• Pomysł na rodzinną wycieczkę + Hala Boracza w Żabnicy

    „Trzeba by kiedyś zorganizować wycieczkę do Żabnicy” – powiedzieliśmy sobie z E. gdzieś pomiędzy wielkanocną babką a żurkiem. Żabnica jest malowniczą wioską w Beskidzie Żywieckim, w której urodził się nasz Dziadek i w której wciąż mieszka spora część naszej rodziny. „Trzeba by” jest często synonimem „nigdy”, ale tym razem było inaczej. Utworzyłam wydarzenie na Facebooku „Rodzinny wyjazd do Żabnicy” i klamka zapadła.

    Read More

  • Poczdam Express

    Głęboką nocą trzy postacie przemieszczały się szybkim krokiem po pustych ulicach Frankfurtu nad Odrą. Powietrze było czyste i rześkie, a rój gwiazd rozświetlał niebo – widok, jakiego nie spotyka się w wielkim mieście. Przy moście na Odrze wędrowcy uzgodnili coś jeszcze między sobą, po czym jeden z nich się oddalił, a pozostała dwójka ruszyła naprzód, gotowa przekroczyć granicę na rzece. Poruszali się cicho i rozglądali ostrożnie na wszystkie strony – widocznie starali się przedostać na polską stronę niezauważeni przez nikogo.

    Read More

  • Siena – słoneczna przechadzka po mieście

    Restauracja Suszone Pomidory już od jakiegoś czasu święci triumfy w Poznaniu. Sama się sobie dziwię, że aż tak długo ją omijałam. Rzecz jasna nie robiłam tego specjalnie, po prostu czekałam na odpowiednią okazję. A ta właśnie się przydarzyła. Moja przyjaciółka Ania wróciła na chwilę ze studiów w Niemczech i razem z kolejną członkinią naszej paczki – Julitą ustaliłyśmy, że niezbędne jest zorganizowanie małego spotkanka. Ostatecznie wcale nie skończyło się na małym spotkanku, ale na trzygodzinnej posiadówie, testowaniu restauracyjnych przysmaków i plotkach. Teraz już wiem, dlaczego w Suszonych Pomidorach tak trudno o wolny stolik.

    Read More

  • Orzechowo Morskie – plaża, dzika plaża…

    Życie wyszło z wody i zdarza się, że do tej wody wraca. Hej, hej, wiecie, że ssaki morskie żyły wcześniej jako zwierzęta lądowe, ale wybrały życie w morzu i przystosowały się do niego w drodze ewolucji? Jak sugerowano w głośnym filmie dokumentalnym „Syreny – legenda czy prawda” (ang. „Mermaids: The Body Found”), wyemitowanym jakiś czas temu na Animal Planet, z ludźmi mogło się stać dokładnie to samo, co z fokami czy delfinami i także mogli przystosować się do życia pod wodą, wykształcając coś w rodzaju rybiego ogona. Niektórzy twierdzą, że żyją tam po dziś dzień jako legendarne syreny. Film przedstawiał dowody na istnienie syren i czynił to na tyle wiarygodnie, że mnóstwo ludzi nie chciało przyjąć do wiadomości, że była to tylko telewizyjna prowokacja.

    Read More

  • Ustka – weekend majowy na wybrzeżu

    Tegoroczny weekend majowy spędzałam w Ustce. Właśnie wróciłam do domu i, póki moje wrażenia są świeże jak ryba złowiona w Bałtyku, chcę się z Wami podzielić relacją z pobytu w tym mieście. Być może część z Was śledziła posty pojawiające się na bieżąco na moim fanpage’u na Facebooku. Jeśli nie, gorąco zachęcam do obserwowania mnie w social mediach, dzięki temu nic Was nie ominie. Ale wracając do Ustki…

    Read More

  • Landshut – czyli Wanda, która chciała Niemca

    Kiedy mieszkałam w Bawarii, podróżowałam głównie koleją. W okolicy, w zasięgu jednodniowej wycieczki, znajdowało się mnóstwo wartych odwiedzenia miejsc, a ja miałam zamiar zwiedzić, co tylko się da. Wolny czas poświęcałam często na przygotowywanie takich wycieczek dla mnie i moich erasmusowych koleżanek, a gdy już się na nie udawałyśmy, pełniłam funkcję przewodnika i z mapą w ręku oprowadzałam dziewczyny po głównych atrakcjach danego miejsca. Sprawiało mi to niesłychaną przyjemność. Wspólne wycieczki stały się naszym zwyczajem i gdy tylko miałyśmy wolny weekend, starałam się wymyślić dla nas nowy cel podróży. Pewnego razu wybór padł na Landshut.

    Read More

  • Pasawa – miasto trzech rzek i moje

    Moje, bo mieszkałam w Pasawie przez rok i pod wieloma względami był to najlepszy rok mojego życia. Początkowo był to jednak dla mnie prawdziwy skok na głęboką wodę. Im bardziej termin wyjazdu się zbliżał, tym silniejsze targały mną wątpliwości. Ze względu na naturę moich studiów, wyjazd oznaczał, że będę musiała zaliczyć przedmioty w Niemczech i jednocześnie zdawać egzaminy w Polsce – nie wiedziałam, czy uda mi się to pogodzić. Nie wiedziałam też, czy mój poziom znajomości niemieckiego jest wystarczający, by funkcjonować jako student na niemieckim uniwersytecie. Poza tym nigdy tak długo nie byłam sama za granicą. Nie jechał ze mną nikt znajomy, więc od samego początku musiałam radzić sobie na własną rękę, zdana na łaskę i niełaskę obcych ludzi. Kiedy drzwi mojego pokoju w akademiku zamknęły się za moimi rodzicami, popadłam w czarną rozpacz i przepłakałam cały wieczór. Wiedziałam jednak, że ten wyjazd jest dla mnie szansą, aby poszerzyć swoje horyzonty i stać się odważną i światową dziewczyną i, pomimo strachu, postanowiłam wziąć się w garść, postanowiłam się nie poddawać. Rok później nie chciałam stamtąd wyjeżdżać.

    Read More

  • In Italia no problemo

    Noc. Srebrny chevrolet sunie wąskimi uliczkami Porto Maurizio. Zgodnie z planem powinniśmy być tu o wiele wcześniej, ale po drodze zatrzymaliśmy się w Mediolanie, próbując dociec, czy Ostatnia Wieczerza rzeczywiście kryje w sobie tajemnicę. Wyładowaliśmy bagaże i ruszyliśmy w miasto, starając się znaleźć miejsce, gdzie można by zostawić samochód.Read More

  • Hallstatt i Bad Ischl – austriacka bajka

    Hallstatt – austriacki oryginał, replika made in China

    Za górami, za lasami, nad pięknym jeziorem leży sobie Hallstatt – urokliwe, pocztówkowe miasteczko. Krajobraz Hallstatt i okolic został doceniony przez UNESCO, które wpisało go na listę Światowego Dziedzictwa. A ponieważ azjatyccy turyści mają fioła na punkcie wszystkiego, co znalazło się na liście UNESCO, to oszaleli także na punkcie Hallstatt. Do tego stopnia, że w Chinach powstała nawet replika miasteczka. Na uliczkach Hallstatt dominują jednak wiecznie uśmiechnięci Południowi Koreańczycy z selfie-stickami w jednej i wypasionymi lustrzankami w drugiej ręce.Read More

  • Zła pogoda na wakacjach

    … i trzy przypadki, gdy wyniknęło z niej coś dobrego

    Są kraje, w których dobra pogoda na wakacjach jest w zasadzie gwarantowana. Prawdziwy podróżnik powinien sobie jednak zapewnić różnorodność i podróżować także do miejsc obarczonych ryzykiem poważnego wymarznięcia. Czasami takie ryzyko się opłaci, a czasami nie, ale nawet gdy jest zimno i pada, to trudno marnować dzień na siedzenie w hotelu. Trzeba zacisnąć zęby, ubrać się jak Amundsen (zakładając oczywiście, że wpadło się na to, by zabrać ze sobą ciepłe rzeczy) i wyjść na zwiedzanie lub wędrówkę. Bywa, że taka determinacja zostaje wynagrodzona. Dzisiaj opowiem Wam o trzech takich przypadkach. Read More