10 powodów, by jeść rogale świętomarcińskie

Mieszkam w Wielkopolsce, wiec mam to szczęście, że 11 listopada nie kojarzy mi się z burdami narodowców na marszach niepodległości. Kojarzy mi się z rogalami świętomarcińskimi, które w Wielkopolsce jadane są tradycyjne właśnie w ten dzień. Rogale świętomarcińskie powstały w Poznaniu i stały się cukierniczym symbolem miasta. Wiedeń ma tort Sachera, Lizbona ma pasteis de Belem, a Poznań ma rogale świętomarcińskie.

Rogale świętomarcińskie są w zasadzie zaprzeczeniem zasad rządzących wielkopolską kuchnią – prostoty i oszczędności. Rogale świętomarcińskie wypiekane są na bogato. Tak bardzo na bogato, jak tylko możliwe. Faszerowane są masą z białego maku, wzbogaconą rodzynkami oraz obficie polane lukrem i posypane orzeszkami. Pochłaniając rogala, dostarczamy sobie wspaniałych doznań smakowych, ale też o około 1200 kalorii.

Z tego względu osoby dbające o linię zadają sobie pytanie: jeść czy nie jeść? Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że jeść! A oto 10 powodów dlaczego:

  1. Jeść, bo to najpyszniejsze ciastko świata.
  2. Jeść, bo nadchodzi zima i potrzebujesz kalorii, żeby ją przetrwać.
  3. Jeść, by zrekompensować sobie brak słońca.
  4. Jeść, bo słodycze dają szczęście.
  5. Jeść, bo w życiu nie chodzi o to, by się ciągle ograniczać.
  6. Jeść, zamiast chipsów na meczu Polska – Rumunia.
  7. Jeść, bo Poznań to jedyne miasto wymienione w polskim hymnie.
  8. Jeść, jako protest przeciwko świętowaniu niepodległości z racami i kostką brukową w rękach.
  9. Jeść, bo Trump zostanie prezydentem i cały świat właśnie wali się w gruzy.
  10. Jeść, bo są symbolem Św. Marcina, który podzielił się swoim płaszczem z ubogim, a to piękna i uniwersalna historia o pomaganiu innym.

Zapisz

Zapisz