• Krówki usteckie i Cafe Mistral

    W podróżowaniu wyznaję zasadę, że nigdy nie idę dwa razy do tej samej restauracji lub kawiarni, bo zależy mi na tym, żeby poznać jak najwięcej miejsc. Nie oznacza to jednak, że nie jestem w stanie zrobić wyjątku. W Ustce spędziłam trzy pełne dni i każdego dnia odwiedzałam Cafe Mistral. W opinii wielu jest to najlepsza kawiarnia w Ustce, a – kto wie – może i na całym wybrzeżu! Nie ma jednak sensu robić porównań i układać klasyfikacji, to co naprawdę istotne to ciasta, które potrafią przenieść w inny wymiar.

    Read More

  • Podróże i wino – Dni Australii w Poznaniu

    Trzy rzeczy są najważniejsze w życiu: wino, podróże i… wino. A jakoś tak się składa, że podróże mają zazwyczaj bardzo dużo wspólnego z winem. W końcu pracujemy po to, żeby podróżować, a podróżujemy po to, żeby pić. Być w jakimś miejscu, być może jeden jedyny raz w życiu, i nie poznać tamtejszej kultury kulinarnej, nie spróbować lokalnych trunków, byłoby niewybaczalnym błędem. Nie bez powodu najatrakcyjniejsze regiony turystyczne często pokrywają się obszarowo z regionami uprawy winorośli, wystarczy wymienić (moją ukochaną) Toskanię, okolice Renu i Mozeli w Niemczech, czy słynne rejony winiarskie we Francji. Dla nas, Europejczyków, są to prawdziwe ikony, warto jednak pamiętać, że świat wina nie kończy się na Starym Kontynencie, chociaż niewątpliwie się z niego wywodzi. VII Dni Australii w Poznaniu były doskonałą okazją, by poznać Australię jako region winiarski i przekonać się, że tamtejsze tradycje winogrodnicze mogą z powodzeniem konkurować z europejskimi.Read More

  • 10 powodów, by jeść rogale świętomarcińskie

    Mieszkam w Wielkopolsce, wiec mam to szczęście, że 11 listopada nie kojarzy mi się z burdami narodowców na marszach niepodległości. Kojarzy mi się z rogalami świętomarcińskimi, które w Wielkopolsce jadane są tradycyjne właśnie w ten dzień. Rogale świętomarcińskie powstały w Poznaniu i stały się cukierniczym symbolem miasta. Wiedeń ma tort Sachera, Lizbona ma pasteis de Belem, a Poznań ma rogale świętomarcińskie.Read More

  • Tort Sachera – ciacho dla prawnika

    Ostatnio na blogu piszę głównie o wiedeńskich kawiarniach i chociaż jest to właściwie temat-rzeka, to obiecuję, że dzisiejszy wpis będzie na ten moment ostatni. Pisałam już o kulturze kawiarnianej, która ukształtowała się w Wiedniu w czasach secesji (klik) oraz o kultowych wiedeńskich kawiarniach i o tym, co można w nich zjeść i wypić (klik). Dzisiaj natomiast przyjrzymy się bliżej najsłynniejszemu ciastu świata, czyli tortowi Sachera. W zasadzie jest to przecież zwykły kawałek ciasta, a jednak udało mu się uzyskać status najbardziej znanego tortu w historii i stać się jednym z symboli Wiednia. A to z kolei oznacza, że ten, kto ma prawo sprzedawać ten „oryginalny” tort Sachera posiada prawdziwą żyłę złota. Nic więc dziwnego, że roszczących sobie takie prawa było więcej.Read More

  • Kaffee und Kuchen w Wiedniu

    Mój schemat odchudzania związany z wakacjami zawsze wygląda podobnie:

    Etap I – Na miesiąc przed wyjazdem oświadczam moim najbliższym: „Został miesiąc do wyjazdu. Odchudzam się. Nic nie jem, choćbyście mnie nie wiem jak zmuszali.”

    Etap II – Niestety miesiąc do urlopu oznacza też miesiąc dalszej walki z codzienną rzeczywistością. Niezbędne jest więc wspomaganie się czekoladą. Przychodzi dzień wyjazdu, a ja postanawiam sobie, że skoro nie udało mi się schudnąć przed wakacjami, to wykorzystam je właśnie do tego, żeby zgubić zbędne kilogramy. Na pewno schudnę zresztą od samego chodzenia po muzeach!

    Etap III – Jestem na wakacjach i początkowo idzie mi nieźle. Niestety szybko uświadamiam sobie, że nie ma to jak poznawanie nowego kraju od strony kulinarnej. A zresztą wakacje są właśnie od tego, żeby dać sobie trochę luzu. Więc ostatecznie zacznę się odchudzać po powrocie, co niniejszym właśnie czynię.Read More

  • Kuchnia Fuerteventury – czyli co zjeść na pustyni

    Aby dobrze zrozumieć, na czym polega kuchnia Fuerteventury, trzeba mieć świadomość, że jest to wyspa, na której prawie nic nie rośnie. Tworzą ją pustynne, powulkaniczne wzgórza, na których – ze względu na ukształtowanie terenu i suchy klimat – rozwój rolnictwa był prawie niemożliwy, a przynajmniej nie w stopniu, który pokrywałby zapotrzebowanie mieszkańców. Do dziś jest dla mnie w pewnym stopniu zagadką, co jedli mieszkańcy Fuerte w czasach, gdy import żywności był znaczenie trudniejszy niż obecnie. Wygląda na to, że Kanaryjczycy potrafili sobie jednak radzić nawet w tak ekstremalnych warunkach, choć podobno w historii wyspy był okres, gdy jej mieszkańcy cierpieli skrajną biedę i głód.Read More

  • Kulinarny weekend w Poznaniu

    Po tym, jak osiągnęłam szczyty moich kulinarnych możliwości, przygotowując sobie kaszę z warzywami, uznałam, że dość już gotowania na ten miesiąc i od teraz pozwolę innym gotować dla mnie. To była dobra okazja, żeby przetestować poznańskie jadłodajnie, w których jeszcze nie byłam. A trzeba przyznać, że Poznań w ostatnich latach bardzo się pod tym względem rozwinął. Sami poznaniacy też coraz chętniej korzystają z kulinarnej oferty swojego miasta i stają się bardziej świadomymi klientami. Restauratorzy natomiast starają się spełnić, a nawet wyprzedzić oczekiwania swoich gości. Dzięki temu w mieście mamy naprawdę wiele interesujących lokali, w których można zjeść coś więcej niż standardowy schabowy z frytkami, a przy okazji przyjemnie spędzić czas w miłym dla oka otoczeniu i przyjaznej atmosferze. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pięć miejscówek, które odwiedziłam w minionych dniach.Read More

  • Państwo Śródka

    Pierwszy spacer po Śródce odbyłam jakieś dwa lata temu. Śródka nie była wtedy jeszcze – tak jak dzisiaj – najmodniejszą dzielnicą Poznania, a na jej uliczkach nie spotkałam wówczas żadnego hipstera. Tamtego dnia wcześniej skończyłam praktyki i miałam wolne popołudnie, a że dopadł mnie jakiś straszny kryzys egzystencjalny, postanowiłam poszukać miejsca, w którym będę mogła spokojnie pomyśleć. Żar dosłownie lał się z nieba, więc chłodne i ciche mury poznańskiej katedry wydawały mi się wprost idealne dla tego celu. Z trudem pchnęłam ciężkie drzwi bocznego wejścia do katedry i wsunęłam się do środka. Budowlę zwiedzała właśnie mała grupka włoskich turystów, poza tym jednak wnętrze było puste. Przysiadłam na ławce i odchyliłam głowę, żeby przyjrzeć się sklepieniu. W miejscu, które było świadkiem wielu wieków historii, moje własne problemy nie wydawały mi się już tak trudne. Na koniec zrobiłam jeszcze rundkę dookoła katedry i wetknęłam nos między kraty Złotej Kaplicy, żeby zobaczyć grobowiec pierwszych władców Polski. Katedrę opuściłam wyraźnie pokrzepiona na duchu i w znacznie lepszym nastroju.Read More

  • Grecka kuchnia – z czym to się je

    Nie jestem specjalistką od żadnej kuchni, a już najmniej od swojej własnej. Natomiast bardzo lubię jeść, zwłaszcza jeśli uda mi się połączyć tę przyjemność z podróżowaniem. Zawsze chętnie też dzielę się moimi kulinarnymi wrażeniami z każdym, kto ma ochotę ich wysłuchać. Dzisiaj trafiło na Was, a tematem będzie grecka kuchnia. Nie spodziewajcie się jednak, że znajdziecie tu kompleksową wiedzę, fachowe objaśnienia dań czy przepisy na odtworzenie greckich potraw w domu (jestem pewna, że osoby, które próbowały upieczonej przeze mnie tarty, domagałyby się zablokowania mojej strony, gdyby miał się na niej pojawić jakiś przepis). Na moim blogu grecka kuchnia zostanie po prostu przedstawiona tak, jak ją zapamiętałam z kilkudniowego pobytu w Atenach w marcu tego roku. Read More