• Ustka – weekend majowy na wybrzeżu

    Tegoroczny weekend majowy spędzałam w Ustce. Właśnie wróciłam do domu i, póki moje wrażenia są świeże jak ryba złowiona w Bałtyku, chcę się z Wami podzielić relacją z pobytu w tym mieście. Być może część z Was śledziła posty pojawiające się na bieżąco na moim fanpage’u na Facebooku. Jeśli nie, gorąco zachęcam do obserwowania mnie w social mediach, dzięki temu nic Was nie ominie. Ale wracając do Ustki…

    Read More

  • Landshut – czyli Wanda, która chciała Niemca

    Kiedy mieszkałam w Bawarii, podróżowałam głównie koleją. W okolicy, w zasięgu jednodniowej wycieczki, znajdowało się mnóstwo wartych odwiedzenia miejsc, a ja miałam zamiar zwiedzić, co tylko się da. Wolny czas poświęcałam często na przygotowywanie takich wycieczek dla mnie i moich erasmusowych koleżanek, a gdy już się na nie udawałyśmy, pełniłam funkcję przewodnika i z mapą w ręku oprowadzałam dziewczyny po głównych atrakcjach danego miejsca. Sprawiało mi to niesłychaną przyjemność. Wspólne wycieczki stały się naszym zwyczajem i gdy tylko miałyśmy wolny weekend, starałam się wymyślić dla nas nowy cel podróży. Pewnego razu wybór padł na Landshut.

    Read More

  • Pasawa – miasto trzech rzek i moje

    Moje, bo mieszkałam w Pasawie przez rok i pod wieloma względami był to najlepszy rok mojego życia. Początkowo był to jednak dla mnie prawdziwy skok na głęboką wodę. Im bardziej termin wyjazdu się zbliżał, tym silniejsze targały mną wątpliwości. Ze względu na naturę moich studiów, wyjazd oznaczał, że będę musiała zaliczyć przedmioty w Niemczech i jednocześnie zdawać egzaminy w Polsce – nie wiedziałam, czy uda mi się to pogodzić. Nie wiedziałam też, czy mój poziom znajomości niemieckiego jest wystarczający, by funkcjonować jako student na niemieckim uniwersytecie. Poza tym nigdy tak długo nie byłam sama za granicą. Nie jechał ze mną nikt znajomy, więc od samego początku musiałam radzić sobie na własną rękę, zdana na łaskę i niełaskę obcych ludzi. Kiedy drzwi mojego pokoju w akademiku zamknęły się za moimi rodzicami, popadłam w czarną rozpacz i przepłakałam cały wieczór. Wiedziałam jednak, że ten wyjazd jest dla mnie szansą, aby poszerzyć swoje horyzonty i stać się odważną i światową dziewczyną i, pomimo strachu, postanowiłam wziąć się w garść, postanowiłam się nie poddawać. Rok później nie chciałam stamtąd wyjeżdżać.

    Read More

  • In Italia no problemo

    Noc. Srebrny chevrolet sunie wąskimi uliczkami Porto Maurizio. Zgodnie z planem powinniśmy być tu o wiele wcześniej, ale po drodze zatrzymaliśmy się w Mediolanie, próbując dociec, czy Ostatnia Wieczerza rzeczywiście kryje w sobie tajemnicę. Wyładowaliśmy bagaże i ruszyliśmy w miasto, starając się znaleźć miejsce, gdzie można by zostawić samochód.Read More

  • Hallstatt i Bad Ischl – austriacka bajka

    Hallstatt – austriacki oryginał, replika made in China

    Za górami, za lasami, nad pięknym jeziorem leży sobie Hallstatt – urokliwe, pocztówkowe miasteczko. Krajobraz Hallstatt i okolic został doceniony przez UNESCO, które wpisało go na listę Światowego Dziedzictwa. A ponieważ azjatyccy turyści mają fioła na punkcie wszystkiego, co znalazło się na liście UNESCO, to oszaleli także na punkcie Hallstatt. Do tego stopnia, że w Chinach powstała nawet replika miasteczka. Na uliczkach Hallstatt dominują jednak wiecznie uśmiechnięci Południowi Koreańczycy z selfie-stickami w jednej i wypasionymi lustrzankami w drugiej ręce.Read More

  • Zła pogoda na wakacjach

    … i trzy przypadki, gdy wyniknęło z niej coś dobrego

    Są kraje, w których dobra pogoda na wakacjach jest w zasadzie gwarantowana. Prawdziwy podróżnik powinien sobie jednak zapewnić różnorodność i podróżować także do miejsc obarczonych ryzykiem poważnego wymarznięcia. Czasami takie ryzyko się opłaci, a czasami nie, ale nawet gdy jest zimno i pada, to trudno marnować dzień na siedzenie w hotelu. Trzeba zacisnąć zęby, ubrać się jak Amundsen (zakładając oczywiście, że wpadło się na to, by zabrać ze sobą ciepłe rzeczy) i wyjść na zwiedzanie lub wędrówkę. Bywa, że taka determinacja zostaje wynagrodzona. Dzisiaj opowiem Wam o trzech takich przypadkach. Read More

  • Styria – Graz i okolice

    Pierwsze dni moich wakacji spędziłam w cesarskim Wiedniu – ogromnej metropolii, w której nie sposób się nudzić, na każdym kroku można dostać coś do jedzenia i nie ma problemu, by znaleźć schronienie przed deszczem. Potem przeniosłam się do Styrii (niem. Steiermark), a konkretnie do maleńkiej miejscowości Nestelbach bei Graz. Przepaść między tymi dwoma miejscami była ogromna, do tego stopnia, że przez pierwsze popołudnie byłam oszołomiona i nie bardzo wiedziałam, jak zagospodarować sobie czas w tej spokojnej okolicy. Nestelbach bei Graz okazało się uroczym, ale jednak zadupiem. Miasteczko dało się obejść w pięć minut, a jedynym obiektem, w którym tętniło życie była miejscowa siłownia. Co ciekawe, nie widziałam tam żadnego sklepu spożywczego, natomiast mieli w tej małej mieścinie sklep z sukniami ślubnymi. Miłym zaskoczeniem okazała się natomiast miejscowa knajpka, w której zjadłam całkiem uczciwą pizzę.Read More

  • Kahlenberg – najbardziej polskie miejsce w Wiedniu

    Na zakończenie serii wpisów o Wiedniu, przedstawiam Wam Kahlenberg. Jest to górujące nad austriacką stolicą wzgórze, z którego roztacza się wspaniały widok na miasto. Kahlenberg wyrasta już w zasadzie na obrzeżach Wiednia, ale na tyle blisko, by można było dostrzec pewne charakterystyczne fragmenty i budowle – mi na przykład udało się rozpoznać zieloną plamę parku otaczającego pałac Schönbrunn wraz z parkową quasi-altaną, Gloriettą. Mimo tej oszałamiającej panoramy na szczyt Kahlenbergu dociera niewielu turystów. Zadowalają się zazwyczaj wizytą w którejś z położonych przy drodze na wzgórze Heuriger – tradycyjnych austriackich knajp, w których można porządnie się najeść i napić młodego wina (na zboczach Kahlenbergu uprawiana jest winorośl). Być może właśnie dlatego nikt nie zauważył, że to miejsce zostało całkowicie zawłaszczone przez Polaków.Read More