• Slow life – co to naprawdę znaczy

    Ostatnio przeczytałam u pewnej znanej polskiej blogerki, którą zresztą lubię i cenię, wpis o tym, że zdobywanie wiedzy może być niekiedy formą prokrastynacji. Maniakalnie czytamy blogi eksperckie, poradniki, słuchamy podcastów, zapisujemy się na kolejne kursy – wszystko po to, by przygotować się do działania, które potem nie następuje. Powinniśmy natomiast wziąć się do roboty i zdobywać potrzebną wiedzę w trakcie. Jest w tym sporo prawdy. Jednak, jak na ironię, autorka tego wpisu sama napisała kilka poradników i niedawno promowała stworzony przez siebie kurs online. Rozumiem, że jest różnica pomiędzy wiedzą przydatną, a tą będącą właśnie formą prokrastynacji. Trudno mi jednak oprzeć się wrażeniu, że patrząc na blog jako na firmę, na marketingową całość, występuje tu pewna sprzeczność. Z jednej strony jest komunikat: „kup moje produkty” (przy czym chcę zaznaczyć, że w takim komunikacie nie ma nic złego), a z drugiej: „bądź slow i nie kupuj wiedzy, która może okazać się zbędna”.

    Read More

  • Kurs powieściopisarski, czyli jak napisać powieść

    Kurs powieściopisarski? To takie coś w ogóle istnieje? – słyszałam prawie za każdym razem, kiedy mówiłam znajomym, że biorę udział w kursie pisania powieści. Ano, istnieje. Żyjemy przecież w czasach, w których wymyślono kursy i poradniki dotyczące każdej chyba dziedziny twórczej ekspresji. Dziwne by było, gdyby nie znalazł się nikt, kto chciałby nauczać innych czegoś tak popularnego jak powieściopisarstwo właśnie. Bo okazuje się, że chęć pisania powieści jest całkiem powszechna i dotyczy ludzi w różnym wieku, różnych zawodów i w różnych sytuacjach życiowych. Mi zamiar napisania powieści towarzyszył od zawsze, więc kiedy po raz pierwszy usłyszałam o kursie „podstawy pisania” organizowanym przez Maszynę do Pisania, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie.

    Read More

  • Siena – słoneczna przechadzka po mieście

    Restauracja Suszone Pomidory już od jakiegoś czasu święci triumfy w Poznaniu. Sama się sobie dziwię, że aż tak długo ją omijałam. Rzecz jasna nie robiłam tego specjalnie, po prostu czekałam na odpowiednią okazję. A ta właśnie się przydarzyła. Moja przyjaciółka Ania wróciła na chwilę ze studiów w Niemczech i razem z kolejną członkinią naszej paczki – Julitą ustaliłyśmy, że niezbędne jest zorganizowanie małego spotkanka. Ostatecznie wcale nie skończyło się na małym spotkanku, ale na trzygodzinnej posiadówie, testowaniu restauracyjnych przysmaków i plotkach. Teraz już wiem, dlaczego w Suszonych Pomidorach tak trudno o wolny stolik.

    Read More

  • O co chodzi z tym Magicznym Autobusem?

    Wystarczyło, że wreszcie na dobre pożegnaliśmy zimę, a natychmiast obrodziło w wydarzenia kulturalne i towarzyskie, w których aż żal nie brać udziału. W efekcie od kilku tygodni wracam do domu późnym wieczorem, moja lodówka świeci pustkami (to akurat nie jest nic nowego), a ogarnięcie mieszkania już dawno wypadło z puli rzeczy możliwych do zrobienia. Weźmy na tapetę ostatni weekend: piątkowy wieczór spędzałam na prelekcji o Alasce w ramach spotkań w Poznańskim Klubie Podróżnika, a w sobotę i niedzielę brałam udział w Blog Conference Poznań, o czym przeczytacie tutaj. Dzisiejszy wpis powstał dlatego, że na tych dwóch zupełnie niezależnych imprezach prelegenci mówili o wędrówce do Magicznego Autobusu. To jak, jesteście gotowi dowiedzieć się, o co chodzi z tym całym Magicznym Autobusem?

    Read More

  • Jak zostać znanym blogerem – wnioski z Blog Conference Poznań 2017

    W miniony weekend dokonał się przełom w mojej blogerskiej karierze – brałam udział w konferencji dla blogerów Blog Conference Poznań. Z miejsca wpisałam to sobie do CV i podkreśliłam na czerwono. Oznacza to, że byłam blisko największych sław polskiej blogosfery, że oddychaliśmy tym samym, klimatyzowanym powietrzem Sali Ziemi na Międzynarodowych Targach Poznańskich, a ja mogłam się poczuć, jakbym była cząstką tego elitarnego grona. Dzisiaj chciałabym uporządkować wiedzę zdobytą na konferencji i na tej podstawie odpowiedzieć na pytanie, jak zostać znanym blogerem. Niewiele jednak brakowało, a spędzałabym ten weekend w zgoła inny sposób, na przykład kisząc ogórki albo (o zgrozo!) odkurzając mieszkanie.

    Read More

  • Orzechowo Morskie – plaża, dzika plaża…

    Życie wyszło z wody i zdarza się, że do tej wody wraca. Hej, hej, wiecie, że ssaki morskie żyły wcześniej jako zwierzęta lądowe, ale wybrały życie w morzu i przystosowały się do niego w drodze ewolucji? Jak sugerowano w głośnym filmie dokumentalnym „Syreny – legenda czy prawda” (ang. „Mermaids: The Body Found”), wyemitowanym jakiś czas temu na Animal Planet, z ludźmi mogło się stać dokładnie to samo, co z fokami czy delfinami i także mogli przystosować się do życia pod wodą, wykształcając coś w rodzaju rybiego ogona. Niektórzy twierdzą, że żyją tam po dziś dzień jako legendarne syreny. Film przedstawiał dowody na istnienie syren i czynił to na tyle wiarygodnie, że mnóstwo ludzi nie chciało przyjąć do wiadomości, że była to tylko telewizyjna prowokacja.

    Read More

  • Krówki usteckie i Cafe Mistral

    W podróżowaniu wyznaję zasadę, że nigdy nie idę dwa razy do tej samej restauracji lub kawiarni, bo zależy mi na tym, żeby poznać jak najwięcej miejsc. Nie oznacza to jednak, że nie jestem w stanie zrobić wyjątku. W Ustce spędziłam trzy pełne dni i każdego dnia odwiedzałam Cafe Mistral. W opinii wielu jest to najlepsza kawiarnia w Ustce, a – kto wie – może i na całym wybrzeżu! Nie ma jednak sensu robić porównań i układać klasyfikacji, to co naprawdę istotne to ciasta, które potrafią przenieść w inny wymiar.

    Read More

  • Ustka – weekend majowy na wybrzeżu

    Tegoroczny weekend majowy spędzałam w Ustce. Właśnie wróciłam do domu i, póki moje wrażenia są świeże jak ryba złowiona w Bałtyku, chcę się z Wami podzielić relacją z pobytu w tym mieście. Być może część z Was śledziła posty pojawiające się na bieżąco na moim fanpage’u na Facebooku. Jeśli nie, gorąco zachęcam do obserwowania mnie w social mediach, dzięki temu nic Was nie ominie. Ale wracając do Ustki…

    Read More

  • Landshut – czyli Wanda, która chciała Niemca

    Kiedy mieszkałam w Bawarii, podróżowałam głównie koleją. W okolicy, w zasięgu jednodniowej wycieczki, znajdowało się mnóstwo wartych odwiedzenia miejsc, a ja miałam zamiar zwiedzić, co tylko się da. Wolny czas poświęcałam często na przygotowywanie takich wycieczek dla mnie i moich erasmusowych koleżanek, a gdy już się na nie udawałyśmy, pełniłam funkcję przewodnika i z mapą w ręku oprowadzałam dziewczyny po głównych atrakcjach danego miejsca. Sprawiało mi to niesłychaną przyjemność. Wspólne wycieczki stały się naszym zwyczajem i gdy tylko miałyśmy wolny weekend, starałam się wymyślić dla nas nowy cel podróży. Pewnego razu wybór padł na Landshut.

    Read More

  • Pasawa – miasto trzech rzek i moje

    Moje, bo mieszkałam w Pasawie przez rok i pod wieloma względami był to najlepszy rok mojego życia. Początkowo był to jednak dla mnie prawdziwy skok na głęboką wodę. Im bardziej termin wyjazdu się zbliżał, tym silniejsze targały mną wątpliwości. Ze względu na naturę moich studiów, wyjazd oznaczał, że będę musiała zaliczyć przedmioty w Niemczech i jednocześnie zdawać egzaminy w Polsce – nie wiedziałam, czy uda mi się to pogodzić. Nie wiedziałam też, czy mój poziom znajomości niemieckiego jest wystarczający, by funkcjonować jako student na niemieckim uniwersytecie. Poza tym nigdy tak długo nie byłam sama za granicą. Nie jechał ze mną nikt znajomy, więc od samego początku musiałam radzić sobie na własną rękę, zdana na łaskę i niełaskę obcych ludzi. Kiedy drzwi mojego pokoju w akademiku zamknęły się za moimi rodzicami, popadłam w czarną rozpacz i przepłakałam cały wieczór. Wiedziałam jednak, że ten wyjazd jest dla mnie szansą, aby poszerzyć swoje horyzonty i stać się odważną i światową dziewczyną i, pomimo strachu, postanowiłam wziąć się w garść, postanowiłam się nie poddawać. Rok później nie chciałam stamtąd wyjeżdżać.

    Read More