Frankfurt nad Menem – zwiedzanie z przewodnikiem

W lipcu spędziłam kilka dni na polsko-niemieckim seminarium we Würzburgu. Chociaż Würzburg jest terytorialnie położony w Bawarii, to jego mieszkańcy nie identyfikują się z mentalnością Bawarczyków (więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj). Zdecydowanie bliżej im do mieszkańców położonego niedaleko Frankfurtu nad Menem, kosmopolitycznej metropolii i centrum europejskiego biznesu. Nawet jeżeli nie wybierzecie Frankfurtu na główny cel podróży, to być może będziecie tam w interesach, albo spędzicie tam kilka godzin w oczekiwaniu na lot (lotnisko we Frankfurcie jest popularnym miejscem przesiadkowym). Niezależnie od okazji, warto wygospodarować trochę czasu, aby zwiedzić to miasto. Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, co koniecznie powinniście uwzględnić w swoim programie zwiedzania.

 

Ja miałam to szczęście, że prowadzący moje seminarium zorganizowali nam zwiedzanie Frankfurtu z przewodnikiem. Przewodnik miejski to moja wymarzona praca i wciąż mam nadzieję, że będę zajmować się tą profesją na emeryturze. Z tego względu zwiedzanie w towarzystwie zawodowego przewodnika sprawia mi ogromną przyjemność, bo lubię podpatrywać jego pracę. Jeżeli bylibyście zainteresowani wynajęciem we Frankfurcie licencjonowanego przewodnika dla swojej grupy, to niezbędne informacje znajdziecie na tej stronie. Fajną opcją jest zorganizowanie tematycznego zwiedzania. My poznawaliśmy miasto pod hasłem przewodnim migracji, bo taki też był jeden z tematów naszego seminarium.

Nasz przewodnik miał ogromną wiedzę historyczną i z jego opowieści dowiedzieliśmy się, że we Frankfurcie przepływ różnych narodowości miał miejsce od zawsze. Każda grupa przynosiła ze sobą nowe umiejętności, co miało duży wpływ na rozwój i sukces miasta. Często postrzegamy współczesne problemy migracyjne jako znak naszych czasów, tymczasem przepływ ludności nie jest niczym nowym. Można by nawet powiedzieć, że historia świata jest historią migracji. Zanim więc wpadniemy w panikę, że świat się wali, bo zalewają nas uchodźcy, spróbujmy na chłodno zbadać temat i dowiedzieć się, czy rzeczywiście mamy powody do obaw. Być może pomocny okaże się dla Was jeden z moich ostatnich wpisów, w którym piszę o moich wrażeniach z wizyty w ośrodku dla uchodźców.

Niemcy to kraj, po którym podróżuję zdecydowanie najczęściej i był to już mój trzeci raz we Frankfurcie nad Menem. Przedstawiam Wam moją subiektywną listę rzeczy do zobaczenia lub do zrobienia we Frankfurcie, która jest kompilacją tych trzech pobytów. Może znajdziecie wśród nich coś dla siebie?

1. Rynek we Frankfurcie nad Menem

nosi właściwą nazwę Römerberg, co oznacza „górę Rzymian”, chociaż ukształtowanie terenu nie wskazuje na obecność góry w tym miejscu. Nazwa wzięła się prawdopodobnie od gospody „Pod Rzymianinem”, która stała przy obecnym rynku i była popularnym miejscem noclegu dla kupców przybywających z wszystkich stron świata na targi. Co ciekawe, dawna gospoda stanowi dzisiaj część frankfurckiego ratusza (oczywiście po wielu przebudowach). Frankfurtowi nigdy nie udało się wybudować ratusza „od zera”. Aby stworzyć siedzibę władz miejskich połączono kilka przyległych kamienic, w tym wspomnianą gospodę. Po dziś dzień ratusz we Frankfurcie określany jest jako „Römer”, czyli Rzymianin.

Frankfurt strasznie ucierpiał podczas II wojny światowej. Po zakończeniu działań wojennych historyczna starówka leżała w gruzach. W zasadzie wszystkie otaczające rynek kamieniczki, które wyglądają na zabytkową zabudowę, są podniesionymi ze zgliszczy rekonstrukcjami doszczętnie zburzonych budynków. Proces rekonstrukcji trwa do dzisiaj, ale nie wszystkie historyczne budynki zdecydowano się odbudować. Ubytki uzupełniono zabudową o wątpliwych walorach estetycznych. Często narzekamy, że komunistyczna architektura zepsuła krajobraz polskich miast. Po części to prawda, ale brzydkie powojenne budownictwo jest obecne także w miastach, które z komunizmem nigdy nie miały nic wspólnego, jak choćby Norymberga, czy właśnie Frankfurt. Nasz przewodnik pokazywał nam zdjęcia rynku sprzed bombardowań – serce się kraje, jeśli porównać je do obecnego wyglądu tego miejsca.

Zwiedzanie Frankfurtu

Ratusz we Frankfurcie

Rynek we Frankfurcie

2. Dom Goethego

Dużo lepiej niż wśród nowoczesnych wysokościowców czuję się w miejscach na wskroś historycznych. Jeżeli ktoś ma podobne upodobania, to mogę z czystym sumieniem polecić mu zwiedzanie Goethe Haus, czyli domu, w którym urodził się i w którym mieszkał Johann Wolfgang Goethe. Goethego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, więc nie będę tu rozwodzić się nad tą postacią. Dość wspomnieć, że Goethe jest dla Niemców tym, czym Mickiewicz dla Polaków. Nawet jeżeli niemiecki romantyzm do Was nie przemawia, to dom Goethego warto jest zwiedzić jako przykład domu zamożnego mieszczaństwa z dokładnie odtworzonym osiemnastowiecznym wnętrzem. Zwiedzając, choć przez chwilę można się poczuć jak podczas podróży w czasie. Bilet normalny kosztuje 7 EUR.

3. Muzeum Städel

Dla pełnej satysfakcji ze zwiedzania dużego miasta potrzebuję przynajmniej jednej galerii sztuki. I potrafię sterroryzować moją grupę, byleby tylko ten cel osiągnąć. We Frankfurcie mieści się jeden z najważniejszych zbiorów obrazów na świecie, zlokalizowany w Städel Museum na nadbrzeżu Menu, po przeciwległej stronie rzeki w stosunku do rynku. Da się tam dojść pieszo ze starówki. Znajdziecie tam dzieła Vermeera, Rembrandta, Rubensa, Holbeina, Botticellego, Moneta, Maneta, Degasa, Picassa, Renoira, Matisse’a, Cezanne’a i wielu innych mistrzów pędzla. Po obejściu wszystkich sal muzealnych, chociażby pobieżnym, trudno jest utrzymać się na nogach, ale nic nie zastąpi duchowych przeżyć, jakie daje obcowanie z TAKĄ sztuką ;) Pamiętajcie, że muzeum w poniedziałki jest nieczynne! Bilet normalny kosztuje 14 EUR.

4. Obserwowanie lądujących samolotów

jest doskonałą rozrywką, w dodatku (za dnia) dostępną non stop. Ruch na lotnisku we Frankfurcie jest tak duży, że jeden samolot nie zdąży jeszcze wylądować, a już spomiędzy chmur wyłania się kolejna maszyna. Pomimo że okropnie boję się latać (jeśli chcielibyście o tym poczytać i mieć ze mnie polew, to zapraszam do wpisu o locie do Aten – część 1 i część 2), to obserwowanie samolotów zawsze wyzwala we mnie pozytywne uczucia – kojarzy mi się z wolnością i obietnicą przygody. Poza tym przypomina mi dom, w którym mieszkałam w Brukseli – położony był niedaleko lotniska i mogłam leżąc na ogródku obserwować białe podbrzusza lądujących gigantów.

Najlepszym miejscem do obserwowania samolotów w centrum Frankfurtu jest przeznaczona dla ruchu pieszego kładka nad Menem – Eiserner Steg. Mamy też stamtąd dobrą pozycję do podziwiania frankfurckich wieżowców, w tym nowej siedziby Europejskiego Banku Centralnego. Mam spory dystans do świata wielkiego biznesu i fanką szklanych drapaczy chmur raczej nie zostanę, ale muszę przyznać, że budynek EBC lśniący w blasku zachodzącego słońca naprawdę robił wrażenie.

Liczę na to, że udało mi się zachęcić Was do tego, byście wciągnęli Frankfurt na listę miast, które warto odwiedzić ;)