z nimi asymilować a nie izolować a co gorsza dyktować warunki i rozprzestrzeniać terytorialnie. Jak my jedziemy do innego kraju to szanujemy jego zwyczaje i tradycje a islamiści zwłaszcza ci zradykalizowani już nie. Rozpoczynając od natarczywego nękania kobiet po zamachy terrorystyczne włącznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.