• In Italia no problemo

    Noc. Srebrny chevrolet sunie wąskimi uliczkami Porto Maurizio. Zgodnie z planem powinniśmy być tu o wiele wcześniej, ale po drodze zatrzymaliśmy się w Mediolanie, próbując dociec, czy Ostatnia Wieczerza rzeczywiście kryje w sobie tajemnicę. Wyładowaliśmy bagaże i ruszyliśmy w miasto, starając się znaleźć miejsce, gdzie można by zostawić samochód.Read More

  • Hallstatt i Bad Ischl – austriacka bajka

    Hallstatt – austriacki oryginał, replika made in China

    Za górami, za lasami, nad pięknym jeziorem leży sobie Hallstatt – urokliwe, pocztówkowe miasteczko. Krajobraz Hallstatt i okolic został doceniony przez UNESCO, które wpisało go na listę Światowego Dziedzictwa. A ponieważ azjatyccy turyści mają fioła na punkcie wszystkiego, co znalazło się na liście UNESCO, to oszaleli także na punkcie Hallstatt. Do tego stopnia, że w Chinach powstała nawet replika miasteczka. Na uliczkach Hallstatt dominują jednak wiecznie uśmiechnięci Południowi Koreańczycy z selfie-stickami w jednej i wypasionymi lustrzankami w drugiej ręce.Read More

  • Zła pogoda na wakacjach

    … i trzy przypadki, gdy wyniknęło z niej coś dobrego

    Są kraje, w których dobra pogoda na wakacjach jest w zasadzie gwarantowana. Prawdziwy podróżnik powinien sobie jednak zapewnić różnorodność i podróżować także do miejsc obarczonych ryzykiem poważnego wymarznięcia. Czasami takie ryzyko się opłaci, a czasami nie, ale nawet gdy jest zimno i pada, to trudno marnować dzień na siedzenie w hotelu. Trzeba zacisnąć zęby, ubrać się jak Amundsen (zakładając oczywiście, że wpadło się na to, by zabrać ze sobą ciepłe rzeczy) i wyjść na zwiedzanie lub wędrówkę. Bywa, że taka determinacja zostaje wynagrodzona. Dzisiaj opowiem Wam o trzech takich przypadkach. Read More

  • Styria – Graz i okolice

    Pierwsze dni moich wakacji spędziłam w cesarskim Wiedniu – ogromnej metropolii, w której nie sposób się nudzić, na każdym kroku można dostać coś do jedzenia i nie ma problemu, by znaleźć schronienie przed deszczem. Potem przeniosłam się do Styrii (niem. Steiermark), a konkretnie do maleńkiej miejscowości Nestelbach bei Graz. Przepaść między tymi dwoma miejscami była ogromna, do tego stopnia, że przez pierwsze popołudnie byłam oszołomiona i nie bardzo wiedziałam, jak zagospodarować sobie czas w tej spokojnej okolicy. Nestelbach bei Graz okazało się uroczym, ale jednak zadupiem. Miasteczko dało się obejść w pięć minut, a jedynym obiektem, w którym tętniło życie była miejscowa siłownia. Co ciekawe, nie widziałam tam żadnego sklepu spożywczego, natomiast mieli w tej małej mieścinie sklep z sukniami ślubnymi. Miłym zaskoczeniem okazała się natomiast miejscowa knajpka, w której zjadłam całkiem uczciwą pizzę.Read More

  • Kahlenberg – najbardziej polskie miejsce w Wiedniu

    Na zakończenie serii wpisów o Wiedniu, przedstawiam Wam Kahlenberg. Jest to górujące nad austriacką stolicą wzgórze, z którego roztacza się wspaniały widok na miasto. Kahlenberg wyrasta już w zasadzie na obrzeżach Wiednia, ale na tyle blisko, by można było dostrzec pewne charakterystyczne fragmenty i budowle – mi na przykład udało się rozpoznać zieloną plamę parku otaczającego pałac Schönbrunn wraz z parkową quasi-altaną, Gloriettą. Mimo tej oszałamiającej panoramy na szczyt Kahlenbergu dociera niewielu turystów. Zadowalają się zazwyczaj wizytą w którejś z położonych przy drodze na wzgórze Heuriger – tradycyjnych austriackich knajp, w których można porządnie się najeść i napić młodego wina (na zboczach Kahlenbergu uprawiana jest winorośl). Być może właśnie dlatego nikt nie zauważył, że to miejsce zostało całkowicie zawłaszczone przez Polaków.Read More

  • Zwiedzanie Wiednia – ile to kosztuje?

    No dobra, po ostatnim kryzysie postanowiłam się ogarnąć i jednak zrobić konkretny wpis. Nic nie poradzę na to, że przyszła zima – po prostu muszę z tym żyć i się nie poddawać. Wygląda zresztą na to, że i tak długo nie potrafię wytrzymać bez pisania. Zatem z nową energią przystępuję do konstruowania tego jakże praktycznego i popartego własnym doświadczeniem wpisu.

    Przed wyjazdem do Wiednia sporządziłam sobie listę muzeów i pałaców, które koniecznie chciałam odwiedzić. Naprawdę traktuję chodzenie po muzeach jak najlepszą w świecie rozrywkę, a ich nagromadzenie w Wiedniu dawało mi pewność, że nie będę się nudzić. Kiedy jednak zaczęłam sprawdzać ceny biletów wstępu, mój entuzjazm nieco opadł. Austria, a Wiedeń w szczególności, jest bowiem pod tym kątem dość droga. Oczywiście jest to względne i na pewno jest tam taniej niż w Szwajcarii czy krajach skandynawskich, ale chociażby Niemcy za porównywalne atrakcje każą sobie płacić o wiele mniej.Read More

  • Pałac Schönbrunn – fotorelacja

    Naprawdę chciałabym sobie narzucić dyscyplinę i publikować na blogu w miarę regularnie. Obecnie cierpię jednak na poegzaminacyjne wypalenie pisarskie i w tym wpisie zrobię coś, czego robić nie zwykłam – ograniczę tekst do minimum (a właściwie do wstępu, który właśnie czytacie). Poza tym palce mi z tego zimna zdrętwiały i nawet nie mogę nimi stukać w klawiaturę. Nie uwierzycie, ale na odcinku przystanek-dom mijało mnie dwóch biegaczy. Dla mnie sezon na bieganie definitywnie się już skończył, a najchętniej zredukowałabym swoją aktywność fizyczną do sięgania po kubek z herbatą. Zamiast teksu dostaniecie więc fotorelację ze zwiedzania wiedeńskiego pałacu Schönbrunn – letniej rezydencji austriackiej rodziny cesarskiej. Co prawda obowiązywał zakaz fotografowania wnętrz, ale już sama bryła pałacu, a także pałacowy ogród dostarczają mnóstwa fotograficznych tematów. Kiedy pomyślę, że ledwie dwa miesiące temu, kiedy robiłam te zdjęcia, było jeszcze lato i zewsząd otaczało mnie ciepełko, chce mi się płakać. Na szczęście na Starym Rynku w Poznaniu powstała niedawno pijalnia czekolady Wedla. Zaglądałam tam dzisiaj przez szybę i wyglądała bardzo obiecująco. Chyba tam poszukam pocieszenia :(Read More

  • Kaffee und Kuchen w Wiedniu

    Mój schemat odchudzania związany z wakacjami zawsze wygląda podobnie:

    Etap I – Na miesiąc przed wyjazdem oświadczam moim najbliższym: „Został miesiąc do wyjazdu. Odchudzam się. Nic nie jem, choćbyście mnie nie wiem jak zmuszali.”

    Etap II – Niestety miesiąc do urlopu oznacza też miesiąc dalszej walki z codzienną rzeczywistością. Niezbędne jest więc wspomaganie się czekoladą. Przychodzi dzień wyjazdu, a ja postanawiam sobie, że skoro nie udało mi się schudnąć przed wakacjami, to wykorzystam je właśnie do tego, żeby zgubić zbędne kilogramy. Na pewno schudnę zresztą od samego chodzenia po muzeach!

    Etap III – Jestem na wakacjach i początkowo idzie mi nieźle. Niestety szybko uświadamiam sobie, że nie ma to jak poznawanie nowego kraju od strony kulinarnej. A zresztą wakacje są właśnie od tego, żeby dać sobie trochę luzu. Więc ostatecznie zacznę się odchudzać po powrocie, co niniejszym właśnie czynię.Read More