• Zurych na fotografiach

    Kontynuując temat Szwajcarii na blogu, nie mogę pominąć mojego popołudnia w Zurychu. Bo zwiedzałam Zurych, to oczywiste – znajomy Polak zabrał mnie na wycieczkę po mieście. Co prawda oprowadzanie odbywało się w trybie „masz sekundę na zdjęcie, a potem próbuj dogonić przewodnika”, ale ciekawostki historyczne serwowane przez mojego znajomego całkowicie rekompensowały mi sprinterskie tempo. W tym momencie zastanawiam się, co tak właściwie powinnam napisać o Zurychu. Miasto podobało mi się bardzo bardzo, ale czy właściwie jest coś, co je wyróżnia spośród dziesiątek europejskich miast, które do tej pory widziałam? Coś, co pozwoli mi napisać sensowny post na bloga, który nie będzie podobny do postów o dowolnym mieście X, Y czy Z?

    Read More

  • Zwiedzanie Lucerny i wjazd na Stanserhorn

    Zwiedzanie w grupie czy solo?

    Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wolę zwiedzać w towarzystwie czy sama, to odpowiedziałabym, że wolę w towarzystwie. Jest bezpieczniej, weselej, a zdjęcia grupowe to mój ulubiony rodzaj fotografii. Zwiedzanie w pojedynkę także ma jednak masę zalet, z których najważniejszą jest to, że nie trzeba się do nikogo dostosowywać: ani pod względem terminu wycieczki, czasu wyjazdu i powrotu, ani pod względem programu zwiedzania, ani pod względem wyboru posiłku, który – jak wiadomo – jest najważniejszą atrakcją każdej wycieczki. Każdy ma też indywidualne tempo zwiedzania i jeżeli grupa jest pod tym względem niedopasowana, to jednym wycieczka będzie się kojarzyła z szaleńczym pędem, a drudzy będą się denerwować, że przez spowalniających uczestników nie zobaczą wszystkiego, co zaplanowali. Taka wyprawa może łatwo zamienić się w koszmar. Przy zwiedzaniu solo tego problemu nie ma. Nic dziwnego, że właśnie ten sposób zwiedzania jest najbardziej efektywny i najmniej stresujący.

    Read More

  • Jak zostałam biathlonistką

    Wiecie, co najbardziej kocham w podróżach? To, że stwarzają sytuacje, w których jesteśmy zmuszeni wykroczyć poza granice własnych możliwości. Sytuacje, w których nie możemy powiedzieć: „to nie dla mnie”, „boję się”, „pierwsza nie zagadam”. W efekcie robimy rzeczy, na które nigdy byśmy się nie zdecydowali, gdyby nie wymagały tego okoliczności. Przed wyjazdem do Szwajcarii wydawało mi się niemożliwe, bym kiedykolwiek miała strzelać z broni palnej. A jednak zrobiłam to. Jak do tego doszło?

    Read More

  • Reńskie trio – Rheinfall, Schaffhausen i Stein am Rhein

    Szwajcaria warta każdego franka

    Dobre życie polega na wykorzystywaniu okazji, które pojawiają się na naszej drodze. Dla mnie taką okazją była propozycja wyjazdu na praktykę do Szwajcarii. Propozycja, z której nie mogłam nie skorzystać. Szczerze, powiedziałam „tak” zanim znane mi były jakiekolwiek szczegóły tego przedsięwzięcia. Miałam już doświadczenie z praktykami za granicą i wiedziałam, że sobie poradzę. W odróżnieniu od zwykłego wyjazdu turystycznego, praktyki pozwalają też pożyć przez chwilę jak członek społeczeństwa obcego kraju – pracować, robić zakupy, dojeżdżać codziennie komunikacją miejską. Nie do przecenienia jest też rzecz jasna super doświadczenie zawodowe. Poza tym miał to być wyjazd do SZWAJCARII – kraju, którym moja noga nie stanęłaby pewnie tak prędko.

    Read More

  • Muzeum Browaru w Żywcu

    W jednym z ostatnich postów pisałam o tym, jak zorganizować rodzinną wycieczkę na bazie doświadczeń z organizacji wyjazdu w Beskidy. Wspomniałam tam, że przy okazji odwiedzin u rodziny w górach, udało nam się zaliczyć Muzeum Browaru w Żywcu. Dziś nadszedł dzień na wpis o wrażeniach z wizyty w muzeum. Do piwa i alkoholu w ogólności można mieć różne podejście, ale chyba każdy zgodzi się z tym, że polska tradycja browarnicza to coś, z czego powinniśmy być dumni. Poza formą kultywowania tej tradycji polegającą na wlewaniu w siebie litrów bursztynowego trunku podczas oglądania meczu, warto dowiedzieć się co nieco o historii browarnictwa i samym procesie warzenia piwa. Muzeum Browaru Żywiec daje możliwość zgłębienia takiej wiedzy.

    Read More

  • Frankfurt nad Menem – zwiedzanie z przewodnikiem

    W lipcu spędziłam kilka dni na polsko-niemieckim seminarium we Würzburgu. Chociaż Würzburg jest terytorialnie położony w Bawarii, to jego mieszkańcy nie identyfikują się z mentalnością Bawarczyków (więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj). Zdecydowanie bliżej im do mieszkańców położonego niedaleko Frankfurtu nad Menem, kosmopolitycznej metropolii i centrum europejskiego biznesu. Nawet jeżeli nie wybierzecie Frankfurtu na główny cel podróży, to być może będziecie tam w interesach, albo spędzicie tam kilka godzin w oczekiwaniu na lot (lotnisko we Frankfurcie jest popularnym miejscem przesiadkowym). Niezależnie od okazji, warto wygospodarować trochę czasu, aby zwiedzić to miasto. Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, co koniecznie powinniście uwzględnić w swoim programie zwiedzania.

    Read More

  • Zwiedzanie Würzburga w stylu slow

    Stereotypowo Niemcy nie należą do krajów najbardziej atrakcyjnych turystycznie. Ktokolwiek tak myśli, popełnia jednak duży błąd. Nasi zachodni sąsiedzi mają wiele do zaoferowania zarówno miłośnikom zabytków, jak i wielbicielom przyrody. Przekonuję się o tym za każdym razem, kiedy jestem w tym kraju i postawiłam sobie za cel przekonywać do tego innych. Dzisiaj na tapetę bierzemy Würzburg.

    Read More

  • Pomysł na rodzinną wycieczkę + Hala Boracza w Żabnicy

    „Trzeba by kiedyś zorganizować wycieczkę do Żabnicy” – powiedzieliśmy sobie z E. gdzieś pomiędzy wielkanocną babką a żurkiem. Żabnica jest malowniczą wioską w Beskidzie Żywieckim, w której urodził się nasz Dziadek i w której wciąż mieszka spora część naszej rodziny. „Trzeba by” jest często synonimem „nigdy”, ale tym razem było inaczej. Utworzyłam wydarzenie na Facebooku „Rodzinny wyjazd do Żabnicy” i klamka zapadła.

    Read More

  • Poczdam Express

    Głęboką nocą trzy postacie przemieszczały się szybkim krokiem po pustych ulicach Frankfurtu nad Odrą. Powietrze było czyste i rześkie, a rój gwiazd rozświetlał niebo – widok, jakiego nie spotyka się w wielkim mieście. Przy moście na Odrze wędrowcy uzgodnili coś jeszcze między sobą, po czym jeden z nich się oddalił, a pozostała dwójka ruszyła naprzód, gotowa przekroczyć granicę na rzece. Poruszali się cicho i rozglądali ostrożnie na wszystkie strony – widocznie starali się przedostać na polską stronę niezauważeni przez nikogo.

    Read More

  • Siena – słoneczna przechadzka po mieście

    Restauracja Suszone Pomidory już od jakiegoś czasu święci triumfy w Poznaniu. Sama się sobie dziwię, że aż tak długo ją omijałam. Rzecz jasna nie robiłam tego specjalnie, po prostu czekałam na odpowiednią okazję. A ta właśnie się przydarzyła. Moja przyjaciółka Ania wróciła na chwilę ze studiów w Niemczech i razem z kolejną członkinią naszej paczki – Julitą ustaliłyśmy, że niezbędne jest zorganizowanie małego spotkanka. Ostatecznie wcale nie skończyło się na małym spotkanku, ale na trzygodzinnej posiadówie, testowaniu restauracyjnych przysmaków i plotkach. Teraz już wiem, dlaczego w Suszonych Pomidorach tak trudno o wolny stolik.

    Read More