• Wiedeńskie kawiarnie

    … czyli jak zostać secesyjną femme fatale i dlaczego to się nie uda

    Właśnie zorientowałam się, że od mojego ostatniego wpisu minął już miesiąc i uznałam, że nie mogę dłużej przeciągać swojej bezczynności. Za spadek aktywności na blogu odpowiedzialne są moje dwutygodniowe wakacje. Chociaż podróż po Austrii dostarczyła mi wiele nowych tematów na bloga, to też zupełnie wytrąciła mnie z orbity rzeczywistości. Oczywiście wróciłam do Polski już jakiś czas temu, ale nadal nie udało mi się ukończyć obróbki zdjęć, no i pewne sprawy okazały się priorytetowe wobec umieszczenia na blogu pierwszej relacji z wyjazdu (np. obejrzenie całego sezonu Stranger Things albo przeczytanie książki o koreańskim rytuale pielęgnacji cery).Read More

  • Betancuria – historyczna stolica Fuerteventury

    Ponad sześć wieków wcześniej, zanim na Fuerteventurę dotarła polska blogerka, znana jako Hrabina Weltmeister, przypłynął tutaj niejaki Jean de Béthencourt. Chociaż Francuz, pracował dla hiszpańskiego króla, który zlecił mu zdobycie Wysp Kanaryjskich. Wulkaniczne, pustynne wysepki nie były może krainą mlekiem i modem płynącą, ale poza garstką miejscowej ludności – Guanczów, były zamieszkane przez bardzo cenne robale, żyjące na krzewach opuncji czerwce kaktusowe, z których – po ich wysuszeniu i zmieleniu – otrzymywano czerwony barwnik, koszenilę. Podbój Béthencourta zakończył się sukcesem i Hiszpania zyskała dla siebie wyspy, które wkrótce okazały się doskonałą bazą wypadową dla dalszych odkryć i konkwist (to właśnie tutaj Kolumb miał swój ostatni postój przed wyruszeniem w przełomową podróż na Zachód), a znacznie później – rajem turystycznym. Wbrew własnym oczekiwaniom, Béthencourt nie zbił majątku na podboju wysp, udało mu się jednak pozostawić po sobie ślad w postaci miasta, które przez wiele lat było stolicą Fuerteventury, a które nazwę zawdzięcza swojemu założycielowi – Betancurii.Read More

  • Państwo Śródka

    Pierwszy spacer po Śródce odbyłam jakieś dwa lata temu. Śródka nie była wtedy jeszcze – tak jak dzisiaj – najmodniejszą dzielnicą Poznania, a na jej uliczkach nie spotkałam wówczas żadnego hipstera. Tamtego dnia wcześniej skończyłam praktyki i miałam wolne popołudnie, a że dopadł mnie jakiś straszny kryzys egzystencjalny, postanowiłam poszukać miejsca, w którym będę mogła spokojnie pomyśleć. Żar dosłownie lał się z nieba, więc chłodne i ciche mury poznańskiej katedry wydawały mi się wprost idealne dla tego celu. Z trudem pchnęłam ciężkie drzwi bocznego wejścia do katedry i wsunęłam się do środka. Budowlę zwiedzała właśnie mała grupka włoskich turystów, poza tym jednak wnętrze było puste. Przysiadłam na ławce i odchyliłam głowę, żeby przyjrzeć się sklepieniu. W miejscu, które było świadkiem wielu wieków historii, moje własne problemy nie wydawały mi się już tak trudne. Na koniec zrobiłam jeszcze rundkę dookoła katedry i wetknęłam nos między kraty Złotej Kaplicy, żeby zobaczyć grobowiec pierwszych władców Polski. Katedrę opuściłam wyraźnie pokrzepiona na duchu i w znacznie lepszym nastroju.Read More

  • Plaka i Monastiraki – Ateny nie tylko antycznie

    W każdym dużym mieście jest taka dzielnica: trochę na uboczu, ale tętniąca życiem, siedziba artystów i teren pchlich targów, miejsce w którym można zaszyć się w maleńkiej knajpce i po prostu obserwować ludzi: miejscowych i turystów. Takie właśnie są Plaka i Monastiraki – ateńskie dzielnice, w których spomiędzy sklepów i straganów wyrastają ruiny starożytnych budowli, a gwarne, pełne sklepów uliczki sąsiadują z zacisznymi zaułkami o typowo mieszkalnym charakterze. Co więcej, ktokolwiek wybierze się na Plakę i Monastiraki może być pewny jednego – będzie miał wspaniały widok na Akropol.Read More

  • W poszukiwaniu Plaży Sotavento

    Dwa poprzednie wpisy poświęciłam na opis moich dramatycznych przeżyć z całkiem niedramatycznego lotu do Aten (możecie o nich przeczytać tutaj i tutaj). Skoro latanie samolotem tak dobrze mi szło, postanowiłam – by nie wyjść z wprawy – wybrać się w kolejną lotniczą podróż. I tak, w niecały miesiąc od przelotu do stolicy Grecji, poleciałam na Fuerteventurę.Read More

  • Wielka piątka – topowe pomniki i rzeźby miejskie

    Kilka tygodni temu zrobiłam ranking moich ulubionych restauracji. Pora na kolejne zestawienie – tym razem na tapetę wzięłam pomniki. Może się wydawać, że europejskie miasta są usiane pomnikami i statuami. Tymczasem niewiele jest monumentów, które potrafią zapaść w pamięć. A przynajmniej trudno je wyłowić w morzu atletycznych mężczyzn na koniach, zdobiących prawie każdy wielkomiejski plac. Są jednak pomniki, które zdecydowanie się wyróżniają – przedstawiam Wam piątkę moich faworytów. Jako że zgodnie ze słownikiem języka polskiego definicja pomnika została zawężona do posągów, obelisków, płyt itp., wzniesionych ku czci jakiejś osoby lub dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia, postanowiłam nieco rozszerzyć tą kategorię o dwie interesujące rzeźby miejskie.Read More

  • Maison Antoine – gdzie Angela Merkel wpada na frytki

    Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, że w minionym tygodniu odbył się w Brukseli szczyt Unii Europejskiej. Poruszano na nim bardzo ważne dla przyszłości UE tematy, jak możliwe wystąpienie z Unii Wielkiej Brytanii i kryzys migracyjny. Jednak zarówno wypracowany kompromis z Wielką Brytanią, jak i problem napływu uchodźców zostały usunięte w cień przez wiadomość, która zelektryzowała wszystkich i błyskawicznie obiegła świat: Angela Merkel poszła na frytki. Dzisiejszy wpis będzie więc traktował o legendarnej budce z frytkami, którą odwiedziła niemiecka kanclerz: Maison Antoine na Place Jourdan w Brukseli.Read More

  • Dagebüll – koniec świata nad Morzem Północnym

    Jakiś czas temu byłam wielką fanką emitowanego na Discovery serialu Najniebezpieczniejszy zawód świata. Nigdy nie byłam jednak przekonana do tego przydługiego tytułu, więc wymyśliłam własny: Poławiacze krabów, jako że serial dokumentuje pracę załóg kutrów rybackich, które zajmują się właśnie połowem krabów. Rybacy wypływają na lodowate wody Morza Beringa, gdzie muszą stoczyć walkę z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Kutry, na których pływają bohaterowie serialu, zawijają do Dutch Harbor. Jest to port miasta Unalaska, położonego na wyspie o tej samej nazwie, należącej do archipelagu Aleutów i stanowiącej część terytorium Alaski. Od czasu serialu, Unalaska wskoczyła na wysoką pozycję moich podróżniczych marzeń. Zanim je zrealizuję, postanowiłam poszukać miejsca, które pozwoli mi choć w części poczuć surowy, nadmorski klimat, bez potrzeby udawania się na drugi koniec globu. Mój wybór padł na niemiecką miejscowość Dagebüll, położoną nad Morzem Północnym, niedaleko granicy z Danią.Read More

  • Malarze Normandii w CK ZAMEK

    Od kiedy przeczytałam artykuł o Dagny Juel Przybyszewskiej w jednym z numerów Wysokich Obcasów Ekstra, moją wielką niespełnioną ambicją życiową jest należeć do artystycznej bohemy: ubierać się na czarno, pić absynt i być pod każdym względem wyzwoloną obyczajowo. No dobra… w prawdziwym życiu staram się zapewnić sobie chociaż dostęp do sztuki, tworzonej przez moich idoli z przełomu wieków, dlatego nie mogłam opuścić wystawy Malarze Normandii, odbywającej się w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK.Read More

  • Jarmark bożonarodzeniowy w Pasawie

    Przewodnik po jarmarkach bożonarodzeniowych – część 1

    W minioną niedzielę rozpoczął się Adwent, a miasta rozbłysły już światłem świątecznych iluminacji. Czuję się zatem w pełni uprawniona, by – zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego wpisu – rozpocząć cykl o świątecznych jarmarkach. Dziś na blogu pierwsza część mojego Przewodnika po jarmarkach bożonarodzeniowych – fotorelacja z jarmarku w Pasawie.Read More